Tomaszewski: Afera Orlenu to małe fiki-miki

Walka Jana Tomaszewskiego z piłkarską centralą przybiera na sile. W sprawę włączyła się nawet Międzynarodowa Federacja Piłkarska (FIFA), która do 27 stycznia zażądała od PZPN wyjaśnień w sprawie statutu.

"Do marca w Polskim Związku Piłki Nożnej będzie rządził komisarz. Jeśli będę nim ja, to obiecuję, że wyciągnę wszystkie afery na światło dzienne. Wyjdą takie kwiatki, że okaże się, iż słynna afera Orlenu to małe fiki-miki" - powiedział w "Super Expressie" Tomaszewski, do niedawna przewodniczący Komisji Etyki.

Reklama

We wtorek dostał on kopię pisma z FIFA, wysłanego do piłkarskiej centrali. W piśmie tym dyrektor biura prawnego FIFA Heinz Tannler domaga się od Zdzisława Kręciny, sekretarza generalnego związku, wyjaśnień w sprawach zgłoszonych przez Tomaszewskiego.

"Pan Tannler żąda wyjaśnień konkretnych faktów, chodzi o sfałszowane w statucie paragrafy 23 i 28. Bo tak naprawdę w 2004 roku władze PZPN zostały wybrane nielegalnie. FIFA postawiła twardy warunek: wyjaśnienia mają dotrzeć do 27 stycznia" - stwierdził Tomaszewski, który bardzo się zdenerwował rozwiązaniem przez PZPN Komisji Etyki. "Do tej pory myślałem, że w prezydium PZPN są tylko "przekręty", a teraz okazało się, że także analfabeci i półgłówki. Oni czytać nie potrafią. Poinformowali, że rozwiązali Komisję na wniosek jej członków i mój, z 16 stycznia. Tylko że ja wówczas napisałem, iż widzę "konieczność istnienia tego gremium" i podałem tego dowody! Zresztą, jak mogłoby być inaczej, skoro policja zatrzymuje członka Wydziału Dyscypliny PZPN" - dodał Tomaszewski.

Dowiedz się więcej na temat: PZPN | FIFA | afera

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje