Tomaszewski: Niemcy nie dokonali sabotażu, jak my

Największe zaskoczenie - Niemcy. Rozczarowanie turnieju w RPA - Francja, Argentyna i Włochy. Jan Tomaszewski, ekspert INTERIA.PL, podsumowuje mundial w RPA, który właśnie dobiegł końca.

Który zespół zaskoczył pana pozytywnie podczas mundialu w RPA?

Reklama

- Niemcy - ponieważ nie dokonali takiego sabotażu, jak my Polacy w 2002 roku, kiedy to na mistrzostwa świata do Korei i Japonii nie został zabrany żaden z mistrzów Europy, a na mundial pojechali emeryci, renciści. Natomiast diamenty polskiej piłki, mistrzowie Europy do lat 19, jak bracia Brożkowie, Grzelak, Kaźmierczak, Kuszczak, Golański i paru innych, którzy mieli być dopływem świeżej krwi, zostali w domach. Niemcy brązowy medal zdobyli cztery lata temu i nagle wykorzystali te wydobyte futbolowe diamenty. Czy przed mistrzostwami świata ktoś słyszał o Ozeilu czy Muellerze? Loew postawił na pięciu, sześciu młodych o których nikt nic nie wiedział. Teraz się okazuje, że nawet te młokosy w meczu z Urugwajem o 3. miejsce, dały sobie radę. Podjęli walkę i nawet gdyby przegrali mecz z Urugwajem, to byliby zaskoczeniem in plus, bo mają reprezentację na co najmniej 10 lat.

Czy ten młody skład Niemców, który osiągnął sukces w RPA, będzie w najbliższych latach dominował w światowym futbolu?

- Gwarantuję, że tak będzie. Jestem przekonany, że Niemcy zdobędą medal na Euro 2012. Niemcy przez młodzież są trzecią siłą świata, a my dokonaliśmy sabotażu. W nagrodę ci ludzie rządzą w polskiej piłce. Oni powinni odejść albo zostać wyrzuceni. Ludzie, którzy doprowadzili do sytuacji, jak w 2002 roku, w tej chwili kierują naszym futbolem i jesteśmy na odległym miejscu w Europie. Czego my się spodziewamy?

Czy pana zdaniem Joachim Loew, który pracuje z niemiecką kadrą cztery lata, powinien nadal kontynuować swoją pracę?

- Żadnej roszady nie powinno być. Wydaje mi się, że jeśli coś "idzie", to dobrze. Czy powinna być zmiana trenera Anglii? Nie, bo moim zdaniem Anglicy zostali oszukani przez ślepego Urugwajczyka (sędzia Jorge Larrionda nie uznał prawidłowego gola Franka Lamparda - przyp. red). Anglicy z meczu na mecz grali lepiej i śmiem twierdzić, że gdyby było 2-2, to Anglicy by ten mecz wygrali. Natomiast jeśli chodzi o trenera Hiszpanii, Holandii mimo, że przegrali w finale, czy Niemiec, to są ludzie sukcesu.

Skończyły się mistrzostwa świata i dobiegł końca etap pracy każdego szkoleniowca. Wówczas zazwyczaj jest czas na podsumowanie i ewentualne wyciąganie wniosków. Praca z reprezentacją narodową, to ciężki kawałek chleba.

- Zgadza się, ale daj Boże, żebyśmy my mieli takie problemy. Niemcy mogą się tylko teraz zastanawiać, nad jedną rzeczą. Powtórzyli, zaznaczam że nie u siebie, wynik sprzed czterech lat. To jest drużyna sukcesu i jeśli Niemcy, a jestem pewien że to są fachowcy, dojdą do wniosku, że nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej i zmienią selekcjonera, to znaczy, że wiedzą co robią. Natomiast to jest ich sprawa. Krótko mówiąc, mają kłopot bogactwa i można im tylko pozazdrościć.

Który zespół, pana zdaniem, najbardziej rozczarował w RPA?

- Trzy zespoły. W tym przypadku też mam "pudło". Jak na podium znalazły się Hiszpania, Holandia i Niemcy, tak na drugim biegunie pierwsze miejsce bezapelacyjnie zajęli Francuzi. Po pierwsze, poszli śladami Polaków, zamietli pod dywan seksaferę, co bardzo szybko obróciło się przeciwko nim. Po drugie, prysł mit ich wspaniałej gry, bo to co pokazali w RPA, to była kompromitacja. Również prysł mit tego zachowania Francja-elegancja, bo jeśli bojkotuje się trening, jeśli dochodzi na treningu do bójek, jeśli trener nie podaje ręki... Oprócz sportowej porażki, nastąpiła kompromitacja i to nie tylko Francuzów, ale i nas Europejczyków.

- Na miejscu drugim wśród moich rozczarowań jest Argentyna. Już sam wybór Maradony, fenomenalnego piłkarza, na trenera był dla mnie skandalem. A jaki spotkał go los po zakończeniu kariery piłkarskiej? Sam sobie go zgotował - narkotyki, różnego rodzaju skandale. I ten człowiek zostaje wybrany na jednego z najpopularniejszych ludzi Argentyny czyli selekcjonera reprezentacji narodowej. Maradona miał wspaniałych zawodników z Lionelem Messim na czele, a rzutem na taśmę awansował na mundial w RPA. Po pierwszym meczu Argentyny z Nigerią zastanawiałem się - czy można grać lepiej? Grali fenomenalnie. A tak nigdy nie gra drużyna, która przyjeżdża zdobyć mistrzostwo świata. Zagrał na świeżości. Inne drużyny były podmęczone, bo przygotowywały się na większą liczbę spotkań.

- Mówiłem, że w czwartym, piątym meczu Argentyna przegra. Powinni przegrać już z Meksykiem. Uznana bramka ze spalonego ustawiła całe spotkanie. A czy Niemcy zagrali z Argentyną tak wspaniale? Nie. Niemcy wspaniale zagrali z Anglikami. Niemcy z Argentyną zagrali normalny mecz i "czwórkę" im włożyli. Maradona to dla mnie najgorszy trener. W historii mistrzostw świata gorszego chyba nie było.

- Na trzecim miejscu Włochy. Ich rozgrzeszam tylko dlatego, że prowadzą kiepską politykę kadrową w klubach. Włosi przegrali, bo nie mają dobrych zawodników. Ich piłkarze pałętają się w ogonach dobrych drużyn albo grają w zespołach średniej, europejskiej klasy.

Włosi postawili na Marcello Lippiego, który doprowadził Italię do mistrzostwa świata cztery lata temu. Lippi oparł kadrę na sprawdzonych graczy, ale już wiekowo zaawansowanych i to był chyba największy błąd.

- Loew nie oparł się na brązowych medalistach sprzed czterech lat. To jest wielkość trenera. Wziął młodych zawodników i oni okazali się rewelacją światowego futbolu. Lippi wziął sprawdzonych graczy. To jest właśnie taki błąd, jaki popełnił Engel przed Koreą. To że Engel się kompromituje, to jego sprawa. Tylko dlaczego skompromitował mnie i nas wszystkich. I tu jest właśnie problem Włochów, którzy zawierzyli Lippiemu. No cóż, teraz muszą sami wypić piwo, którego nawarzyli.

Kto, według pana, był największą gwiazdą mundialu?

- Ciężko wybrać tego najlepszego. Dla mnie najlepszym bramkarzem był bez wątpienia Iker Casillas. Najlepszym obrońcą - Carles Puyol. Najlepszym pomocnikiem - Andres Iniesta. Widziałem go w każdym meczu i on był takim motorem napędowym, a ukoronował swoją grę zwycięską bramką w finale. Najlepszym napastnikiem, i wiem że tu się wielu osobom narażę, był Mueller. Ktoś powie, że on jeszcze jest młody itp. Nieważne ile ma lat. Te sytuacje, które miał, to wykorzystał, a poza tym ma nieprawdopodobny instynkt. Jego piłka "szuka" w polu karnym, a z tym trzeba się urodzić. Przypomina tego diabła, który mnie kiedyś wybił karierę piłkarską z głowy, Gerda Muellera.

Najlepszym zawodnikiem mundialu został wybrany Urugwajczyk Diego Forlan. Czy zgadza się pan z tym wyborem?

- Mistrzem świata miała być Argentyna albo Brazylia. Urugwaj zaprezentował się najlepiej z drużyn z Ameryki Południowej i dlatego dano im taki prezent na otarcie łez. Na pewno Forlan jest bardzo dobrym zawodnikiem, ale umówmy się wybieramy najlepszego z najlepszych. A dlaczego nie Villa? Bez względu na wszystko, dla mnie rewelacją był Mueller. Gdybym miał w tej chwili wybrać Cristiano Ronaldo czy Mueller, to w ciemno wybrałbym tego drugiego.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje