Widzew - Legia (rezerwy) 3-2. Wygraną łodzianie przybliżyli się do awansu

W sobotnim hicie III ligi Widzew Łódź pokonał u siebie rezerwy Legii Warszawa 3-2 (2-1) i utrzymał pewne prowadzenie w tabeli. Po meczu zadowolenia z wyniku nie krył trener łodzian Franciszek Smuda, który w swojej karierze nie raz i nie dwa napsuł już krwi „Wojskowym”.

- Tak jak za dawnych czasów, teraz też coś się działo na boisku, mieliśmy trochę dramatu, bo przy wyniku 3:1 sędzia podyktował rzut karny i zrobiło się gorąco. Najważniejsze są jednak trzy punkty, które są nam potrzebne, by uciec z tej ligi – podkreślił Smuda.

Reklama

- To fajny wynik, historyczny, obyśmy zawsze wygrywali z Legią 3-2. Teraz wiem, jak ważna była dla zespołu runda jesienna, że udało nam się uzbierać tyle punktów. Wiosna bywa dramatyczna, niektórzy, tak jak Polonia Warszawa, widzą swoją szansę. Podoba mi się, że w tej lidze każdy z każdym gra na maksa – dodał były szkoleniowiec reprezentacji Polski.

Sobotni mecz był starciem młodości z doświadczeniem. Średnia wieku piłkarzy Legii II wynosiła zaledwie 18,5 roku. Tymczasem dla Widzewa jednego z goli strzelił 35-letni już były król strzelców Ekstraklasy Robert Demjan.

- Na pewno kibice odliczali już minuty bez mojej bramki, ale ja będę zawsze podkreślał, że najważniejsze są zwycięstwa i punkty. Nie ma znaczenia kto strzela, bo musimy awansować. Trzeba uciekać z tej ligi jak najszybciej, bo tu nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyćpowiedział Słowak, cytowany przez oficjalną stronę łódzkiego klubu.

Sobotni mecz obejrzało aż 18 tys. widzów.

W tabeli III ligi (grupa I) prowadzący Widzew ma pięć punktów przewagi nad Sokołem Aleksandrów Łódzki i jeden mecz rozegrany więcej. Rezerwy Legii zajmują 7. miejsce.

Dowiedz się więcej na temat: widzew łódź | Legia Warszawa | Franciszek Smuda

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje