Wolverhampton - Everton 2-2 w meczu 1. kolejki Premier League

Wolverhampton zremisowało u siebie z Evertonem 2-2 w pierwszej kolejce Premier League. Bohaterem ekipy beniaminka był Ruben Neves, który strzelił gola i zaliczył asystę. W drużynie z Liverpoolu czarował Richarlison - autor obu trafień dla gości.

Everton rozpoczął nową erę - z menedżerem Marco Silvą na ławce. Jeden Portugalczyk w niebieskiej części Liverpoolu musiał w sobotni wieczór zmierzyć się z całą portugalską kolonią Wolverhampton. W podstawowym składzie "Wilków" zagrało aż pięciu Portugalczyków. Szósty wszedł z ławki. Szkoleniowcem beniaminka też jest Portugalczyk - Nuno Espirito Santo.

Reklama

Najbardziej błyszczał Ruben Neves, który w znakomity sposób w 44. minucie wykorzystał rzut wolny. Z okolic osiemnastego trafił w okienko bramki interweniującego Jordana Pickforda.

Wolverhampton goniło wynik, bowiem w 17. minucie dla Evertonu w debiucie trafił Richarlison. Sprowadzony latem za 40 milionów funtów z Watfordu wykorzystał zamieszanie po dośrodkowaniu Leightona Bainesa z rzutu wolnego. A rzut wolny dla beniaminka z Wolverhampton wziął się z błędu w rozegraniu piłki. Fatalny błąd popełnił Phil Jagielka. Ratował się wślizgiem, skasował Diogo Jotę i dostał za to czerwoną kartkę.

Everton całą drugą połowę grał w osłabieniu, ale obraz gry się nie zmienił. Goście dłużej pilnowali piłki, a gospodarze kontratakowali. W 67. minucie już nie było przypadku. Cenk Tosun sprytnie rozegrał piłkę z Richarlisonem, który płaskim uderzeniem w kierunku dalszego słupka - w stylu Thiery'ego Henry'ego - dał The Toffees ponowne prowadzenie.

Liverpoolczycy z Goodison Park nie wykorzystali i tej szansy. Znowu sprawy w swoje nogi wziął Ruben Neves, który w 80. minucie idealnie dośrodkował na głowę Raula Jimeneza. Mimo że "Wilki" miały ochotę na więcej, zabrakło im czasu na postawienie kropki nad i.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje