"Wpadki faworytów dodają kolorytu mundialowi"

Porażki faworytów w mistrzostwach świata w RPA smucą kibiców tych reprezentacji, ale cieszą bezstronnych fanów piłki nożnej. Zdaniem satyryka Marcina Dańca, wpadki wielkich drużyn dodają kolorytu mundialowi. Podobnie jak... wuwuzele.

"Nie sądziłem, że będziemy świadkami tylu sensacji. I bardzo dobrze! Cieszę się jak mały chłopiec, gdy wielkie drużyny dostają lekcję pokory. Świetnie ogląda się turniej, w którym przegrywają faworyci" - powiedział Daniec.

Reklama

"Z drugiej strony na takie niespodzianki chyba powinniśmy być przygotowani. Przecież na mundialu występują 32 najlepsze drużyny świata. Egzotyczne reprezentacje przestają odstawać od utytułowanych rywali. Pod względem motorycznym Afrykanie czy Latynosi zawsze górowali nad Europejczykami. Na dodatek teraz mają świetnych szkoleniowców i spore środki finansowe na przygotowania do turnieju" - przypomniał znany satyryk, który śledzi na bieżąco wszystkie wydarzenia mundialu w RPA.

"Już dwa miesiące temu wypisałem sobie na kartce godziny rozpoczęcia każdego meczu mistrzostw w RPA. Prawdziwy kibic siada teraz przed telewizorem o godz. 13.30, a odchodzi od niego późnym wieczorem" - podkreślił Daniec, który - wymieniając faworytów - cały czas stawia na Brazylię i Hiszpanię.

"Brazylia, jak mawia mój kolega, jest "bezczelnie" mocna. To naprawdę fantastyczny zespół, bez słabych punktów. Co piłkarz, to najwyższa światowa klasa. Hiszpania? Po porażce ze Szwajcarią z drżącym głosem mówię o tej drużynie, ale w dalszym ciągu uważam, że może zajść daleko" - stwierdził i zwrócił również uwagę na popisy gwiazd innych drużyn.

"Niech nikogo nie myli fakt, że np. Leo Messi nie strzelił jeszcze gola w RPA. To wspaniały piłkarz, mający ogromny wkład w zwycięstwa swojej drużyny. Podobnie Cristiano Ronaldo. Lider Portugalczyków jest połączeniem Henryka Kasperczaka, Zygmunta Maszczyka i Kazimierza Deyny. Krótko mówiąc, technika, siła i boiskowa mądrość w jednym. Ronaldo ma zalety każdego z tych piłkarzy" - ocenił.

Wymieniając minusy, zwrócił uwagę przede wszystkim na błędy arbitrów i kłótnie w niektórych reprezentacjach.

"Sędziowie chcą czasami popisać się jak ochroniarze w dyskotekach. Teoretycznie powinni być niewidoczni, tymczasem odgrywają na boisku główną rolę. Po co tyle żółtych i czerwonych kartek? Popełniają również inne błędy. Doceniam np. świetną grę Argentyny, ale w meczu z Koreą Południową strzeliła dwa gole ze spalonego. Innym "zgrzytem" mistrzostw są afery w kilku reprezentacjach, zwłaszcza Francji. Gdy kiepsko idzie, najłatwiej obarczyć winą trenera. Zachowanie Nicolasa Anelki (obraził selekcjonera w szatni - przyp. red) to wielki skandal. Trzeba umieć przegrywać" - podkreślił Daniec.

Wziął jednak w obronę... wuwuzele, których dźwięk dla wielu osób jest trudny do zniesienia.

"Nie przeszkadzają mi te trąbki. Przeciwnie. Cieszę się, że są obecne na mistrzostwach w RPA. Moim zdaniem, wkrótce wuwuzele staną się również hitem w Europie. I bardzo dobrze. Wolę dźwięk trąbek niż okrzyki kibiców, przy których uszy więdną" - zakończył.

Dowiedz się więcej na temat: RPA

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje