Wraca histeria w Realu. Mourinho puszczają nerwy

W cztery dni Real Madryt oddał w lidze aż cztery punkty. Sześć przewagi nad Barceloną to wciąż dużo, gorzej, że Jose Mourinho całkowicie puszczają nerwy. Zamiast wysłać piłkarzy na mecz ze spadającym Villarreal, posłał ich na wojnę i przegrał.

Kaka - to ustawiczny temat madryckich debat bez względu na to, czy gra, czy nie gra. Nie chodzi już o sensowność 65 mln euro wydanych na Brazylijczyka, ale w okresie, gdy kontuzję leczy Angel di Maria, to właśnie on robi różnicę między Realem ofensywnym i defensywnym. Niedzielny remis z Malagą, w którym Kaka grał, tak rozstroił nerwowo Jose Mourinho, że w Vila-Real, w spotkaniu z drużyną broniącą się przed spadkiem, wrócił do ulubionego ustawienia z trzema defensywnymi pomocnikami.

Reklama

Wnioski są oczywiste. Dla Mourinho to nie był kolejny mecz, w którym drużyna warta pół miliarda euro ma udowodnić swoją piłkarską wyższość nad podupadłym rywalem. Według trenera Realu była to wojna, walka wręcz, którą należało wygrać. Stąd genialne zagranie Mesuta Oezila przy wspaniałym golu Cristiano Ronaldo było tak wyjątkowe. Lider nie grał o zwycięstwo, ale się o nie bił. "Trup" padał gęsto.

Po spotkaniu z Malagą Mourinho powiedział, że sędzia popełnił dwa grube błędy, ale machnął na to ręką. Na El Madrigal wróciła histeria i teorie spiskowe. Zwłaszcza w 82. min, w chwili, gdy Marcos Senna zdobył z wolnego wyrównującego gola. Real miał osiem minut na reakcję, które zmarnował na faulach i kłótniach z arbitrem. Sygnał dał z ławki najlepiej opłacany trener na świecie.

Efektem były nie trzy punkty, ale czerwone kartki dla Jose Mourinho, Sergio Ramosa, Mesuta Oezila, a już w tunelu dla Pepe, który nazwał sędziego "sk...". Tak przynajmniej Paradas Romero napisał w protokole z meczu. "Tylko kraść i kraść" - mówił do dziennikarzy wzburzony Cristiano Ronaldo. Po spotkaniu można było odnieść wrażenie, że "Królewscy" zostali wręcz ograbieni ze zwycięstwa. Rzecznik Mourinho ogłosił światu, że na EL Madrigal futbol umarł. Dziennik "Marca" wystawił sędziemu notę zero w dziesięciostopniowej skali! Tymczasem analityk z radia "Marca" stwierdził, że jedynym grubym błędem arbitra było to, iż nie podyktował karnego dla Villarreal po faulu Arbeloi na Nilmarze.

W cztery dni przewaga Realu nad Barceloną spadła do 6 pkt. W Madrycie, gdzie kibice marzyli o szpalerze już 21 kwietnia na Camp Nou, pojawiają się wielkie nerwy. Histerycznie reaguje zwłaszcza trener, czym zaraża swoich piłkarzy. Czy Jose Mourinho jest w stanie zapanować nad sobą? Czy po raz kolejny poprowadzi swoich znakomitych graczy w labirynt skarg, protestów i demaskowania spisków?

"Królewscy" wciąż są znacznie bliżej mistrzostwa niż Barcelona. W weekend grają u siebie z Realem Sociedad, Barca wyjeżdża na niegościnną Majorkę. Pytanie jest oczywiste: czy osłabiony karami Real (bez Ramosa, Pepe, Lassa, Oezila) wróci do gry, która między 24 września a 10 marca dała mu w 22 ligowych meczach aż 63 pkt? Presja jest ogromna. Zmarnowanie 10-punktowej przewagi nad Barceloną, byłoby katastrofą, a dla najlepszego trenera na świecie plamą na honorze.

Dyskutuj o artykule z Darkiem Wołowskim

Primera Division - wyniki, strzelcy bramek, składy, tabela

Real od rana do nocy! Bądź na bieżąco i zaprenumeruj wszystkie informacje na jego temat!

Barca na okrągło! 24 h na dobę! Nie przegap żadnego newsa! Zaprenumeruj informacje na jej temat!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje