Zbigniew Boniek skomentował wybory na prezydenta FIFA

Szef PZPN Zbigniew Boniek powiedział po wyborze Josepha Blattera na piątą kadencję na prezydenta FIFA, że "to będzie najtrudniejsza prezesura" Szwajcara. Jak dodał, wynik wyborów w Zurychu był oczywisty jeszcze przed ich rozpoczęciem.

W Kongresie FIFA brali udział przedstawiciele 209 narodowych federacji piłkarskich, w tym prezes PZPN. 

Reklama

- Jeśli chodzi o końcowe rozstrzygnięcie, to nie ma mowy o zaskoczeniu. Właściwie wynik wyborów był znany już wcześniej. Dopóki Blatter startuje w wyborach, nikt nie ma szans z nim wygrać. Natomiast szwajcarski działacz chyba nie spodziewał się, że do rozstrzygnięcia nie dojdzie już w pierwszej turze - przyznał Boniek. 

W pierwszej turze, gdy do zwycięstwa wymagane było poparcie 2/3 delegatów, żaden z dwóch kandydatów nie zdołał uzyskać odpowiedniej liczby głosów. Blatter otrzymał wówczas 133, natomiast Ali bin Al-Hussein - 73. Przed drugą turą jordański książę wycofał się. 

Kongres odbywa się zaledwie dwa dni po aresztowaniu grupy wysokich rangą działaczy FIFA. Do zatrzymań doszło w jednym z hoteli w Zurychu. Zarzuca się im m.in. korupcję na ogromną skalę.

- To będzie najcięższa prezesura Blattera jako prezydenta światowej federacji (kieruje FIFA od 1998 roku - przy. red.). Ludzie, którzy dokonali zatrzymań działaczy FIFA, będą chcieli pokazać, że nie popełnili błędu i ich działania są słuszne. W efekcie, prawdopodobnie co pewien czas usłyszymy o jakimś problemie - przyznał Boniek. 

W porównaniu z poprzednimi wyborami widać jednak zmianę. Przed czterema laty Blatter nie miał kontrkandydata, cieszył się ogromnym poparciem. Tym razem musiał stanąć w szranki z Alim bin Al-Husseinem i nie zwyciężył w przekonujący sposób. Przeciwko Szwajcarowi była m.in. Europejska Unia Piłkarska (UEFA).

- Wielu ludzi widzi potrzebę zmian, chcą nowego wizerunku. Pan Blatter jest długo w FIFA. Zarzuty korupcyjne nie dotyczą jego osoby, ale system obowiązujący w międzynarodowej federacji okazał się niewłaściwy. Nowe twarze pomogłyby zmienić oblicze tej organizacji - przyznał prezes PZPN, który podtrzymał swoje wcześniejsze zapowiedzi dotyczące piątkowego głosowania. 

- Już wcześniej podkreślałem, że nie poprę prezydenta Blattera. Po prostu nie podobało mi się to, że nie dotrzymał słowa. Mówił wcześniej, że to będzie jego ostatnia kadencja, tymczasem - jak się okazało - wystartował po raz kolejny. Natomiast muszę zaznaczyć, że dla Polski wybór Blattera niczego nie zmienia. My dalej robimy swoje. Nasza droga prowadzi do Francji (tam odbędą się mistrzostwa Europy 2016 - przyp. red.). Za kilkanaście dni gramy w eliminacjach z Gruzją i na tym się teraz koncentrujemy - zaznaczył Boniek.

Jak przyznał, atmosfera podczas obrad Kongresu FIFA była dość sympatyczna i mimo wszystko spokojna. 

- Zdarzyły się tylko drobne incydenty, związane z wbiegnięciem na salę aktywistek z Palestyny - zakończył prezes PZPN. 

Chodziło o incydent podczas przemówienia Blattera, gdy na chwilę wbiegły dwie kobiety z flagą Palestyny, domagające się zawieszenia piłkarskiej federacji Izraela. 

Zobacz materiał TVP Sport:

Dowiedz się więcej na temat: Zbigniew Boniek | FIFA | Joseph Blatter

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje