Znakomici zawodnicy, których przerosła praca trenera

Od kompromitującego remisu z Benevento, porażki z Rijeką w Lidze Europejskiej i wymęczonego zwycięstwa nad Bologną rozpoczął swoją przygodę z Milanem Gennaro Gattuso. Czy były mistrz świata, znakomity przed laty pomocnik, poradzi sobie jako trener? A może dołączy do naszej listy wielkich piłkarzy, którym nie powiodło się na ławce trenerskiej?

Listę znakomitych zawodników, którzy nie poradzili sobie na ławce trenerskiej, otwiera były boiskowy kolega Gennaro Gattuso, z którym wspólnie występowali w Milanie.

Reklama

W styczniu 2014 roku stanowisko szkoleniowca mediolańczyków objął Clarence Seedorf, który w latach 2002-2012 był piłkarzem "Rossonerich". Milan poprowadził w 22 spotkaniach, wygrywając 11, remisując dwa, a przegrywając dziewięć z nich. Po sezonie został zwolniony.

Holender dwa lata później został zatrudniony w Chinach. Shenzhen FC prowadził na zapleczu tamtejszej Ekstraklasy, ale przetrwał zaledwie pół roku. Z 14 meczów wygrał cztery, kolejne cztery zremisował, a sześć przegrał. Miejsce w naszym zestawieniu mógłby zająć również następca Seedorfa w Milanie, ale Filippo Inzaghiego broni solidna praca na zapleczu Serie A - w Venezii.

Inny z włoskich klubów - Juventus także nie jest bezbłędny w wybieraniu szkoleniowców.

W 2009 roku w Turynie zatrudniono byłą legendę klubu - Ciro Ferrarę. Włoch miał za sobą kilka lat asystentury u Marcelo Lippiego w reprezentacji, ale żadnego doświadczenia w roli pierwszego szkoleniowca.

"Starą Damę" zdążył poprowadzić w 30 spotkaniach - wygrał 15, zremisował pięć, a przegrał 10. Szansę otrzymał od Sampdorii, ale tam było jeszcze gorzej i po siedmiu porażkach w 15 meczach ponownie został bezrobotny.

Ostatnio Ferrara próbował sił w Chinach, ale z Wuhan Zall (klub z zaplecza Chinese Super League) też pożegnał się błyskawicznie. Udało mu się, co prawda, wygrać osiem z 16 spotkań, ale siedem przegrał.

"Złota Piłka" na półce nie pomagała w trenerskim fachu

Jeszcze większym piłkarzem był Ruud Gullit, zdobywca "Złotej Piłki" z 1987 roku i mistrz Europy z 1988 roku. Holender karierę trenerską rozpoczął jeszcze za czasów kariery piłkarskiej. Jako grający trener Chelsea Londyn poprowadził "The Blues" w 83 spotkaniach. Wygrał niespełna połowę - 41 z nich, 18 zremisował, a 24 przegrał.

Jeszcze gorzej poszło mu w Newcastle United. Z 52 meczów wygrał zaledwie 18, zremisował 14 i przegrał 20. Najlepszym momentem w jego krótkiej trenerskiej karierze były lata 2004-2005, w których pracował w Feyenoordzie Rotterdam.

Pracował także w Stanach Zjednoczonych. Los Angeles Galaxy prowadził w 19 spotkaniach - sześć z nich wygrał, pięć zremisował, a osiem przegrał. W 2011 na krótko powrócił na trenerską ławkę, ale jego przygoda z Terekiem Grozny trwała kilka miesięcy i zakończyła się spektakularną klapą. Z 13 meczów pod wodzą Holendra rosyjski zespół wygrał zaledwie trzy. Kolejne trzy zremisował, a aż siedem przegrał.

Wielkim zawodnikiem był także Lothar Matthaeus, który "Złotą Piłkę" wygrał w 1990 roku. 150-krotny reprezentant Niemiec w 2001 roku przyjął propozycję prowadzenia Rapidu Wiedeń. Pracował niespełna sezon i trzeba powiedzieć, że Austriacy i tak wykazali się niemałą cierpliwością. Z 32 spotkań wygrał zaledwie dziewięć, tyle samo remisując, a przegrywając aż 14.

Słabe wyniki wiedeńczyków nie zniechęciły do niego Partizana Belgrad. Niespełna rok w Serbii był jednym z jego najbardziej udanych w karierze trenera. Z 43 spotkań wygrał aż 28. Pracę w Belgradzie porzucił na rzecz oferty z węgierskiej federacji.

"Madziarzy" pod jego opieką przegrali kwalifikacje do mistrzostw świata w Niemczech. Z 28 meczów w roli selekcjonera wygrał 11, zremisował trzy, a 14 przegrał. Dość orientalnym kierunkiem w jego karierze był krótki angaż w Atletico Paranaense, ale brazylijski zespół prowadził zaledwie siedmiokrotnie (ze znakomitym bilansem 5-2-0).

Potem było już tylko gorzej. Izraelskie Maccabi Netanya rozegrało z nim na ławce 45 meczów, wygrało 19, zremisowało 14 i 12 przegrało. Prawdziwym gwoździem do jego trenerskiej trumny była roczna przygoda w Bułgarii. Wygrał dwa mecze, ale z następnych dziewięciu zaledwie jeden i został zwolniony.

Podobnych przypadków nie brakowało również w Polsce.

Dwa spadki z Serie A i dymisja ze stanowiska selekcjonera

Najbardziej jaskrawym z nich jest przykład Zbigniewa Bońka. Medalista MŚ z Hiszpanii podjął się pracy trenerskiej w 1990 roku. Dwa sezony z rzędu spadł z Serie A - w 1991 z Lecce, a w 1992 z Bari. Na niższych szczeblach pracował również z Sambenedettse Calcio (1992-93) oraz Avellino (1994-96).

Sześć lat później objął posadę selekcjonera reprezentacji Polski. Prowadził kadrę w pięciu spotkaniach, wygrywając zaledwie dwa (z San Marino i Nową Zelandią). W grudniu 2002 roku zrezygnował z pracy.

"Zibi" zajął się jednak inną działalnością okołofutbolową i szybko okazało się, że zarządzanie PZPN-em wychodzi mu znakomicie.

Swój błąd, którym było wejście na ławkę trenerską, zrozumiał również Tomasz Hajto. Były reprezentant Polski zajął się menadżerką, ale zanim podjął tę decyzję - prowadził Jagiellonię Białystok i GKS Tychy.  

Z 43 meczów w roli szkoleniowca białostoczan wygrał zaledwie 13, remisując i przegrywając po 15. Jeszcze gorzej szło mu w Tychach, gdzie zwycięstwami zakończyły się trzy z 15 spotkań.

Nie każdy znakomity piłkarz musi być w przyszłości wielkim trenerem. Czasami nie musi w ogóle grać w piłkę, aby dobrze rozumieć funkcjonowanie piłki z wysokości ławki rezerwowych. O czym najlepiej świadczą przykłady Carlosa Alberto Parreiry, który nigdy nie grał w piłkę czy Svena-Gorana Erikssona oraz Jose Mourinho, którzy nigdy nie grali na najwyższym poziomie.

Kamil Kania

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje