Żyro: Żurawski mnie zawiódł

- Niemożliwe jest, aby sędzia nie popełnił żadnego błędu. Sam jeszcze nie obejrzałem tego spotkania, ale jestem spokojny - skomentował swoją pracę podczas niedzielnego spotkania Wisła-Amica w Krakowie sędzia Jarosław Żyro.

Arbiter z Bydgoszczy, który w szlagierowym meczu 6. kolejki ekstraklasy pozwalał na dosyć ostrą grę, mocno naraził się zwłaszcza Maciejowi Żurawskiemu. Kapitan Wisły w poniedziałkowej prasie stwierdził, że pan Żyro "nie wiedział co się dzieje na boisku", a ponadto pozwolił sobie na uszczypliwe sformułowanie "myślałem, że nazywa się krętacz".

Reklama

- Jestem mocno rozczarowany postawą pana Żurawskiego, bo to obecnie najlepszy reprezentant kraju. Z każdą minutą, gdy gra się Wiśle nie układała zachowywał się coraz gorzej. Pan Żurawski mnie zawiódł. W stosunku do mnie osobiście nie użył słowa "krętacz", ale sądzę, że jego wypowiedzią dla prasy zainteresuje się Wydział Dyscypliny PZPN - wyznał na łamach "PS" Żyro, który żali się, że pod koniec meczu w Krakowie piłkarze Wisły bez opamiętania rzucali w jego stronę niecenzuralne słowa.

- Musielibyście wszystko wykropkować. Żałuję, że nie miałem dyktafonu, żeby to wszystko nagrać. Nie chcę nikogo oskarżać, bo nie mam dowodów, ale za moimi plecami niecenzuralne wyrazy sypały się jeden za drugim - dodał Żyro.

Dowiedz się więcej na temat: Wisła | Kraków | sędzia | Żurawski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje