Czechy - Polska 36-37 w rewanżowym meczu towarzyskim piłkarzy ręcznych

W meczu towarzyskim reprezentacja Polski wygrała w czeskim Zubri z gospodarzami 37-36 (20-19). Biało-czerwoni zagrali zdecydowanie skuteczniej niż przed dwoma dniami i zrewanżowali się naszym południowym sąsiadom za porażkę w katowickim Spodku.

W początkowym fragmencie spotkania obie drużyny nie forsowały zbytnio tempa. Po kwadransie gry było 7-7, a wyrównującą bramkę zdobył Arkadiusz Moryto z rzutu karnego. W następnych minutach oglądaliśmy kilka błędnych decyzji po obu stronach parkietu, ze strzeleckiej niemocy szybciej otrząsnęli się Czesi, którzy objęli prowadzenie 12-10.

Reklama

Biało-czerwoni zareagowali mocniejszą grą w defensywie, dzięki czemu szybko zniwelowali straty, a nawet odskoczyli miejscowym na dystans dwóch bramek (18-20). Gospodarze zdążyli jeszcze skutecznie zaatakować i pierwsza połowa zakończyła się wysokim wynikiem 20-19 dla polskiego zespołu.

Druga odsłona rozpoczęła się od mocnego uderzenia Biało-czerwonych, którzy odskoczyli na trzy bramki (19-22). Skutecznie grali nasi rozgrywający - zarówno Tomasz Gębala, jak i Paweł Paczkowski, nie bali się wchodzić w strefę defensywną rywali.

Uważna  gra zawodników Piotra Przybeckiego w kolejnych minutach przyniosła im wymierną korzyść w postaci pięciu trafień przewagi (23-28). Nasi południowi sąsiedzi nie zamierzali jednak odpuszczać i nieco zmniejszyli dystans (28-30 w 45 min.).

Niestety seria złych decyzji po polskiej stronie została bezlitośnie wykorzystana przez gospodarzy i na dwanaście minut przed końcem ponownie był remis (30:30). Końcówka meczu była bardzo emocjonująca, a kibice w nowo oddanej do użytku hali w Zubri zobaczyli kilka przedniej urody bramek z dystansu.

Kiedy do ostatniego gwizdka pozostawała niecała minuta na boisku zapanował chaos - obie ekipy w prosty sposób straciły piłkę. O wygranej Polaków przesądził gol Paczkowskiego, który zrehabilitował się za pudło w sytuacji sam na sam kilka sekund wcześniej.  

Rozgrywający Motoru Zaporoże zdobył w całym spotkaniu osiem bramek, młodszy z braci Gębalów zakończył zawdy z dziewięcioma golami na swoim koncie, a aż dziesięć trafień uzbierał skrzydowy Arkadiusz Moryto.

Wśród gospodarzy klasę potwierdził Ondrej Zdrahala - król strzelców EHF EURO 2018, a od nowego sezonu zawodnik Orlen Wisły Płock, ośmiokrotnie pokonał polskich bramkarzy. 

Czechy - Polska 36-37 (19-20)

Czechy: Galia, Adamik - Babak 5, Becvar, Cip 2, Hanisch, Horak 2, Hrstka 1, Jurka 2, Kasparek 8, Kotrc 1, Mubeznem 1, Petrovsky 2, Skvaril 1, Slachta 3, Zdrahala 8, Zeman.

Polska: Malcher, Morawski, Kornecki - Daćko 1, Krajewski 2, Walczak, Nogowski, Łangowski, Genda 1, Potoczny 1, Moryto 10, Daszek, Bąk, Przybylski 2, Paczkowski 8, Gierak, T. Gębala 9, Chrapkowski 3.

Sędziowali: Premysl Fukala - Radek Mohyla (Czechy).

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje