El. ME piłkarzy ręcznych: Filar reprezentacji Szwecji kontuzjowany

Piłkarze ręczni Szwecji po czwartkowej wygranej w Malmoe z Polską (28-21) w eliminacjach do mistrzostw Europy są już jedną nogą w finałach. Przed rewanżowym meczem w Gdańsku w niedzielę ich problemem jest kontuzja filara drużyny Kima Anderssona.

Andersson od olimpiady w Londynie i zdobycia przez Szwecję srebrnego medalu nie zagrał ani jednego meczu w reprezentacji, z którą, jak podkreślił w sierpniu, "definitywnie skończył". Powrócił jednak do drużyny narodowej na dwa mecze eliminacji ME z Polską.

Reklama

 W czwartek w pierwszej połowie meczu nie strzelił żadnej bramki, w drugiej cztery i zszedł z boiska przed końcem spotkania.

"Powodem mniejszej ilości strzałów na bramkę była kontuzja barku, która mi je uniemożliwiała. Bóle zaczęły się już w poniedziałek na treningu po niedokładnym strzale, lecz w czwartek stan się znacznie pogorszył" - powiedział agencji TT.

Piłkarz będzie do niedzieli pod stałą 24-godzinną opieką fizjoterapeutów, którzy mają zastosować specjalny rodzaj akupunktury.

"To kilkadziesiąt ukłuć w miejsce bólu w czasie dwóch minut sześciocentymetrową igłą. Przechodziłem już ten zabieg i jest bardzo bolesny. Zależy mi jednak na drugim meczu z Polską, więc zacisnę zęby. W Gdańsku chcę zagrać" - powiedział Andersson.

Trenerzy Staffan Olsson i Ola Lindgren podkreślili, że zawodnik, który, pomimo mniejszej ilości strzałów, podawał wręcz perfekcyjnie, jest bardzo ważny dla drużyny i bardzo przysłużył się do zwycięstwa w Malmoe: "był jednym z najważniejszych ogniw w grze naszej drużyny. Teraz czeka go walka z czasem, ale liczymy, że w niedzielę będzie jednak w stanie grać.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje