El. MŚ piłkarzy ręcznych. Polacy walczą o awans do fazy play off

W piątek rozpoczyna się turniej prekwalifikacyjny piłkarzy ręcznych, którzy walczą o wyjazd na mundial. Niedzielny mecz przeciwko gospodarzom Portugalii prawdopodobnie rozstrzygnie czy Polacy zagrają w fazie play off eliminacji mistrzostw świata 2019. W turnieju wezmą też udział reprezentacje Cypru i Kosowa.

Do następnej rundy z każdej z sześciu grup pierwszej fazy kwalifikacji awansuje tylko zwycięzca. W play off zostaną oni dolosowani do zespołów rywalizujących w Chorwacji o medale mistrzostw Europy (12-28 stycznia). Dwumecze odbędą się w czerwcu. Gospodarzami turnieju finałowego w styczniu 2019 roku będą Niemcy i Dania.

Reklama

Zdaniem fachowców decydujący będzie mecz na zakończenie turnieju gospodarzy z "Biało-Czerwonymi".

- Portugalczycy mają wielu bardzo dobrych zawodników. Jest to zespół, który charakteryzuje się dobrą obroną, popartą dobrymi bramkarzami. Mają szybkich skrzydłowych, którzy wykorzystują okazje i szybko wybiegają do kontrataków - ocenił najgroźniejszego rywala obrotowy drużyny narodowej i FC Barcelona Kamil Syprzak.

Kapitan reprezentacji Polski Piotr Chrapkowski zauważył, że kilku graczy portugalskich jest dobrze znanych polskim kibicom i choć to zespół, który nie osiągnął większych sukcesów, jest mimo wszystko groźny.

- To dla nas najważniejsze wydarzenie w tym roku. Musimy zachować zimną głowę, bo serce do walki będzie na pewno. To młoda drużyna, więc ważne żebyśmy w decydujących momentach zbytnio się nie "podpalali". Trochę znamy Portugalczyków, zwłaszcza koledzy z Płocka, bo przecież u nich grali i Gilberto Duarte i Tiago Rocha. Nie oszukujmy się, Portugalia znajduje się w gronie silnych drużyn i zagra na swoim boisku. Ale my tam nie będziemy jechać po naukę, ale po zwycięstwo - zapowiedział Chrapkowski.

Selekcjoner reprezentacji Polski Piotr Przybecki twierdzi, że drużyna potrzebuje już tylko dopracować ostatnie szczegóły, żeby dobrze wypaść.

- Musimy przemyśleć kilka rzeczy, szlifować ostatnie elementy i pamiętać, że gramy nie tylko z gospodarzami turnieju. Podczas ostatnich sprawdzianów nikt mnie szczególnie nie zaskoczył. Próbowaliśmy wielu wariantów i na każdej pozycji było ciekawie, mamy alternatywy - powiedział trener.

Pewnych obaw nie krył drugi trener mistrza kraju PGE VIVE Kielce Tomasz Strząbała.

- Gospodarze będą mieli atut własnej hali i miejscową publiczność. Nie jestem spokojny, bo w Portugalii nasza kadra będzie grała pod ogromną presją. Ci młodzi chłopcy jeszcze nigdy nie grali meczu o taką stawkę - powiedział.

- To tylko jedno spotkanie, w którym rywale będą mieli za sobą publiczność i atut własnej hali. Nie ma co ukrywać, że przed chłopakami trudne wyzwanie. Stać ich jednak na zwycięstwo - dodał Michał Jurecki, do niedawna podpora reprezentacji, obecnie rozgrywający PGE VIVE.

Znajdująca się w przebudowie, znacznie odmłodzona drużyna narodowa jeszcze potrzebuje trochę czasu, aby móc się liczyć na międzynarodowej arenie.

- Trzeba pamiętać, że są w tej drużynie zawodnicy, którzy mają już określone doświadczenie, tacy jak Piotrek Chrapkowski, Kamil Syprzak, Piotrek Wyszomirski. Pomaga nam także Sławek Szmal. Jest więc parę osób, na których spoczywa ciężar prowadzenia zespołu na boisku. Jeśli chodzi o nowe gwiazdy, potrzebują one czasu, żeby zabłysnąć. Trzeba poczekać - podkreślił Przybecki.

Ostatni sprawdzian formy biało-czerwonych, rozegrany w Hiszpanii, nie wypadł zbyt okazale. W zakończonym w niedzielę Memoriale Domingo Barcenasa Polacy pokonali Białoruś 28:27, ale przegrali z Argentyną 24:29 oraz gospodarzami aż 22:37 i zajęli ostatnie miejsce.

- Wiemy, że zespół znajduje się w przebudowie. Na dodatek w żadnym spotkaniu tego turnieju nie zagrał w optymalnym składzie z powodu urazów i kontuzji. Jest jeszcze kilka dni na dopracowanie pewnych elementów taktyki. Drużyna jeszcze się zgrywa, ale jej trzon już jest - zaznaczył Strząbała.

Jednym z jaśniejszych punktów w polskiej drużynie podczas tego turnieju był skrzydłowy Arkadiusz Moryto, który zdaje sobie sprawę z wagi rywalizacji w Povoa de Varzim.

- Nie ma co ukrywać: musimy awansować. Bardzo tego chcemy. Wiadomo, dla drużyny jest to też cenne doświadczenie - gra o wysoką stawkę, jaką jest dla nas awans do mistrzostw świata - podkreślił najmłodszy w polskiej ekipie, 20-letni Moryto, obecnie gracz Zagłębia Lubin, a od nowego sezonu PGE VIVE Kielce.

Jeśli polscy szczypiorniści nie wygrają turnieju kwalifikacyjnego w Portugalii, do minimum ograniczą swoje szanse występu w igrzyskach olimpijskich w Tokio w 2020 roku.

Terminarz turnieju w Povoa de Varzim:

piątek, 12 stycznia

Polska - Kosowo (godz. 18.15)

Portugalia - Cypr (20.30)

sobota, 13 stycznia

Kosowo - Portugalia (19.00)

Cypr - Polska (21.30)

niedziela, 14 stycznia

Cypr - Kosowo (16.30)

Portugalia - Polska (19.00)

Dowiedz się więcej na temat: el. mś piłkarzy ręcznych

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje