El. MŚ piłkarzy ręcznych: Polska - Cypr 46-13

Polscy piłkarze ręczni pokonali Cypr 46-13 w drugim meczu turnieju prekwalifikacyjnego do fazy play-off eliminacji do mistrzostw świata, który odbywa się w Portugalii. Mecz wyglądał, jakby odbywał się w kategorii lekko półśmiesznej.

- Panowie, jak nie wygracie z Portugalią, to przez najbliższe lata będziecie grać z takimi kelnerami. Przemek (Krajewski), jak ci znowu cypryjski bramkarz karnego obroni, to już cała Polska, a nie pół się będzie z ciebie śmiać. Tomek (Gębala) - znowu cie będą objeżdżać pół metra niżsi od ciebie goście, którzy piłkę ręczną nawet w telewizji rzadko oglądają - być może taką mniej więcej przemowę motywacyjną mógłby wygłosić trener reprezentacji Polski po meczu z Cyprem, a przed meczem z Portugalią.

Reklama

Ale oczywiście takiej przemowy trener Przybecki - dzięki Bogu - nie wygłosi, bo to kulturalny człowiek, a już na pewno nie nazwie żadnego przeciwnika "kelnerem". Na taką zuchwałość może sobie jednak pozwolić znany z niewyparzonej gęby pismak, bo jednak pod względem sportowym ten mecz nie miał tego, co sport - nawet amatorski - mieć musi: trochę emocji, trochę niepewności, trochę walki, trochę wysiłku, trochę nieprzewidywalności. A w Povoa de Varzim takich rzeczy nie było. Nawet jeśli polscy piłkarze ręczni obecnie nie są "galacticos", to Cypryjczycy z profesjonalną piłką ręczną mają niewielki kontakt. Niewiele większy niż kelnerzy, z całym szacunkiem i do kelnerów i do Cypryjczyków. Cypryjczykom należy się szacunek, jak każdemu kto uprawia tę najpiękniejszą dyscyplinę na świecie, kto ją kocha tak samo jak Karabatić czy Szmal i już za samo to człowiek czuje w nich bratnią duszę i chętnie by z nimi pogadał o piłce ręcznej.

Tylko że rywalizacja drużyn o tak różnym poziomie nie ma po prostu sensu. Ale najgorsze jest to, że właśnie z drużynami pokroju Cypru i Kosowa możliwe że reprezentacja Polski będzie się mierzyć w najbliższych latach, by przejść gęste sito eliminacji wracających ją do europejskiej elity. I parę lat to może potrwać, dlatego wagi meczu z Portugalią nie da się przecenić. Sami Portugalczycy wiedzą o tym najlepiej, bo ostatni raz na dużym turnieju byli w 2006 roku i od tamtej pory regularnie nie mogą się przebić do pierwszej dwudziestki drużyn Europy. Tym bardziej, że reprezentacja Polski nie jest tak zła i słaba, jak wskazywałoby na to miejsce, w którym się znajduje, czyli turniej PREkwalifikacyjny do fazy play off eliminacji do mistrzostw świata. Za nami już tylko Turcja, Albania, Bułgaria, Wielka Brytania i Cypr...

A skoro wróciliśmy do Cypru... Trudno ten pojedynek to nazwać meczem. Wróć! Trudno ten mecz nazwać pojedynkiem. Co prawda wszystkie formalne wymogi zostały spełnione, typu boisko, drużyny, sędziowie, itp., itd. ale odrobiny pierwiastka rywalizacji. Polaków nie zmotywowało nawet to, że wiedzieli jak wysoko trzeba wygrać. Portugalia pokonała Kosowo i Cypr różnicą w sumie 45 bramek (36-22 i 47-16) i żeby w niedzielę wystarczał nam remis, trzeba było wypracować lepszy bilans bramkowy od gospodarzy, czyli wygrać różnicą 35 goli (bo 11 mieliśmy już po zwycięstwie z Kosowem). Ale w 40 minucie było 30-10 i trudno było liczyć na powiększenie przewagi aż o 15 bramek. Tym bardziej, że akurat te wyliczenia Polaków najwyraźniej nie zajmowały. Brakowało od początku koncentracji, co zrozumiałe, brakowało agresji, i może to dobrze. Oglądając to spotkanie przypominał się mecz sprzed paru lat w Pucharze Polski, gdy Azoty Puławy przysłały, zdając sobie sprawę z różnicy poziomów, na mecz do Kielc zespół... juniorów. Kieleccy szczypiorniści mówili po ostatnim gwizdku, że bardziej niż na grze musieli się skupić, by przypadkowo dzieciom krzywdy nie zrobić... I co prawda Cypryjczcy to zdrowe, dorosłe chłopy, to analogia chyba nie jest zbyt odległa. Cypr walczył ile sił, bo umiejętności miał słabsze. A Polacy przewyższali ich umiejętnościami, więc walczyć niemu sieli. I tak to dotrwało do końca. Polska - Cypr 46-13.

W niedzielę o 19 w Povoa de Varzim Polska zagra z Portugalią o wygraną w turnieju. Do kolejnej fazy eliminacji awansuje tylko zwycięzca. Transmisja w TVP Sport.

Polska - Cypr 46-13 (23-8)

Polska: Wyszomirski, Morawski - Daćko 1, Makowiejew, Krajewski 4, Walczak 3, Nogowski 7, Genda 7, Moryto 4, Daszek 8,  M. Gębala 2, Przybylski 1, Gierak 4, Krieger 2, T. Gębala 3, Chrapkowski.

Cypr: Nungovic, Kaili - Trimithiotis 1. Tisvikos 1, Chadjiseteriou, K. Sophocleaous 1, Paraskeva 1, Demostenous 1, J. Argyrou 4, Stylianou, Leontiou, Fotiou, Prountzos 4, Ch.Sofokleous,  Ch. Argyrou , Mina

Leszek Salva

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja szczypiornistów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje