Karolina Kudłacz: W Serbii chcemy być czarnym koniem

Karolina Kudłacz zapewnia, że polskie piłkarki ręczne stać na sprawienie niespodzianki w rozpoczynających się 6 grudnia w Serbii mistrzostwach świata. "Chcemy być czarnym koniem tej imprezy" - powiedziała kapitan "Biało-czerwonych".

W ostatnim sprawdzianie przed mistrzostwami Polki w niezłym stylu dwa razy pokonały Brazylię - we Władysławowie 29:26 oraz w Elblągu 29:25. "Canarinhos" to piąta drużyna ostatnich mistrzostw świata i szósty zespół igrzysk olimpijskich w Londynie.

Reklama

"W październikowych eliminacyjnych meczach mistrzostw Europy z Czarnogórą i Czechami nie było w naszym zespole zawodniczki, która swoją postawą pociągnęłaby za sobą koleżanki i poniosła drużynę. W spotkaniach z Brazylią każda dała coś od siebie i dołożyła cegiełkę do tego zwycięstwa. Dlatego te konfrontacje wyglądały zupełnie inaczej niż poprzednie" - zauważyła Kudłacz.

W obu meczach z Brazylią nie najlepszy w wykonaniu "Biało-czerwonych" był początek. Drużyna trenera Kima Rasmussena kiepsko spisywała się zwłaszcza w pierwszych minutach drugiej konfrontacji.

"Ten element zdecydowanie musimy poprawić. Niepotrzebnie patrzymy na rywalki i czekamy na ruch z ich strony, zamiast grać swoje. Na mistrzostwach na takie błędy i przestoje nie będziemy mogły sobie pozwolić. W przerwie drugiego spotkania z Brazylią trener Rasmussen był spokojny. Powiedział, że gramy na 80 procent i liczy, że w drugiej połowie damy z siebie brakujące 20. Jak widać każda z nas wzięła to sobie do serca" - przyznała.

Rozgrywająca reprezentacji uważa, że w żadnym spotkaniu mistrzostw świata polska drużyna nie stoi na straconej pozycji. "Pod warunkiem, że wejdziemy dobrze w mecz. Wtedy wszyscy rywale znajdują się w naszym zasięgu. Oczywiście każda z zawodniczek musi zagrać na niezłym poziomie, jak to było właśnie z Brazylią. Same też powinniśmy wytworzyć w zespole odpowiednią atmosferę, w której dominować będzie adrenalina i głód sukcesu. Z drugiej strony, jeśli za bardzo się chce, wtedy nie zawsze wychodzi" - dodała.

Dwukrotna mistrzyni Niemiec z zespołem HC Lipsk nie chce jednak składać deklaracji zajęcia przez polski zespół w Serbii konkretnego miejsca.

"Biorąc pod uwagę doświadczenia z innych dyscyplin, daleka jestem od snucia takich prognoz. Zamierzamy koncentrować się na każdym rywalu, niezależnie od tego, z kim przyjdzie nam grać, czy to będzie Norwegia, czy też Paragwaj. I wygrywać co się da. Teoretycznie niektóre zespoły wydają się być poza zasięgiem, niemniej dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe. Mam nadzieję, że okażemy się czarnym koniem mistrzostw świata" - powiedziała.

28-letnia Kudłacz jest jedną z najbardziej doświadczonych polskich zawodniczek. Kapitan reprezentacji brała udział w mistrzostwach świata w 2005 i 2007 roku oraz w mistrzostwach Europy w 2006 roku.

"Długo nie było nas na żadnej wielkiej imprezie. Same chcemy sprawić sobie niespodziankę i powetować ten czas oczekiwań. Chude lata polskiej reprezentacji trwały zdecydowanie za długo" - podsumowała.

We wtorek Polki rozpoczną ostatnie przed mistrzostwami świata zgrupowanie w Pruszkowie. 6 grudnia wylecą z Warszawy do Belgradu, a dzień później w oddalonym o 60 kilometrów od stolicy Serbii Zrenjaninie rozegrają pierwszy mecz w grupie C z Paragwajem. Następnie ich rywalami będą Hiszpania (9.12), Angola (10.12), Argentyna (12.12) oraz broniąca tytułu Norwegia (13.12). Awans do 1/8 finału wywalczą cztery najlepsze drużyny.


Reklama

Reklama

Reklama