Krzysztof Kisiel: Musimy awansować

Trener piłkarzy ręcznych Orlen Wisły Płock Krzysztof Kisiel, mimo porażki w pierwszym meczu półfinałowym z Gwardią Opole 32:33, nie wyobraża sobie innego scenariusza niż awans do finału. "Nie ma innej możliwości" - podkreślił.


"Nie składamy broni, a co więcej zamierzamy, a wręcz musimy awansować do finału" - powiedział szkoleniowiec.

Zbliżającego się do końca sezonu płocki zespół nie zaliczy do udanych. Drużyna odpadła z Ligi Mistrzów już po fazie grupowej, na poziomie ćwierćfinału została wyeliminowana z Pucharu Polski. Po tym niepowodzeniu od pierwszej drużyny został odsunięty trener Piotr Przybecki, którego obowiązki przejął Kisiel.

Pod jego wodzą zespół kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa, aż do meczu w Opolu.

"Niestety, nie spisaliśmy się w Opolu, to było widoczne. Przede wszystkim kiepsko zagraliśmy w obronie, a i bramkarze nie pomogli. Nie możemy narzekać na brak skuteczności, bo wynik był wysoki, chociaż przyznać trzeba, że Adam Malcher w bramce Gwardii napsuł nam trochę krwi swoją dobrą dyspozycją" - wrócił trener do pierwszego pojedynku półfinałowego.

Jego zdaniem po pierwszych dobrych interwencjach opolskiego bramkarza, w grę jego zawodników wkradła się nerwowość.

"Ale większy żal do drużyny mam za łamanie zasad, które ustaliliśmy przygotowując grę w obronie. Trenowaliśmy poszczególne elementy, ale na boisku to nie wychodziło, choć nie można zapomnieć, że mamy mocno osłabiony zespół" - dodał Kisiel.

Przyznał, że Gwardia była tego dnia na fali, grała przy niemal komplecie świetnie dopingujących kibiców, była zmotywowana i zdeterminowana.

"Jedna porażka w dwumeczu to nie koniec świata. W sobotę zrobimy wszystko, żeby zmazać tę plamę na naszym honorze. Nie składamy broni, wiemy, że wystarczy strzelić dwie bramki więcej niż rywale, by znaleźć się w finale, ale nie chcemy, żeby na parkiecie był horror. Znamy doskonale wszystkie mocne strony Gwardii. Jak zagramy agresywniej w obronie, powinniśmy sobie bez problemu poradzić i zameldować się w finale" - zapowiedział.

Z podstawowych graczy ekipy z Płocka kontuzje leczą obaj bracia Gębalowie i Nemanja Obradovic, którzy na pewno już w tym sezonie nie zagrają oraz Jose de Toledo. Brazylijczyk pojechał w czwartek na badania do kliniki w Poznaniu, ale szanse, by szybko wrócił na boisko są niewielkie.

Przygotowując się do spotkania z Gwardią w środę zawodnicy mieli zajęcia indywidualne i odnowę biologiczną, w czwartek dwa treningi. Na piątek zaplanowano jeden. Rewanżowy mecz półfinałowy odbędzie się w sobotę o godz. 13.

Drugiego finalistę wyłoni rywalizacja Azotów Puławy z PGE Vive. Obrońcy tytułu z Kielc pierwszy pojedynek na wyjeździe wygrali 37:27.

Dowiedz się więcej na temat: Orlen Wisła Płock | Krzysztof Kisiel

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje