Marcin Lijewski: Marzenia się spełniają

- O tym trofeum marzyłem przez całą moją karierę, teraz razem z kolegami pokazaliśmy wszystkim niedowiarkom na co nas stać - powiedział występujący w HSV Hamburg Marcin Lijewski po wygranym przez jego zespół turnieju Final Four Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych.

"Medal wygląda jak wygląda, najważniejsze, żebym go nie zepsuł albo nie zgubił. Teraz jestem bardziej szczęśliwy niż zmęczony, to co się stało to najlepszy dowód na to, że marzenia się spełniają" - dodał Lijewski, który w finałowym meczu z FC Barceloną zdobył trzy bramki.

Reklama

Lijewski zwraca uwagę na dramaturgię meczu. "Była duża różnica, którą udało się Barcelonie zniwelować. Chyba bym się zastrzelił, gdybyśmy to przegrali - ale z drugiej strony wiedziałem, że koledzy dadzą z siebie wszystko" - podkreślił.

Z boiska Lanxess Areny Lijewski schodził przepasany biało-czerwoną flagą. "Jestem dumny, że jestem Polakiem, to był ten moment, kiedy mogłem zaprezentować swoje barwy. Cieszę się, że mogłem to zrobić w takich okolicznościach" - dodał Lijewski, który po meczu podbiegł do swojej żony i ojca, którzy oglądali finał na trybunach.

Zapytany, czy myśli o powrocie do krajowego klubu odpowiedział: "Myślę, ale jeszcze nie mogę nic powiedzieć, bo nie wiem czy coś z tego wyjdzie".

W meczu o trzecie miejsce w zespole Vive Targi Kielce zagrał jego brat Krzysztof. Polski zespół wygrał z zespołem z Kilonii. "Nie można mówić, że Kiel było słabe, jednak zawodnicy Vive zdecydowanie lepiej przygotowali się do tego meczu. To była rywalizacja dwóch pokrzywdzonych" - ocenił Marcin Lijewski.

Dowiedz się więcej na temat: HSV Hamburg | Marcin Lijewski | FC Barcelona | vive targi kielce

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje