ME piłkarek ręcznych - Ciepliński: Polki stać było na pierwszą piątkę

- Ta odległa lokata nie odpowiada potencjałowi tych dziewczyn, wśród których są naprawdę klasowe, świetnie radzące sobie w silnych klubach zawodniczki - mówi o słabym występie polskich piłkarek ręcznych na ME Jerzy Ciepliński.

Ciepliński zawiedziony jest podstawą polskich piłkarek ręcznych, które w mistrzostwach Europy zajęły 11. pozycję. - Nasza drużyna nie była odpowiednio przygotowana do tej imprezy - powiedział gdański szkoleniowiec.

Reklama

- Ta odległa lokata nie odpowiada potencjałowi tych dziewczyn, wśród których są naprawdę klasowe, świetnie radzące sobie w silnych klubach zawodniczki. Jestem przekonany, że nasz zespół stać było na zajęcie miejsca w pierwszej piątce. Wygraliśmy jednak zaledwie jedno z sześciu spotkań, a to zdecydowanie za mało - dodał Ciepliński.

Były trener polskiej reprezentacji uważa, że drużyna narodowa nie była odpowiednio przygotowana do tego turnieju.

- Chodzi mi głównie o taktykę. Koncepcję gry, i to zarówno w ataku jak i obronie, trzeba ułożyć pod konkretnego rywala, który ma określone silne i słabe strony, a tego nie było u nas widać. Niewiele bramek zdobyliśmy z kontry, ale ten element funkcjonuje dobrze wtedy, kiedy drużyna gra w defensywie bardzo agresywnie, można powiedzieć, że ofensywnie, i stara się odebrać piłkę - ocenił.

Ciepliński przekonuje, że kilka polskich zawodniczek nie zostało podczas tego turnieju właściwie wykorzystanych. Niektóre z nich grały za mało, a inne prawie w ogóle nie pojawiły się na parkiecie.

- Mam na myśli głównie Klaudię Pielesz, a poza tym Martę Gęgę, Katarzynę Janiszewską, Aleksandrę Zych i Joannę Drabik. W niektórych meczach te zawodniczki spisywały się bardzo dobrze i chyba za szybko wracały na ławkę rezerwowych. Generalnie podczas tych mistrzostw nasza drużyna miała tylko przebłyski dobrej gry. Pierwszą negatywną opinię wyraziłem już po inauguracyjnej porażce Polek z Hiszpanią, ale moja postawa, podyktowana troską o los reprezentacji, spotkała się wtedy ze sporą krytyką - zauważył.

Szkoleniowiec AZS Łączpol AWFiS Gdańsk ma wątpliwości, czy kobieca drużyna narodowa będzie w niedalekiej przyszłości w stanie odnieść jakiś sukces. Jego obawy wynikają z faktu, że niektóre piłkarki są u kresu reprezentacyjnej kariery, a poza tym nie widać ich potencjalnych następczyń.

- Poziom polskiej kobiecej piłki ręcznej, a poziom reprezentacji seniorek to dwie różne sprawy. O ile drużyna narodowa dysponuje jeszcze sporym, zdecydowanie większym potencjałem niż 11. miejsce w Europie, o tyle w piłce młodzieżowej nie odgrywamy prawie żadnej roli i nie możemy liczyć na dopływ świeżej krwi do kadry seniorek. Potrzebne są jednak systemowe rozwiązania, których u nas brakuje - podsumował Jerzy Ciepliński.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje