MŚ w piłce ręcznej. Anna Wysokińska: Nikt nie wie, jak to się stało

- Nikt nie wie, jak to się stało - powiedziała Anna Wysokińska po zwycięstwie nad Francją (22:21) w ćwierćfinale mistrzostw świata piłkarek ręcznych. "Biało-czerwone" po raz pierwszy w historii awansowały do najlepszej czwórki mundialu.

W meczu z wicemistrzyniami świata Francuzkami świetnie spisywały się polskie bramkarki - Małgorzata Gapska i Anna Wysokińska.

Reklama

"Gocha (Małgorzata Gapska - bramkarka - przyp. red) poodbijała super w pierwszej połowie, dziewczyny powrzucały trochę bramek i jesteśmy w czwórce najlepszych drużyn na świecie. To do nas jeszcze nie dochodzi i chyba nieprędko dojdzie. Chcę podziękować w imieniu koleżanek i swoim za ogromne wsparcie jakie płynie do nas z Polski od kibiców. To nam fantastycznie pomaga. Róbcie tak dalej" - podkreśliła Wysokińska.

"Francuski zespół jest niezwykle doświadczony, ale nie dał nam rady. To, co się teraz tutaj dzieje, to coś niesamowitego, zupełnie nie do ogarnięcia. Nie obchodzi mnie w jaki sposób osiągnęłyśmy ten sukces, nie zajmuję się analizami meczów, bo liczy się tylko to, że zdobyłyśmy o jedną bramkę więcej" - dodała bramkarka reprezentacji Polski.

 Najwięcej goli dla "Biało-czerwonych" rzuciły Karolina Siódmiak i Alina Wojtas. Obie zapisały na swoim koncie po pięć bramek.

"Zdajemy sobie sprawę z tego, że długo nas nie było na imprezie mistrzowskiej i każdy mówił sobie "a, wyjdą z grupy to już będzie sukces". W następnych meczach nie będziemy występować w roli faworytów, ale może to i dobrze, bo taka sytuacja mogłaby nas zgubić. W półfinale zagramy na 120 procent" - oceniła Wojtas.

"Druga połowa już była trochę bardziej nerwowa. Francuzki mocniej przycisnęły, zaczęłyśmy chwilami się gubić, ale efekt jest taki, że to my jesteśmy w półfinale. Nawet sobie nie zdawałyśmy sprawy, że gramy z wicemistrzyniami świata. Nie myślałyśmy o tym - grałyśmy swoje" - skomentowała skrzydłowa reprezentacji Polski Katarzyna Koniuszaniec.

"Proszę państwa, jesteśmy w najlepszej czwórce świata i jest mi ciężko cokolwiek powiedzieć w tym momencie. Przed meczem powiedziałam do dziewczyn: słuchajcie, wygramy, ponieważ zostały mi dwie pary czystych skarpetek, czyli na dwa spotkania, i się sprawdziło" - mówiła rozgrywająca Karolina Szwed-Orneborg.

Historyczny sukces Polek! Dyskutuj na forum

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje