MŚ w piłce ręcznej. Bogdan Kowalczyk: Ten zespół stać na jeszcze więcej

- Powstała drużyna, która będzie się liczyła w świecie przez najbliższe lata. Fantastyczna wygrana nad Francuzkami potwierdziła, że zwycięstwo nad Rumunkami nie było przypadkiem – mówi w rozmowie z INTERIA.PL Bogdan Kowalczyk, były trener męskiej kadry szczypiorniaka.

Niesamowity, nieprawdopodobny i magiczny wieczór w Nowym Sadzie. Polki po kapitalnym meczu pokonały aktualne wicemistrzynie świata Francuzki 22:21 i są już w czwórce najlepszych drużyn świata. Gdyby kilka tygodni temu ktoś powiedział, że podczas mundialu w Serbii Polska będzie bić się o medale, zostałby z miejsca wyśmiany. - Nie spodziewałem się, że dziewczyny Rasmussena odniosą aż tak duży sukces - mówi nam Kowalczyk.

Reklama

INTERIA.PL: Gdy rozmawialiśmy kilka godzin po wygranej z Rumunkami, przestrzegał pan przed hurraoptymizmem. Dziś chyba możemy się już w pełni cieszyć z wygranej "Biało-czerwonych"?

Bogdan Kowalczyk, były trener kadry piłkarzy ręcznych: - Owszem. Zwycięstwo nad Francją jest dowodem, że powstała drużyna, która będzie się liczyć w świecie. Dziewczyny potwierdziły, że nie było przypadku w wygranej nad Rumunkami. Polki znów grały fantastycznie w obronie, świetnie radziły sobie bramkarki, bardzo dobrze funkcjonował atak pozycyjny. Mógłbym długo mówić w samych superlatywach o grze Polek.

Dziewczyny właśnie odniosły największy sukces w historii. Spodziewał się pan tego, że w tych mistrzostwach świata mogą zajść tak daleko?

- Nie liczyłem na to, że będą bić się o medale, miejsce w ósemce wydawało mi się szczytem marzeń, ale na pewno nie jest to sukces na wyrost. Polki zasłużyły na półfinał mistrzostw świata.

Znakiem rozpoznawalnym polskiej drużyny została gra w obronie. Francuzki nie mogły przebić się przez naszą defensywę.

- Bez dobrej postawy z tyłu nie można wiele zdziałać, aby zaistniała musi być odpowiednie przygotowanie fizyczne. Trener Rasmussen potrafił o to zadbać, chwała mu za to.

Jaka przyszłość czeka drużynę Rasmussena?

- Na pewno będzie w światowej czołówce przez dwa-trzy sezony. Wbrew pozorom to już doświadczony zespół. Wielką zasługą trenera jest to, że potrafił wyłowić też utalentowane młode zawodniczki z naszej ligi, które także dały tej drużynie trochę jakości.

Jak dużą rolę w tym wyniku odegrała osoba trenera?

- Nie możemy mu odbierać sukcesu, bo zbudował świetny zespół. Trzeba też pochwalić działaczy, bo wytrzymali ciśnienie. Rasmussen pracuje z kadrą czwarty rok, wcześniej nie odnosił sukcesów. Mimo wszystko przedstawiciele związku pozwoli mu kontynuować pracę. Dziś są tego efekty.

Dobra drużyna ma dobrego trenera. Nie umniejszam jego roli.

- One się cieszyły, grały skutecznie, szybko, bez obciążenia, tak jest jak się robi wynik ponad normę. Stać je na jeszcze więcej. Zrobiły już bardzo, bardzo dużo.

Czy Polki będą teraz rozchwytywane na rynku transferowym?

- Na pewno kilka z nich zmieni kluby. Świetnie na tym turnieju grają bramkarki, skuteczna jest Alina Wojtas, ale nie chcę wystawiać cenzurek.

W półfinale trafimy na zwycięzcę meczu Serbia-Norwegia. Z kim mamy większe szanse?

- Rywal jest bez znaczenia. Jeśli Polki będą grały tak jak pierwszej połowie w meczu z Francją, to nie ma na nie siły.

Rozmawiał Krzysztof Oliwa

Historyczny sukces Polek! Dyskutuj na forum


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje