PGE Vive Kielce - Bertus Servaas: z optymizmem podchodzę do sezonu

Prezes piłkarzy ręcznych PGE Vive Kielce Bertus Servaas w wywiadzie dla PAP przyznał, że z optymizmem podchodzi do najbliższego sezonu. - Naszym celem będzie awans do Final Four Ligi Mistrzów - podkreślił.

PAP: Dean Bombač po dwóch latach pobytu w Kielcach wraca do poprzedniego klubu Picku Szeged...

Reklama

Bertus Servaas - Dean zapytał nas o możliwość wcześniejszego rozwiązania kontraktu. Bardzo chciał wrócić do Szegedu. Rozmawialiśmy już na ten temat od dłuższego czasu z samym zawodnikiem i jego menedżerem. Analizowałem też całą sytuację z Tałantem Dujszebajewem. Ustaliliśmy warunki i uznaliśmy, że dla obu stron będzie to najkorzystniejsze rozwiązanie. Lepiej jest rozstać się w zgodzie jak przyjaciele.

Decyzja Słoweńca jest o tyle zaskakująca, że w październiku ubiegłego roku przedłużył kontrakt z PGE Vive do 2022 roku.

 - Kiedy ktoś chce odejść z naszego klubu to nie robimy mu przeszkód. Jak to mówią "z niewolnika nie ma pracownika". Nie będziemy kogoś na siłę przekonywali, żeby u nas został. Jesteśmy jednym z najlepszych klubów w Europie. W naszej drużynie muszą grać zawodnicy, którzy bardzo tego chcą. Dean miał inne plany. Ja to rozumiem i szanuję jego decyzję. Jednocześnie dziękuję mu za to wszystko co zrobił dla naszego zespołu.

W kadrze na przyszły sezon pozostało w tej sytuacji tylko dwóch rozgrywających - Luka Cindrić, który przychodzi do Kielc z Vardaru Skopje i Mariusz Jurkiewicz.

  - Nie widzę powodów do niepokoju. Cindrić jest typem takiego zawodnika, który chce grać jak najwięcej. Myślę, że system gry po piętnaście minut za bardzo by go nie satysfakcjonował. Może spokojnie występować w dłuższym wymiarze. Mariusz będzie go świetnie uzupełniał.

 Z pańskich słów można wysnuć wniosek, że nie planuje pan sprowadzać nikogo do klubu w miejsce Bombača?

  - Nigdy nie mów nigdy. Odejście Deana to dla nas nowa informacja. Będziemy penetrowali rynek, ale nie chcemy podejmować decyzji na gorąco, pod wpływem emocji. Mamy jeszcze kilka innych wariantów. Pozostali rozgrywający to bardzo doświadczeni zawodnicy. Jest jeszcze Uroš Zorman (drugi trener Vive). W przypadku jakiejś kontuzji pozostanie w gotowości. Ale na niego patrzymy przede wszystkim jako na trenera, a nie zawodnika. Jeszcze raz powtórzę, nie ma powodów do paniki. Razem z trenerem Dujszebajewem mamy wszystko pod kontrolą.

W Celje gra wypożyczony z Vive Daniel Dujshebaev. Jest co prawda lewym rozgrywającym, ale może też występować na środku rozegrania. Nie planuje pan jego powrotu do Kielc przed najbliższym sezonem?

- W Celje Daniel będzie miał możliwość gry w Lidze Mistrzów, lidze SEHA i krajowych rozgrywkach. Pobyt na Słowenii mu służy. Obserwujemy jego grę i widać, że czyni systematyczne postępy. Za rok wróci do nas jako kompletny zawodnik.

 Vive przed nowym sezonem przejdzie rewolucję kadrową, jakiej nie było w klubie od 2011 roku. Kariery zakończyli Karol Bielecki, Sławomir Szmal i Uroš Zorman, a odeszli z klubu Manuel Štrlek, Mateusz Kus i Darko Djukić. Przyjdzie natomiast sześciu nowych zawodników - Cindrić Władysław Kulesz, Angel Fernandez Perez, Artsiom Karalek, Arkadiusz Moryto i Vladimir Cupara. Na początku sezonu problemem może być chyba zgranie i skonsolidowanie tej nowej drużyny?

- Wydaje mi się jednak, że nie będzie tak źle. Trenerem Cindricia w Skopje był Raul Gonzalez, który preferuje podobny styl gry co Tałant Dujszebajew. Skrzydłowi Moryto i Perez powinni bez problemów zaaklimatyzować się w zespole. Białoruski obrotowy Karalek może mieć pod tym względem trochę trudniej, ale jestem przekonany, że też sobie poradzi. Kulesz złamał rękę i przechodzi aktualnie rehabilitację. Jest jeszcze Serb Cupara, który z Filipem Iviciem stworzy duet świetnych bramkarzy. Faktycznie doszło do wielu zmian, ale co kilka lat to nieunikniony proces. Budujemy po prostu nową drużynę.

Zawodnicy, którzy przychodzą do klubu, to szczypiorniści o uznanej już renomie, mimo że większość z nich to bardzo młodzi gracze. Czy to zwiększa szansę powodzenia w budowaniu nowej ekipy?

- Do tej pory zarzucano nam, że mamy wiekową drużynę. Teraz odmłodziliśmy zespół i już słyszałem głosy, że to może być problemem... Mówiąc poważnie, taki mieliśmy plan. Uważam, że mamy bardzo dobry perspektywiczny skład. Oczywiście zastąpić takich zawodników jak Karol Bielecki czy Sławomir Szmal, którzy odnieśli tyle sukcesów, nie będzie łatwo. Ale przychodzą do nas młodzi gracze, którzy są głodni sukcesów. Mam takie przeczucie, że o naszej drużynie będzie jeszcze głośno w świecie.

 Wierzy pan w to, że nawiąże ona do sukcesów poprzedników?

- Oczywiście. Z optymizmem podchodzę już do najbliższego sezonu, w którym naszym celem będzie awans do Final Four Ligi Mistrzów. Zdaję sobie sprawę, że nie będzie to zadanie łatwe. Jest 10-12 drużyn, które mają podobne plany. Na pewno ta ekipa będzie potrzebować trochę czasu, aby grać o najwyższe cele. Ale tak też było w przypadku zespołu, w którym grali Bielecki, Szmal czy Zorman. Musimy tylko uzbroić się w cierpliwość i spokój, a tego nam nigdy nie brakowało.

- Mam nadzieję, że tej cierpliwości nie zabraknie też naszym kibicom. Zdaję sobie sprawę, że ich oczekiwania są ogromne. Liczą, że skoro dwa lata temu wygraliśmy Ligę Mistrzów, to teraz każdego roku musimy być przynajmniej w Final Four. Tak to jednak nie działa, do każdego sukcesu trzeba dochodzić ciężką, systematyczną pracą. Jestem jednak przekonany, że dostarczymy fanom tej dyscypliny sportu jeszcze dużo wzruszeń i radości.  

Autor: Janusz Majewski

Dowiedz się więcej na temat: ekstraklasa piłkarzy ręcznych | Bertus Servaas

Reklama

Reklama

Reklama