​PGE VIVE Kielce - Celje Pivovarna Lasko 37-31 w Lidze Mistrzów

Piłkarze ręczni PGE VIVE Kielce pokonali Celje Pivovarna Lasko 37-31 (21-17) w meczu 12. kolejki Ligi Mistrzów. To czwarte zwycięstwo polskiego zespołu w tych rozgrywkach, który nadal zajmuje piąte miejsce w tabeli grupy B.

W starciu z mistrzem Słowenii nie zagrał Michał Jurecki, który na jednym z ostatnich treningów przed sobotnim spotkaniem doznał kontuzji. Do składu mistrzów Polski wrócił natomiast po wyleczeniu urazu Mateusz Kus. W zespole rywali kieleccy kibice zobaczyli w akcji wypożyczonych z VIVE Branko Vujovica i Daniela Dujshebaeva. Pierwsze minuty meczu toczonego w szybkim tempie były bardzo wyrównane. Mistrzowie Polski po raz pierwszy wyszli na prowadzenie (3-2) w czwartej minucie po trafieniu Deana Bombaca. Sześć minut później po skutecznie wykonanym karnym przez Karola Bieleckiego przewaga VIVE wzrosła do trzech bramek - 7-4.

Reklama

Kielczanie nie zwalniali tempa, a zespół słoweński popełniał sporo błędów, które gospodarze bezlitośnie wykorzystywali. W 14. min po kontrze wykończonej przez Darko Djukica drużyna z Kielc wygrywała już 11-6. W zespole Tałanta Dujszebajewa pierwsze skrzypce grał Krzysztof Lijewski, który po kwadransie gry miał na koncie już cztery trafienia.

Po czasie wziętym przez trenera Branko Tamse goście zaczęli odrabiać straty, wykorzystując przestój w grze polskiej drużyny.  Po czterech bramkach z rzędu, w tym dwóch Igora Anica, w 19. min przewaga VIVE stopniała zaledwie do jednego trafienia - 12-11. Riposta gospodarzy była jednak błyskawiczna. W odstępie kilkudziesięciu sekund dwukrotnie trafił Marko Mamic i na kieleckiej ławce znów zrobiło się trochę spokojniej.

Na pięć minut przed zakończeniem pierwszej połowy ekipa z regionu świętokrzyskiego ponownie prowadziła pięcioma bramkami (19:14) po kontrze wykorzystanej przez Manuela Strleka. Po 30 minutach VIVE wygrywało z Celje 21-17. Duża w tym była zasługa dobrze broniącego Filipa Ivica. W słoweńskim zespole wyróżnił się zdobywca czterech bramek Borut Mackovsek.

Druga część gry rozpoczęła się od bramek Karola Bieleckiego i Mateusza Jachlewskiego. W 35. min po piątym już trafieniu Lijewskiego VIVE wygrywało 25-18. Cztery minut później przy prowadzeniu gospodarzy 28-20 zdenerwowany Branko Tamse poprosił o czas.

Rady szkoleniowca niewiele jednak pomogły. Młody słoweński zespół miał spore kłopoty ze sforsowaniem szczelnej kieleckiej defensywy i Ivica, który utrzymywał dyspozycję z pierwszej części spotkania. W 44. min Aljaza Panjtara pokonał Mamic i gospodarze prowadzili już dziesięcioma bramkami 30-20.

Rywale mistrzów Polski grali bardzo ambitnie, ale widać było, że już pogodzili się z porażką. Na siedem minut przed końcem gospodarze po bramce Mariusza Jurkiewicza prowadzili 35-24 i losy pojedynku zostały praktycznie rozstrzygnięte, a rywali stać było tylko na zmniejszenie strat.

PGE VIVE Kielce - Celje Pivovarna Lasko 37-31 (21-17)

PGE VIVE Kielce: Sławomir Szmal, Filip Ivic - Bartłomiej Bis, Alex Dujshebaev 2, Mateusz Kus, Julen Aginagalde 4, Karol Bielecki 4, Mateusz Jachlewski 3, Manuel Strlek 6, Blaz Janc 3, Krzysztof Lijewski 5, Mariusz Jurkiewicz 2, Uros Zorman 1, Marko Mamic 4, Dean Bombac 1, Darko Djukic 2.

 Celje Pivovarna Lasko: Urban Lesjak, Aljaz Panjtar - Branko Vujovic 4, Jan Jurecic 2, Jaka Malus 3, Matic Suholeznik, Gal Marguc 3, Matic Groselj, Tilen Kodrin 2, Domen Makuc, Igor Anic 6, Daniel Dujshebaev 2, Borut Mackovsek 4, Ziga Mlakar 5.

Kary: VIVE - 10 min. Celje - 8 min.

Widzów: 3 500.

Sędziowie: Arthur Brunner i Morad Salah (Szwajcaria).

Po meczu powiedzieli:

Branko Tamse (trener Celje Pivovarna Lasko): - Zasłużone zwycięstwo VIVE, które było zespołem po prostu lepszym. Widać było, że zawodnicy z mojej drużyny, którzy grali na ostatnich mistrzostwach Europy, jeszcze nie wrócili do swojej optymalnej dyspozycji. Możemy rywalizować z innymi ekipami tylko wtedy, kiedy wszyscy zagrają na 100 procent swoich możliwości. Tylko przez kilka minut w dzisiejszym meczu moja drużyna zagrała tak jak od niej oczekiwałem. Nie da się wygrać spotkania robiąc tyle błędów co my dzisiaj.

Jaka Malus (rozgrywający Celje Pivovarna Lasko): - Nie gramy w tej chwili na miarę naszych oczekiwań. Może to wynikać z faktu, że ostatnio gramy bardzo dużo spotkań i mamy mało czasu na treningi. Zrobiliśmy dzisiaj dużo błędów, które tak klasowy zespół bezlitośnie wykorzystał.

Tałant Dujszebajew (trener PGE VIVE Kielce): - Kontrolowaliśmy to spotkanie od początku do końca. Celje to bardzo niewygodny rywal, dlatego kluczem do sukcesu była pełna koncentracja przez całe 60 minut. Mogliśmy rotować składem i to chyba sprawiło, że fizycznie wyglądaliśmy lepiej od rywala. To był bardzo dobry mecz w naszym wykonaniu.

Filip Ivic (bramkarz PGE VIVE Kielce): - To był kolejny dobry mecz z naszej strony. Podobnie zaprezentowaliśmy się we Flensburgu. Najważniejsze, że wygraliśmy i zdobyliśmy dwa bardzo ważne punkty. Widać, że jesteśmy w coraz lepszej dyspozycji.

Dowiedz się więcej na temat: PGE Vive Kielce | Liga Mistrzów piłkarzy ręcznych

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje