Comarch Cracovia - GKS Tychy 5-6 w finale PP. Witecki: Mistrzostwa też nie odpuścimy

- Zdobyliśmy Puchar Polski. Wprawdzie ostatnio ten, kto go zdobywał, przegrywał mistrzostwo kraju, ale ja nie wierzę w takie reguły - powiedział po zdobyciu hokejowego Pucharu Polski najlepszy zawodnik GKS-u Tychy Jakub Witecki.

- Po golu na 3-1 dla Cracovii znaleźliśmy się w ciężkim położeniu, ale nie załamywaliśmy rąk. Mecz był trudny mentalnie dla obu zespołów. Prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. Cieszymy się, że udało nam się wygrać, w dogrywce wyszła nam kontra dwóch na jednego i Cichy zdobył decydującą bramkę - powiedział Witecki.

- Dwa razy zostałem wybrany graczem meczu. Każdy w karierze ma kiedyś swój czas. Mój wypadł teraz i oby trwał jak najdłużej. Nie ma w mej dobrej dyspozycji żadnej wielkiej tajemnicy. Po prostu ciężko trenuję, zawsze robiłem swoje. Chyba że tą tajemnicą jest kontuzja, jaką miałem przed sezonem (śmiech) - dodał napastnik tyszan.

Skąd pomysł na akcję w osłabieniu, która dała bramkę na 2-3, po której GKS złapał wiatr w żagle?

- Często jest tak, że drużyna grająca w przewadze nastawia się na atak. Czasem można to wykorzystać i przeprowadzić akcję indywidualną, "przejechać" rywali i strzelić bramkę. Nieraz urywamy się jako drużyna do kontry dwóch na jednego w osłabieniu. Staramy się polować na momenty dekoncentracji przeciwnika - opowiadał Witecki.

Reklama

Z Krakowa Michał Białoński, Paweł Pieprzyca

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje