Amy Van Dyken opuściła szpital

Sparaliżowana od pasa w dół Amy van Dyken opuściła szpital po wypadku, w którym złamała kręgosłup.

Sześciokrotna mistrzyni olimpijska w pływaniu opuściła szpital w Englewood, w stanie Kolorado. 41-letnia Amerykanka dwa miesiące temu uległa wypadkowi, w wyniku którego złamała kręgosłup.

Reklama

Van Dyken będzie kontynuować teraz rehabilitację. W trakcie pobytu w szpitalu informowała kibiców o swoim stanie zdrowia za pośrednictwem portali społecznościowych. Zamieściła tam m.in. zdjęcie jej nowego wózka inwalidzkiego.

Lekarze z dużą ostrożnością wypowiadają się na temat szans Amerykanki na to, by ponownie chodziła. Podkreślają jednak jej wielką pogodę ducha i determinację.

Na początku czerwca Van Dyken jeździła quadem, bez kasku, po parkingu przed jedną z restauracji. Uderzyła pojazdem o krawężnik i przeleciała ok. dwóch metrów, upadając na chodnik. Przybyłym na miejsce ratownikom powiedziała, że nie może poruszać palcami i nie ma czucia w nogach. Została przetransportowana helikopterem do szpitala w Scottsdale, gdzie przeszła konieczną operację. Później została przetrasportowana do Craig Hospital w Englewood.

Van Dyken była pierwszą Amerykanką, która wywalczyła cztery złote medale olimpijskie podczas jednych igrzysk. W Atlancie zwyciężyła na 50 m stylem dowolnym, 100 m stylem motylkowym oraz w sztafetach 4x100 m st. dowolnym i 4x100 m st. zmiennym. Cztery lata później w Sydney jeszcze dwukrotnie stanęła na najwyższym stopniu podium - w obydwu sztafetach.

W 2003 roku znalazła się w gronie kilku znanych sportowców, którzy byli przesłuchiwani w sprawie afery dopingowej związanej z laboratorium Balco. U Van Dyken nigdy nie wykryto jednak stosowania niedozwolonych środków.

Po zakończeniu kariery pracowała jako ekspert w telewizji i radiu.

Dowiedz się więcej na temat: Amy Van Dyken | pływanie | kręgosłup

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje