• 1 .Manchester City (20 pkt.)
  • 2 .Chelsea Londyn (20 pkt.)
  • 3 .Liverpool FC (20 pkt.)
  • 4 .Arsenal Londyn (18 pkt.)
  • 5 .Tottenham Londyn (18 pkt.)
  • 6 .AFC Bournemouth (16 pkt.)
  • 7 .Wolverhampton Wanderers (15 pkt.)
  • 8 .Manchester United (13 pkt.)

AFC Bournemouth - Liverpool FC 4-3. Błędy Artura Boruca

AFC Bournemouth pokonało 4-3 (0-2) Liverpool w pierwszym niedzielnym meczu 14. kolejki Premier League. 90 minut w barwach "The Cherries" rozegrał Artur Boruc, który popełnił dwa błędy, kosztujące Bournemouth bramki.

Premier League - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę!

Reklama

Drużyna Juergena Kloppa w tym sezonie nie zawodzi oczekiwań i walczy o najwyższe cele. Zwycięstwo z "The Cherries" mogło pomóc "The Reds" utrzymać drugie miejsce, które zajmowali w tabeli przed rozpoczęciem 14. kolejki.

Ekipa z Anfield Road nie kazała długo czekać swoim kibicom na bramki. W 20. minucie, Emre Can posłał kapitalne podanie na wolne pole do Sadio Mane, a ten wykorzystał niezdecydowanie Artura Boruca i pokonał Polaka.

Dwie minuty później, Boruc znowu się nie popisał, a "The Reds" objęli dwubramkowe prowadzenie. Jordan Henderson obsłużył podaniem Divocka Origiego, a Belg minął Polaka, który wyszedł poza pole karne i z ostrego kąta wpakował piłkę do pustej bramki gospodarzy.

Podopieczni Eddiego Howe'a obudzili się po przerwie. W 55. minucie, James Milner sfaulował Ryana Frasera w własnym polu karnym, a sędzia Bobby Madley wskazał na punkt oddalony o jedenaście metrów od bramki. Co ciekawe, Fraser pojawił się na boisku 60 sekund wcześniej, zmieniając Juniora Stanislasa. Do piłki podszedł Callum Wilson, który strzałem w środek bramki pokonał Lorisa Kariusa.

Stracona bramka podziałała na "The Reds" jak płachta na byka. Can wymienił piłkę z Mane i po dograniu Senegalczyka, strzałem w okienko, zaskoczył Boruca. Tym razem Polak nie miał najmniejszych szans na skuteczną interwencję.

Kwadrans przed końcem, Fraser znów dał o sobie znać, wpisując się na listę strzelców. Zmiennik w zespole gospodarzy zamknął akcję po dośrodkowaniu Wilsona. Dwie minuty później, "The Cherries" dokonali niemożliwe i strzelili wyrównującą bramkę. Na listę strzelców wpisał się Steve Cook, który technicznym strzałem po centrze Frasera, zaskoczył bramkarza Liverpoolu.

Karius mógł się zachować lepiej, ale po chwili uchronił "The Reds" przed kompromitacją, wygrywając pojedynek oko w oko z Benikiem Afobe. Niewykorzystana okazja mogła zemścić się w doliczonym czasie gry, kiedy z woleja uderzał Origi, ale Belg minimalnie spudłował po rozegraniu rzutu rożnego. Kiedy wydawało się, że ta sytuacja kończy emocje na Dean Court, "The Cherries" wywalczyli rzut rożny, po którym strzelili zwycięskiego gola.

Bramkarz "The Reds" zatrzymał uderzenie Cooka, ale nie miał szans z dobitką Nathana Ake, który z najbliższej odległości "wjechał" z piłką do pustej bramki.

Dla Liverpoolu to dopiero druga porażka w sezonie, która sprawiła, że "The Reds" stracili tytuł wicelidera Premier League. Podopieczni Kloppa zajmują trzecie miejsce w tabeli (31 punktów) i do prowadzącej Chelsea Londyn tracą cztery "oczka". Piąte zwycięstwo zanotowali gospodarze, którzy z 18 punktami na koncie, zajmuje 10. miejsce.

AFC Bournemouth - Liverpool FC 4-3 (0-2)

0-1, Sadio Mane (20.)

0-2, Divock Origi (22.)

1-2, Callum Wilson (56. - k.)

1-3, Emre Can (64.)

2-3, Ryan Fraser (76.)

3-3, Steve Cook (78.)

4-3, Nathan Ake (90.)

Dowiedz się więcej na temat: AFC Bournemouth | Liverpool FC | Artur Boruc

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje