• 1 .Liverpool FC (3 pkt.)
  • 2 .Chelsea Londyn (3 pkt.)
  • 3 .AFC Bournemouth (3 pkt.)
  • 4 .Crystal Palace Londyn (3 pkt.)
  • 5 .Manchester City (3 pkt.)
  • 6 .Watford FC (3 pkt.)
  • 7 .Manchester United (3 pkt.)
  • 8 .Tottenham Londyn (3 pkt.)

Liverpool - West Ham 4-0. Fabiański zadebiutował

Łukasz Fabiański był najlepszym zawodnikiem West Hamu w starciu z Liverpoolem w pierwszej kolejce Premier League, i to pomimo tego, że puścił cztery gole. Chyba mówi to wszystko o tym, jaki przebieg miało niedzielne spotkanie na Anfield. Piłkarze Juergena Kloppa wygrali 4-0 i zwycięstwem oraz świetną grą dali swoim kibicom sporo nadziei na pierwsze od 28 lat mistrzostwo Anglii.

Fabiański zaliczył ligowy debiut w barwach West Hamu po przenosinach ze Swansea City. Polak bronił bardzo dobrze, ratując zespół w kilku beznadziejnych sytuacjach, ale i tak nie uchronił go od dotkliwej porażki ze zdecydowanie lepszym rywalem.

Reklama

Szybko dokonane transfery klasowych piłkarzy, którzy wzmacniali klub na najbardziej newralgicznych pozycjach, znakomita atmosfera w okresie przygotowawczym, czołowi piłkarze wypoczęci, głodni gry i szukający rewanżu po przegranym finale Ligi Mistrzów - to, co działo się tego lata na Anfield, przypominało sielankę. Zespół, już przecież w poprzednim sezonie jeden z najlepiej i najpiękniej grających w Europie, ma od tego sezonu o wiele szerszą, po prostu lepszą kadrę. Jej celem jest zatem przezwyciężenie największej klubowej traumy, walki o tytuł, na który w mieście Beatlesów czeka się od 1990 roku.

I być w może końcu się doczeka. Na tle "Młotów" podopieczni Kloppa wyglądali na zawodników z innej galaktyki. Szybsi, lepiej wyszkoleni technicznie, rozumiejący się praktycznie bez słów. I też perfekcyjnie realizujący plany trenera. Po dograniach z lewego skrzydła Andrew Robertsona padły bowiem dwa pierwsze gole. Najpierw do pustej bramki trafił nikt inny, tylko najlepszy zawodnik Premier League poprzedniego sezonu Mohamed Salah. Później w niemal identycznej sytuacji nie zawiódł także Sadio Mane, lecz wówczas jeszcze piłkę zdążył odegrać James Millner.

Ten sam piłkarz, który zakończył strzelanie przed przerwą, kontynuował je tuż po niej. Stojący na trzynastym metrze Mane huknął bez namysłu po zagraniu Roberto Firmino i Fabiańskiemu znów pozostała jedynie bezradna obserwacja, jak piłka wpada do bramki. Tym razem jednak bezradna przede wszystkim z powodu błędu sędziów - strzelec gola był w tamtej sytuacji na pozycji spalonej.

Sprawę i West Ham dokończył jeszcze dwie minuty przed ostatnim gwizdkiem Daniel Sturridge i potwierdził tylko to, jaką głębią składu dysponuje Liverpool. Czy taką, która może przynieść pierwsze od niemal trzech dekad mistrzostwo dla LFC? Po pierwszej kolejce wątpliwości jest coraz mniej i są zastępowane nadzieją. Jak najbardziej zrozumiałą.

Liverpool - West Ham 4-0. Zobacz raport meczowy

Premier League: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Łukasz Fabiański | Liverpool FC | West Ham United

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje