• 1 .Manchester City (20 pkt.)
  • 2 .Chelsea Londyn (20 pkt.)
  • 3 .Liverpool FC (20 pkt.)
  • 4 .Arsenal Londyn (18 pkt.)
  • 5 .Tottenham Londyn (18 pkt.)
  • 6 .AFC Bournemouth (16 pkt.)
  • 7 .Wolverhampton Wanderers (15 pkt.)
  • 8 .Manchester United (13 pkt.)

Manchester City - West Ham United 2-1. "The Citizens" wciąż niepokonani

Manchester City pokonał West Ham United 2-1 (0-1) w niedzielnym meczu 15. kolejki Premier League. Dzięki wygranej "The Citizens" utrzymali 8-punktową przewagę w tabeli nad Manchesterem United, z którym zmierzą się w następnej kolejce.

Premier League - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę!

Reklama

- To może być ten mecz Premier League, w którym Manchester City ustrzeli "dwucyfrówkę" - tego typu opinie można było przeczytać na Twitterze przed niedzielnym meczem 15. kolejki Premier League, a wygłaszali je nie tylko fani "The Citizens", ale również kibice innych drużyn oczekujący kolejnego pogromu drużyny prowadzonej przez Davida Moyesa. W środę West Ham United przegrał aż 0-4 z Evertonem.

W niedzielę po raz kolejny w ostatnich dniach potwierdziło się, że podopiecznym Josepa Guardioli strzelanie goli przychodzi z coraz większym trudem. Hiszpański trener Manchesteru City zdecydował się dać odpocząć zagrożonym pauzą za żółte kartki Vincentowi Kompany'emu i Fernandinh. Z kolei trener "Młotów" z przyczyn regulaminowych był zmuszony postawić w bramce na Hiszpana Adriana, a nie wypożyczonego z City Joe Harta.

Od pierwszej minuty goście z Londynu oddali piłkę liderowi tabeli, a sami okopali się na 20. metrze. Gospodarze szybko jednak przekonali się, że nawet posiadanie piłki na poziomie 80 procent nie przekłada się automatycznie na stwarzanie sytuacji do strzelenia gola. Najgroźniej było po uderzeniach z dystansu, ale z tymi z kolei dobrze radził sobie Adrian. Hiszpan zaimponował szczególnie w 26. minucie po strzale Davida Silvy. Mocno uderzona piłka odbiła się jeszcze od jednego z obrońców "Młotów", ale bramkarz i tak zdołał przenieść ją na poprzeczką.

Im bliżej było końca pierwszej połowy, tym częściej gościom udawało się przebić przez pressing Manchesteru City. W 44. minucie wywalczyli rzut rożny, a po krótko rozegranym kornerze i dośrodkowaniu Aarona Cresswella idealnie na piłkę nabiegł Angelo Ogbonna. Włoski obrońca oddał mocny strzał głową i chociaż Ederson sięgnął piłki ręką, to nie był w stanie zapobiec utracie gola.

W przerwie Guardiola wprowadził do gry Gabriela Jesusa. To jednak nie Brazylijczyk okazał się bohaterem drugiej połowy. Długo wydawało się, że będzie nim bramkarz "Młotów", gdyż Adrian kilkoma świetnymi interwencjami nawiązał do sobotniego popisu swojego rodaka Davida de Gei w wygranym przez Manchester United 3-1 spotkaniu przeciwko Arsenalowi.

Ostatecznie jednak piłkarze "The Citizens" znaleźli na niego sposób.

Jako pierwszy, w 57. minucie, uczynił to Nicolas Otamendi. Argentyński obrońca znalazł się w polu karnym gości przy okazji rzutu wolnego egzekwowanego przez Kevina De Bruyne'a, którego strzał świetnie obronił hiszpański bramkarz. "Młotom" nie udało się jednak wybić piłki i po zagraniu wzdłuż bramki Otamendi z kilku metrów skierował ją do siatki.

W przeciwieństwie do środowego spotkania przeciwko Southampton tym razem podopieczni Guardioli nie trzymali w niepewności swoich kibiców do dodatkowego czasu gry. W 83. minucie piłkę w pole karne za plecy obrońców gości zagrał De Bruyne, a David Silva nie tylko uciekł kryjącym go graczom, ale tez w bardzo trudnej pozycji idealnie uderzył piłkę, która przeleciała obok wyciągniętych rąk Adriana.

Gol strzelony przez Hiszpana zapewnił "The Citizens" wygraną 2-1 i utrzymanie 8-punktowej przewagi nad Manchesterem United. W niedzielę drużyny zmierzą się w derbach miasta, które jednocześnie będą też spotkaniem na szczycie Premier League.

WM

Dowiedz się więcej na temat: Manchester City | West Ham United

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje