• 1 .Manchester City (90 pkt.)
  • 2 .Manchester United (74 pkt.)
  • 3 .Liverpool FC (71 pkt.)
  • 4 .Tottenham Londyn (68 pkt.)
  • 5 .Chelsea Londyn (63 pkt.)
  • 6 .Arsenal Londyn (57 pkt.)
  • 7 .Burnley FC (53 pkt.)
  • 8 .Leicester City (44 pkt.)

Manchester City zaprzepaścił wielką szansę. Mecz z Liverpoolem się nie liczy?

Kibiców Manchesteru City nie interesuje odrobienie trzybramkowej straty w spotkaniu z Liverpoolem. Prawdziwa szansa na coś wielkiego została zaprzepaszczona w sobotę, gdy piłkarze Pepa Guardioli wypuścili z rąk prowadzenie 2-0 i przegrali derby z Manchesterem United 2-3 w spotkaniu, w którym mogli przypieczętować tytuł - uważa znany w Anglii dziennikarz Martin Samuel.

Samuel wskazuje na liczby, które dają do zrozumienia, jak wielką szansę Manchester City w sobotę zmarnował. Zespół ten od zawsze żył w cieniu Manchesteru United. Dość powiedzieć, że gdy „Czerwone Diabły” notowały historyczny sezon 1998/1999 i zgarniały potrójną koronę za puchar, mistrzostwo Anglii oraz za triumf w Lidze Mistrzów lokalni rywale tułali się na trzecim poziomie rozgrywkowym.

Reklama

Układ sił zmienił się w 2008 roku. City przejęli szejkowie, zainwestowali miliardy funtów, co zachwiało pozycją United. "The Citizens" nie byli już tymi biednymi sąsiadami. Ale bardziej utytułowane Old Trafford i tak patrzyło na City z góry, nawet gdy te zdobywało pierwsze od ponad 40 lat mistrzostwo Anglii, już ze wsparciem arabskiego kapitału. Drużyna z Etihad Stadium nie mogła się bowiem równać z bogatą historią "Czerwonych Diabłów". Słynny trener United Sir Alex Ferguson lekceważąco nazywał ich "głośnymi sąsiadami".

W sobotę drużyna Pepa Guardioli stanęła wobec tego przed historyczną szansą dokonania czegoś naprawdę wielkiego dla swoich fanów: utarcia nosa przeciwnikowi zza miedzy i zamanifestowania, że historia najnowsza należy do "Obywateli". To coś znacznie istotniejszego niż ewentualne odrobienie trzech bramek straty w ćwierćfinale Ligi Mistrzów przeciwko Liverpoolowi. Takie okazje, jak zauważył Samuel, po prostu się nie zdarzają, podczas gdy przyszły sezon Ligi Mistrzów to kolejna szansa na sukces w Champions League.

"Wygranie Premier League na swoim terenie przeciwko Manchesterowi United nie zdarza się, chyba że w filmach. Sir Alex Ferguson zdobył 13 tytułów. Ile razy w spotkaniu z City? Ani razu. Ile razy u siebie? Trzykrotnie. Przy sześciu okazjach United nawet nie wychodzili na boisko, bo punkty zwyczajnie gubili rywale. Inne tytuły pieczętowano w niezbyt okazałych lokalizacjach: Middlesbrough, Southampton, Wigan i Blackburn. U siebie zdobywali mistrzostwo przeciwko Tottenhamowi, Arsenalowi i Aston Villi" - stwierdził.

Dziennikarz dodał ponadto że Guardiola mógł nie rozumieć w całości kontekstu uzmysławiającego, jak ważny dla lokalnej społeczności był fakt triumfu nad United.

"To był lokalny mecz dla miejscowych. Kraj może żyć misją City w spotkaniu z Liverpoolem jutro wieczorem, ale jeśli przeprowadzić by na stadionie sondy, każda wykazałaby, że dla miejscowych ważniejszy był sobotni mecz. Bez mrugnięcia okiem zamieniliby 4-0 z Liverpoolem na 1-0 z Manchesterem United" - czytam w komentarzu Martina Samuela.

kip

Premier League: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje