• 1 .Manchester City (20 pkt.)
  • 2 .Chelsea Londyn (20 pkt.)
  • 3 .Liverpool FC (20 pkt.)
  • 4 .Arsenal Londyn (18 pkt.)
  • 5 .Tottenham Londyn (18 pkt.)
  • 6 .AFC Bournemouth (16 pkt.)
  • 7 .Wolverhampton Wanderers (15 pkt.)
  • 8 .Manchester United (13 pkt.)

Manchester United zremisował z Wolverhamptonem na powrót Fergusona

Manchester United zremisował 1-1 z beniaminkiem Wolverhampton Wanderers w 6. kolejce Premier League. Goście zaprezentowali się znakomicie na Old Trafford. Na trybunach pierwszy raz od operacji po wylewie usiadł legendarny trener "Czerwonych Diabłów" Sir Alex Ferguson.

W sobotnie popołudnie na Old Trafford niemniej ważne od tego, co działo się na murawie, było to, co wydarzyło się na trybunach. Pierwszy raz od operacji po wylewie grę Manchester United oglądał legendarny menedżer Sir Alex Ferguson. Szkot napisał najwspanialszą kartę klubowej historii. Jego problemy zdrowotne poruszyły fanów "Czerwonych Diabłów", więc gdy tylko nadarzyła się okazja ci ogromną wrzawą pozdrowili ukochanego trenera.

Reklama

- To była długa podróż i sporo czasu minęło, ale cudownie jest wrócić. Idę krok po kroku do przodu, wykonuję zalecenia lekarzy, jest naprawdę dobrze. Na pewno będzie emocjonalnie, kiedy mecz się już zacznie. Najważniejsze było to, by nabrać sił przed przyjściem na kolejny mecz. Mówiąc szczerze, jestem trochę zdenerwowany, ostatni raz byłem tu na Arsenalu w kwietniu - mówił przed spotkaniem z Wolverhampton Wanderers.

Publiczność jednak nie oglądała na boisku wyczynów przypominających grę drużyn Fergusona, a raczej mizerię Davida Moyesa, któremu nie powiodło się zastąpienie słynnego rodaka. Już na samym początku dwukrotnie gospodarzy ratował David de Gea. Hiszpan bronił groźne strzały Raula Jimeneza i Willy'ego Boly. I choć to Wolverhampton powinien prowadzić, pierwsi bramkę zdobyli piłkarze United.

Trafił Fred, świetnie dysponowany w tej części gry. Brazylijczyk popisał się płaskim precyzyjnym strzałem z pierwszej piłki tuż zza pola karnego. Ale w tej akcji zachwyciła najbardziej asysta Paula Pogby. Francuz delikatnym, subtelnym i inteligentnym zagraniem umożliwił koledze oddanie strzału. Fred był bliski zdobycia drugiej bramki, ale jego próbę z rzutu wolnego świetnie wybronił Rui Patricio, parując piłkę na poprzeczkę.

Sprawiedliwości stało się zadość zaraz po wznowieniu gry po przerwie. Luke Shaw przegrał pojedynek na lewej stronie z Helderem Costą, który dośrodkował w pole karne. Piłka trafiła najpierw do Jimeneza, a następnie pod nogi Joao Moutinho. Portugalczyk doskonałym strzałem nie dał najmniejszych szans De Gei. Ten wspaniały gol beniaminkowi się należał za to, co pokazali na początku meczu, solidnie na niego zapracowali.

Manchester United w dalszej części spotkania częściej był przy piłce, ale miał trudności w dochodzeniu do groźnych sytuacji. Podania krążyły wokół pola karnego i krążyły, tylko mało było takich otwierających drogę do bramki. Taktyka w pewnym momencie zaczęła opierać się na dośrodkowywaniu piłek na głowę Marouane'a Fellainiego. I niczego to nie przyniosło.

Co więcej wprowadzony z ławki rezerwowych Adama Traore zagroził bramce De Gei. W doliczonym czasie ruszył do kontrataku i kolejna interwencja hiszpańskiego bramkarza uchroniła gospodarzy od wstydliwej porażki. Z całą pewnością De Gea (który to już raz?) był najlepszym zawodnikiem Manchesteru United.

6. kolejka Premier League:

Manchester United - Wolverhampton Wanderers 1-1 (1-0)

1-0 Fred (18.)

1-1 Moutinho (53.)

Premier League: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje