• 1 .AFC Bournemouth (0 pkt.)
  • 2 .Arsenal Londyn (0 pkt.)
  • 3 .Brighton & Hove Albion FC (0 pkt.)
  • 4 .Burnley FC (0 pkt.)
  • 5 .Cardiff City FC (0 pkt.)
  • 6 .Chelsea Londyn (0 pkt.)
  • 7 .Crystal Palace Londyn (0 pkt.)
  • 8 .Everton FC (0 pkt.)

Miliardowy dom Chelsea pod znakiem zapytania

Rzadko kto, i co było w stanie powstrzymać Romana Abramowicza. Rosyjski miliarder i właściciel Chelsea ma nie lada problem z rodziną Crosthwaites, która uniemożliwia mu przebudowę Stamford Bridge. Czy miliardowa inwestycja zostanie storpedowana przez sąsiadów?

Roman Abramowicz - wydawać by się mogło, że to nazwisko może wszystko. Od pojawienia się w Anglii i milionowych inwestycji w Chelsea rosyjski oligarcha spełniał swoje zachcianki. Aż do teraz. Chcąc wybudować nowy, większy stadion dla "The Blues" natrafił na opór. Na przeszkodzie miliardowej inwestycji stanęła londyńska rodzina Crosthwaites. Sąsiedzi oraz brak światła słonecznego w ich domu torpedują wielki plan budowlany. Nowe Stamford Bridge utknęło w próżni.

Wieloletnie życie u bram Stamford Bridge

Reklama

Prawo do światła. Właśnie taką linię obrony przyjęła rodzina Crosthwaites mieszkająca tuż obok stadionu Chelsea. Od 50 lat mogą praktycznie kopnąć piłkę na boisko stojąc w progu nieruchomości. Nowe Stamford ma mieć pojemność 60 tys. osób i sprawić, że wciąż aktualni mistrzowie Anglii będą mogli rywalizować z innymi pod względem wpływów z dnia meczowego. Rodzina Crosthwaites, czyli rodzice Lucinda i Nicolas oraz dzieci Louis i Rose w maju ubiegłego roku wnieśli do sądu sprawę. Planowany obiekt ma zasłaniać im dostęp po światła.

Pozwolenie na budowę nowego stadionu burmistrz Londynu wydał przed rokiem. Właściciel Chelsea szukając poparcia zwrócił się do lokalnych władz. Radni Hammersmith i Fulham mają zdecydować, co dalej ze sporem między klubem a rodziną. Rosjanin nie chcę wstrzymywać rozwoju okolicy.

Miliarder Abramowicz przyzwyczaił się, że dostaje zwykle to, czego chce. Tymczasem niepozorny protest już wstrzymał budowę najdroższego stadionu w Europie, a może się okazać, że obiekt nigdy nie powstanie.

Klub poinformował lokalne władze, że prace budowlane nie mogą być prowadzone w momencie, gdy istnieje ryzyko, że wniesiony nakaz sądowy storpeduje inwestycję. Z kolei rada odpowiedziała, że jeśli są obawy to może lepiej zrezygnować z budowy zgodnej z aktualnym projektem.

Rys historyczny i argumenty rodziny

Rodzina Crosthwaites jest właścicielem dużego domu w drogiej dzielnicy zachodniego Londynu. W ubiegłym roku podobną nieruchomość na tej samej ulicy sprzedano za prawie 1,36 mln euro. Właściciele są nieugięci. Odszkodowanie Chelsea opiewające na sześciocyfrową kwotę nie było w stanie przekonać rodziny do zrzeczenia się prawa do światła w ich willi.

Córka, Rose protest argumentuje tym, że "światło słoneczne i światło dzienne będą poważnie zagrożone". Co więcej w liście dołączonym do postępowania napisała, że "Royal Borough of Kensington i Chelsea mają nieakceptowalny i szkodliwy wpływ".

Rodzina za sprawą reprezentujących ją prawników przyznała, że nie jest przeciwna przebudowie stadionu, ale sugeruje, by zmienić projekt wschodniej trybuny tak, by nie powodowała zakłóceń. Ponadto podkreślili nieproporcjonalną liczbę miejsc dla gości. Ich sektor ma obejmować 17 tys. miejsc, czyli 28 procent wszystkich. Porównując do obiektu Arsenalu, miejsca dla gości na Emirates Stadium stanowią 16 procent pojemności.

Rodzina Crosthwaites uważa też, że Chelsea będzie miała wsparcie władz lokalnych w walce z ich pozwem, co nie leży w interesie publicznym, a wręcz jest nielegalne.

Odpowiedź Chelsea i wizja rozwoju okolicy

Mistrzowie Premier League podkreślili, że ich planowanie i rozwój nowego stadionu nie ma nic wspólnego ze wsparciem władz. Klub przeprowadził konsultacje społeczne, a inwestycja zyskała poparcie niemalże stu procent okolicznych mieszkańców. W podobnych przypadkach braku dostępu do światła "The Blues" wypłaciło odszkodowania.

Chelsea stoi na stanowisku, że nowy stadion "wzmocni jeszcze bardziej więzi społeczne, ekonomiczne i kulturalne". Klub przeznaczy 6,8 mln euro na programy edukacyjne, 7,9 mln euro na lokalną infrastrukturę oraz ponad 18,1 mln euro na lokalny biznes. Rocznie otoczenie stadionu odwiedza 2,4 mln ludzi, co napędza gospodarkę. To kluczowy argument w kwestionowanej części ustawy o mieszkalnictwie i planowaniu.

W swoim postępowaniu klub jest elastyczny i nie ma problemu, by ziemie trafiły do rady Hammersmith i Fulham, jeśli przyczyni się to do rozwoju ekonomicznego i społecznego tego obszaru. Dodatkowo Chelsea może wydzierżawić ziemię od rady i pokryć wszystkie zobowiązania.

Kto wygra? Każdy chce dobrze dla siebie

Nie ulega wątpliwości, że rodzina Crosthwaites mieszka w bardzo pożądanej części Londynu. Drzewa, które chronią dom od linii kolejowej, są częścią obszaru chronionego. Jednak posiadłość nie robi wrażenia ani na piłkarzach Chelsea, ani tym bardziej na właścicielu. Jedyne, co czyni tę nieruchomość wyjątkową to fakt, że znajduje się idealnie na przeciwko stadionu.

Sąsiedztwo obiektu będzie przebudowane, a dzięki temu mieszkańcy zyskają więcej światła, przyczyni się do tego m.in. rozbiórka pobliskiego hotelu.

To żadna pociecha dla rodziny Crosthwaites, która od pół wieku zamieszkuje dom. Dlatego podjęli walkę z możnym Romanem Abramowiczem, bez względu na szanse, jakie mają.

Udział wielu stron w konflikcie może oznaczać, że sprawa będzie się jeszcze długo toczyć.

Powody przebudowy domu "The Blues"

Rosyjski magnat zamierza zwiększyć pojemność stadionu od kilku lat. Wcześniej jego próba została udaremniona, gdy chciał kupić elektrownię Battersea, a wyprzedził go deweloper. Jeśli Abramowicz odniesie sukces, to klub przeniesie się na nowy obiekt od sezonu 2024/25. Dzięki temu zbliży się do rywali z Londynu.

Jedenaście lat temu Arsenal przeniósł się na nowy 60-tysięczny obiekt Emirates Stadium. Od 2016 r. West Ham rozgrywa spotkania na Stadionie Olimpijskim mogącym pomieścić 57 tys. widzów, a Tottenham przebudowuje White Hart Lane grając aktualnie na Wembley.

41-tysięczny obiekt "The Blues" to dopiero siódmy na liście największych używanych przez drużyny z Premier League, daleko w tyle za Old Trafford, które może pomieścić 75 tys.

Chelsea musi znaleźć tymczasowy stadion na cztery lata budowy, a jedną z możliwości jest Wembley. Na razie piłkarzom Antonio Conte wystarczyć musi Stamford Bridge.

Łukasz Firchał

Dowiedz się więcej na temat: Roman Abramowicz | Chelsea Londyn

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama