• 1 .Manchester City (87 pkt.)
  • 2 .Manchester United (74 pkt.)
  • 3 .Liverpool FC (71 pkt.)
  • 4 .Tottenham Londyn (68 pkt.)
  • 5 .Chelsea Londyn (63 pkt.)
  • 6 .Arsenal Londyn (54 pkt.)
  • 7 .Burnley FC (52 pkt.)
  • 8 .Leicester City (44 pkt.)

Tottenham - Manchester City 1-3. Mistrzostwo już w niedzielę?

Tottenham przegrał z Manchesterem City 1-3 (1-2) w sobotnim hicie 34. kolejki Premier League. Wygrana "The Citizens" oznacza, że już w niedzielę mogą oni cieszyć się ze zdobycia tytułu mistrza Anglii, o ile swojego meczu nie wygra drugi w tabeli Manchester United.

Premier League - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Reklama

- Manchester United wciąż może pozbawić nas tytułu mistrzowskiego - tymi słowami swoich piłkarzy mobilizował przed sobotnim spotkaniem menedżer "The Citizens" Pep Guardiola. Hiszpan musiał szukać sposobu na pobudzenie swoich podopiecznych, którzy w ciągu ostatnich 10 dni przegrali nie tylko derby Manchesteru, ale również ćwierćfinałową rywalizację w Lidze Mistrzów przeciwko Liverpoolowi.

Od pierwszej minuty meczu na Wembley goście wcale jednak nie przypominali pogrążonego w kryzysie zespołu. Momentalnie zepchnęli Tottenham do głębokiej defensywy i już w czwartej minucie mogli objąć prowadzenie. Raheem Sterling wypatrzył w polu karnym nieobstawionego Leroya Sane, a ten uderzył efektownie lewą nogą z woleja. Bramkarz Tottenhamu Hugo Lloris bezradnie obserwował lot piłki, która na jego szczęście odbiła się od słupka i wróciła do gry.

Chociaż zespołowe akcje Manchesteru City sprawiały zagrożenie pod bramką gospodarzy, to powodzenie "The Citizens" przyniosła znacznie prostsza akcja. W 22. minucie Vincent Kompany zagrał długą piłkę w kierunku Gabriela Jesusa, a ten najpierw wykorzystał złe ustawienie Davinsona Sancheza, po czym precyzyjnym strzałem posłał piłkę obok nogi bezradnego Llorisa.

Trzy minuty później goście cieszyli się ze zdobycia drugiej bramki. Ilkay Gundogan pewnie wykorzystał wtedy rzut karny podyktowany za faul Llorisa na Sterlingu, chociaż powtórki pokazały, że sędzia Jonathan Moss popełnił w tej sytuacji błąd. Francuz rzeczywiście spóźnionym wślizgiem sfaulował Anglika i słusznie obejrzał żółtą kartkę, ale uczynił to tuż przed linią pola karnego i podopiecznym Guardioli należał się w tej sytuacji tylko rzut wolny.

Kibice Tottenhamu nie mieli w pierwszych 45 minutach wielu powodów do optymizmu, lecz nadzieję na osiągnięcie korzystnego wyniku przywrócił im Christian Eriksen. Duńczyk ładnie wymienił piłkę z Harrym Kane'em i szczęśliwie z kilku metrów umieścił piłkę w siatce. Eriksen został bowiem nabity piłką przez próbującego ratować sytuację Aymerica Laporte'a, co zdezorientowało golkipera "The Citizens" Edersona.

Druga połowa częściej toczyła się na połowie Manchesteru City, lecz optyczna przewaga Tottenhamu nie przekładała się na duże zagrożenie bramki gości. Ci z kolei cały czas odgryzali się szybkimi kontratakami, w których Jesus straszył Zapatę powtórką sytuacji z 22. minuty.

Ostatecznie jednak to nie Brazylijczyk, a równie aktywny Sterling przypieczętował wygraną gości. Anglik w 71. minucie najpierw nie wykorzystał idealnej sytuacji, gdy za długo zwlekał z oddaniem strzału w polu karnym, ale po wynikającym z tej akcji rzucie rożnym ustawił się we właściwym miejscu w "16" i dobił strzał Jesusa.

Podopieczni Pepa Guardioli dzięki wygranej powiększyli swoją przewagę w tabeli nad Manchesterem United do 16 punktów. Oznacza to, że w przypadku straty punktów przez "Czerwone Diabły" w niedzielnym meczu przeciwko West Bromwich Albion tytuł mistrza Anglii wróci na Etihad Stadium.

Tottenham - Manchester City 1-3 (1-2)

Bramki:

0-1 Gabriel Jesus (22.)

0-2 Ilkay Gundogan (25. - karny)

1-2 Christian Eriksen (42.)

1-3 Raheem Sterling (72.).

Zobacz raport meczowy

Wojciech Malinowski

Dowiedz się więcej na temat: Raheem Sterling | Manchester City

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje