• 1 .FC Barcelona (93 pkt.)
  • 2 .Atletico Madryt (79 pkt.)
  • 3 .Real Madryt (76 pkt.)
  • 4 .Valencia CF (73 pkt.)
  • 5 .Villarreal CF (61 pkt.)
  • 6 .Real Betis Balompié (60 pkt.)
  • 7 .Sevilla FC (58 pkt.)
  • 8 .Getafe CF (55 pkt.)

Jak Barcelona wietrzy szatnię

Czy transfer Davida Villi do Atletico Madryt za maksimum 5,1 mln euro wystawia szefom Barcelony złe świadectwo? Tego lata klub z Katalonii straci, co najmniej trzech graczy uwielbianych przez kibiców.

"Wyobrażam sobie, że David zdobędzie gola, który pozbawi nas tytułu mistrza Hiszpanii" - wyznał rzecznik prasowy Barcelony. Villa podziękował byłemu klubowi, za ułatwienie mu odejścia do Madrytu. Kwota 5,1 mln euro zostanie spłacona w trzech ratach: 2,1 mln teraz, 2 mln z rok i milion za kolejny, jeśli Villa wytrwa na Vicente Calderon do 33. roku życia. Jeśli nie, Barcelona otrzyma 50 proc z jego kolejnego transferu.

Trzy lata temu kosztował 40 mln euro

"Rynek transferowy zwariował, jeśli najskuteczniejszy napastnik w historii reprezentacji Hiszpanii wart jest dwa razy mniej niż ktoś taki jak Jose Callejon" - napisał dziennik "Marca". Jedyną zaletą wobec Villi, wykupionego przez Napoli za 10 mln euro gracza Realu Madryt jest wiek 26 lat. David w grudniu skończy 32 lata i od dwóch sezonów jego pozycja słabnie. Wciąż jednak Vicente del Bosque powołuje go do reprezentacji Hiszpanii.

Przybył do Barcelony trzy lata temu kosztem 40 mln euro. W nadchodzącym sezonie jego pensja obciążyłaby kasę klubu już nie siedmioma, ale jedenastoma mln euro. To jest kwota, którą Barca chce zaoszczędzić nie widząc miejsca w składzie dla Villi po sprowadzeniu Neymara. Brazylijczyk i Leo Messi miejsce w jedenastce będą mieli pewne, o jedną pozycję u ich boku powalczą Alexis Sanchez, Pedro Rodriguez i Cristian Tello. Prasa Katalońska zauważa, że w kadrze nie ma klasycznego środkowego napastnika, wciąż wypisuje więc androny o sprowadzeniu Wayne’a Rooneya, lub "Kuna" Aguero. Transfer Villi jest jednak wystarczającym dowodem, że klub nie ma na to pieniędzy.

Reklama

"El Guaje" już zimą miał wyjechać do Arsenalu, który oferował za niego około 10 mln, potem do gry o napastnika przystąpił Tottenham. Kiedy jednak pojawiła się oferta Atletico szukającego następcy dla Falcao, Villa bardzo chciał właśnie z niej skorzystać. Pogrążony w długach klub z Madrytu (zlikwidował właśnie sekcje piłki ręcznej) ambicji ma znacznie więcej niż pieniędzy do ich realizacji. Transfer legendarnego napastnika za bezcen ucieszył w stolicy wszystkich. Bukmacherzy płacą zaledwie 1,83 za każde postawione euro, że w nowych rozgrywkach Primera Division Villa zdobędzie 15 goli lub więcej. To byłby dużo dla drużyny marzącej o pozostaniu na dłużej trzecią siłą ligi hiszpańskiej.

Zdobył 48 goli dla Barcelony

Przed mundialem w Brazylii Villa dostaje wieki bonus. Zamiast wycierał ławkę na Camp Nou, ma szansę zostać kluczowym graczem klubu występującego w Champions League. Trener Diego Simeone bardzo zabiegał o jego transfer, tak jak prezes Enrique Cerezo. Z pewnością napastnik otrzyma w Madrycie wystarczająco duży kredyt zaufania. Pytanie: czy nie jest już tylko wspomnieniem wielkiego piłkarza, którego bramki dawały Hiszpanom triumf na Euro 2008 i mundialu w RPA?

Dla Barcelony zdobył 48 goli. Miał wielki pierwszy sezon, w którym wywalczył mistrzostwo Hiszpanii i Ligę Mistrzów okraszając to golem w finale na Wembley przeciw Manchesterowi United. Półtora roku temu podczas mundialu klubów złamał nogę i osiem miesięcy nie grał, co wykluczyło go z Euro 2012, ale umocniło pozycję bohatera narodowego. Choć nie wychował się w "La Masia", kibice Barcelony uwielbiali go jak swojego. Tak samo jak Erica Abidala, któremu pozwolono odejść za darmo, i który właśnie podpisał kontrakt z Monaco. Trzecią znaczącą stratą Barcelony tego lata będzie zapewne Thiago Alcantara - kreowany na następcę Xaviego, zostanie pewnie następcą Paula Scholesa na Old Trafford.

Te wszystkie ryzykowane decyzje sprawiają, że fanów wścieka, lub w najlepszym razie śmieszy polityka władz klubu. Barcelona nie ma jednak wyjścia. Stała się zakładnikiem własnych sukcesów z ostatnich lat. Żaden klub na świecie nie wydaje więcej na pensje piłkarzy, nawet najbogatszy Real Madryt. Gwiazdy chcą zarabiać odpowiednio do swojego statusu, dlatego Katalończycy muszą się pozbywać piłkarzy drogich, którzy niewiele dają już drużynie. Pensję po Villi dostanie Neymar. "El Guaje" zarabiał w Barcelonie o ponad 2 mln więcej niż Falcao w Atletico.

Barcelona wciąż stara się "upchnąć" gdzieś kilku innych graczy, którzy mieli być wielcy, ale się nimi nie stali. Bojan Krkic przez dwa lata nie znalazł stałego pracodawcy we Włoszech, wypożyczono go więc do Ajaksu, to samo czeka zapewne Isaaca Cuencę, on już spędził w Amsterdamie pół roku. Trzeba coś zrobić z Ibrahimem Afellayem wracającym z wypożyczenia do Schalke. Co będzie z Markiem Bartrą, jeśli Barcy w końcu uda się kupić wymarzonego stopera? Nie mówiąc o najmłodszych graczach z "La Marsia" takich jak 19-letni Gerard Deulofeu, którzy zapowiadają się na świetnych graczy, ale wciąż nie osiągnęli poziomu wymaganego w pierwszej drużynie.

Czy to wszystko uzasadnia sprzedaż Villi za tak niewielką kwotę? Przekonamy się w nowym sezonie. Jeśli Barca będzie grała dobrze, łzy złości i goryczy jej fanów szybko znikną. Chyba, że jeszcze lepiej niż klub z Katalonii będą spisywali się Thiago, Abidal, lub Villa.

Autor: Dariusz Wołowski

Porozmawiaj o transferach Barcelony na blogu Darka Wołowskiego

Dowiedz się więcej na temat: david villa | FC Barcelona | Atletico Madryt

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje