• 1 .Sevilla FC (3 pkt.)
  • 2 .FC Barcelona (3 pkt.)
  • 3 .Levante UD (3 pkt.)
  • 4 .Real Madryt (3 pkt.)
  • 5 .Real Sociedad San Sebastián (3 pkt.)
  • 6 .SD Huesca (3 pkt.)
  • 7 .Celta Vigo (1 pkt.)
  • 8 .Espanyol Barcelona (1 pkt.)

Ramon Calderon: Za Realem Madryt pomyłka wszech czasów

To opinia byłego prezydenta "Królewskich" Ramona Calderona. Sternik klubu z lat 2006-2009 nie patyczkował się rzecz jasna ze sprzedażą Cristiano Ronaldo do Juventusu Turyn.

Gdy 67-letni hiszpański prawnik prowadził interesy "Los Blancos", kilkukrotnie próbował sprowadzić Ronaldo na Santiago Bernabeu. Za każdym razem się to nie udawało, a jak na ironię portugalski gwiazdor przyszedł do klubu już pół roku po tym, jak Calderon w styczniu 2009 roku zrezygnował z prezesowskiego stołka, który przejął po nim jego polityczny rywal Florentino Perez. Całą śmietankę spił z tego transferu więc Perez, choć wcześniej tytaniczną pracę i dziesiątki negocjacji z przedstawicielami Manchesteru United przeprowadził obóz jego poprzednika.

Reklama

I tak przez dziewięć lat Cristiano był twarzą madryckiego klubu, w którym pobił wszystkie rekordy strzeleckie i z którym czterokrotnie wygrywał Ligę Mistrzów, lecz tego lata niespodziewanie jego kariera w królewskiej bieli się zakończyła. A tego były prezydent Realu odżałować nie może.

- To bardzo smutne, że pozbyliśmy się takiego piłkarza jak Cris. Wielka szkoda. Zwłaszcza ze względu na to, ile pracy włożyliśmy w to, aby kupić go do Madrytu. Manchester nie chciał się zgodzić na sprzedaż, więc była to bardzo trudna operacja. A teraz klub sprzedał takiego piłkarza za sto milionów (będąc dokładnym 105 mln euro - red.). Piłkarz, który strzela co roku 60 goli, nie jest wart tylko stu milionów. Absolutnie nie - Calderon wściekał się na obecny zarząd zespołu w wywiadzie dla dziennika "AS".

I choć w trakcie rozmowy z madryckim pismem zwracał uwagę na zbyt małą kwotę otrzymaną za pięciokrotnego zdobywcę Złotej Piłki, to później określił go też mianem bezcennego. - Sprzedaż Cristiano nigdy nie jest dobrą wiadomością, niezależnie od tego, czy za sto milionów, czy za miliard. Klub zapisał w jego kontrakcie klauzulę odstępnego w wysokości miliarda euro po to, aby zniechęcić zainteresowane kluby, a samego piłkarza utwierdzić w przekonaniu, że jest jedyny w swoim rodzaju. I na sam koniec oddać go za śmieszną cenę. To historyczny błąd Realu - atakował świtę Pereza.

Ronaldo został już w poniedziałek zaprezentowany w barwach „Starej Damy”. Na potwierdzenie słów Calderona o pomyłce wszech czasów „Królewskich” będzie miał cztery lata. Na taki okres podpisał bowiem kontrakt w Turynie.

Dowiedz się więcej na temat: Real Madryt | Cristiano Ronaldo

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje