• 1 .FC Barcelona (93 pkt.)
  • 2 .Atletico Madryt (79 pkt.)
  • 3 .Real Madryt (76 pkt.)
  • 4 .Valencia CF (73 pkt.)
  • 5 .Villarreal CF (61 pkt.)
  • 6 .Real Betis Balompié (60 pkt.)
  • 7 .Sevilla FC (58 pkt.)
  • 8 .Getafe CF (55 pkt.)

Zwycięstwo nie przywróciło Realowi Madryt spokoju

"Zwycięstwo bez radości, spokój nie został przywrócony" - napisali dziennikarze hiszpańskiej "Marki" po wygranej Realu Madryt nad Rayo Vallecano 5-0 w 31. kolejce ekstraklasy. "Królewscy" przegrali dwa poprzednie spotkania ligowe i spadli na trzecie miejsce.

Przed El Clasico, które odbyło się przed tygodniem, Real był pierwszy w tabeli z trzema punktami przewagi nad lokalnym rywalem Atletico oraz czterema nad Barceloną. W bezpośrednim pojedynku z Katalończykami przegrał 3-4, a później uległ jeszcze 1-2 Sevilli.

Reklama

Dopiero w sobotę "Królewscy" przełamali się, nie dając szans Rayo. Jednak według hiszpańskiej prasy, ten sukces nie poprawił sytuacji wicemistrzów kraju, którzy obecnie zajmują trzecie miejsce z 73 punktami. Barcelona (75) i Atletico (76) również wygrały swoje mecze.

"Nastrój kibiców zmienia się z czasem, szczególnie, jeśli przegra się dwa spotkania z rzędu. Sobotnia noc była bardzo smutna w stolicy. Real strzelił pięć bramek, ale Barcelona i Atletico też nie zawiodły. To było zwycięstwo bez radości" - napisała "Marca".

W podobnym tonie wypowiedzieli się dziennikarze "Asa".

"W Madrycie padało, więc można było spodziewać się meczu w stylu brytyjskim, z wymianą ciosów i błotem na twarzach. Niestety, to nie był taki deszcz, to nie była taka noc. Atmosfera przypominała nastrój opuszczonego kochanka" - skomentowano.

W mediach odnotowano również, że na Santiago Bernabeu nie przyszło tylu kibiców, co zwykle, a ci, którzy się pojawili, wielokrotnie wyrażali swoje niezadowolenie.

"Trybuny były w połowie puste, a fani, którzy pomimo deszczu wybrali się na mecz, byli w bojowym nastroju. Nie spodobały im się dwie kolejne porażki, co pokazali gwiżdżąc na niektórych zawodników. Najpierw ich celem stał się bramkarz Diego Lopez, który w sobotę nie zrobił nic, by na to zasłużyć - wystarczyło, że piłka trafiła pod jego nogi" - relacjonowano w "Marce".

Z gwizdami spotkali się także Francuz Karim Benzema, Walijczyk Gareth Bale i Asier Illarramendi. W końcówce "dostało się" nawet gwieździe Realu Portugalczykowi Cristiano Ronaldo, który rozzłościł kibiców nie podając piłki do lepiej ustawionego Alvaro Moraty. Nie miało znaczenia, że wynik rywalizacji był już przesądzony.

Nie oszczędzono także trenera Carlo Ancelottiego, który był jednak zadowolony z postawy drużyny.

"Dobrze zareagowaliśmy na dwie porażki, a to pozytywna wróżba na kolejne spotkania w kluczowym momencie sezonu. Zostało niewiele meczów do końca, ale jeśli wygramy wszystkie, zakończymy go jako zdobywcy Pucharu Króla i triumfatorzy Ligi Mistrzów" - podkreślił szkoleniowiec.

Jak dodał, nie może pogodzić się z zachowaniem madryckiej publiczności.

"Wiele razy mówiłem, że rozumiem, gdy kibice wyrażają swoje niezadowolenie, jeśli mają ku temu powód. Jednak w tym momencie wszyscy piłkarze czynią ogromny wysiłek i potrzebujemy każdej pomocy. Gwizdy na Cristiana Ronalda są niezrozumiałe, a jeśli chodzi o Lopeza - on jest bardzo skoncentrowany na swojej pracy i nie sądzę, żeby miały na niego jakikolwiek wpływ" - ocenił Włoch.

Po zwycięstwie Atletico Madryt nad Athletic w Bilbao 2-1, choć gospodarze prowadzili 1-0, "Marca" ceniła, że podopieczni Argentyńczyka Diego Simeone pokazali "charakter lidera".

"Gol gospodarzy zmusił Atletico do pościgu, który udał się głównie dzięki poświęceniu Diego Costy. Wygrana na jednym z najtrudniejszych stadionów ligi potwierdza, że ten zespół jest przygotowany, by bronić pozycji lidera do samego końca" - skomentowała gazeta.

Inaczej podchodzi się do zwycięstwa Barcelony 1-0 nad lokalnym rywalem Espanyolem. Media skupiają się głównie na przyznaniu przez sędziego Closa Gomeza rzutu karnego, z którego Lionel Messi zdobył decydującą bramkę, oraz innych decyzjach arbitra.

"Najbardziej kontrowersyjną sytuacją było odgwizdanie ręki Javiego Lopeza w polu karnym, choć moment wcześniej w ten sposób zagrał Neymar. 69,51 procent kibiców uznało w sondażu serwisu as.com, że Gomez w sposób oczywisty sprzyjał Barcelonie" - odnotowano.

Barcelona i Atletico zmierzą się ze sobą już we wtorek w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Champions League. Dzień później Real podejmie Borussię Dortmund.

Wyniki, terminarz i tabela Primera Division

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje