Finał Pucharu Polski: Lech czy Legia?

Lech Poznań czy Legia Warszawa? Dla kogo Puchar Polski? Już dziś o godzinie 16 (transmisja w Polsacie) wielki finał na wypełnionym Stadionie Narodowym w stolicy!

W Interii relacja minuta po minucie z tego spotkania.

Reklama

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Lech - Legia!

Relacja na żywo dla urządzeń mobilnych

Rok temu, gdy Zbigniew Boniek z pompą zaaranżował finał Pucharu Polski na Stadionie Narodowym, ze wspaniała oprawą i sporą nagrodą dla zwycięzcy (0,5 mln zł), spodziewaliśmy się, że do finału PP dotrą najwięksi giganci naszej piłki. Tymczasem Legia wywróciła się już w 1/8 finału  (wyeliminował ją Górnik Zabrze), podobnie jak Lech (nie dał rady Miedzi Legnica).

Na tym samym etapie Wisła Kraków uległa Lechii, a Śląsk Wrocław - Jagiellonii. W tym roku mamy wreszcie finał marzeń. Dwa największe i najbogatsze kluby zmierzą się w sobotę, o godz. 16 o Puchar Polski, a później rywalizować będą o krajowy prymat. Na Narodowym zasiądzie 50 tys. widzów, czyli o 13 tys. więcej niż przed rokiem, gdy Zawisza Bydgoszcz - po rzutach karnych - pokonał Zagłębie Lubin.

Po 10 tys. biletów dostały Legia i Lech. Kibice obu klubów nie przepadają za sobą, dlatego na Narodowym to będzie najtrudniejsze do zabezpieczenia wydarzenie od spotkania Polska - Rosja na Euro 2012. Całe szczęście, że tym razem nikt nie pozwala na demonstrację w centrum stolicy fanom Lecha, jak trzy lata temu Rosjanom, z czego zrodziły się awantury.

Fani "Kolejorza" pociągami zostaną przewiezieni do stacji "Warszawa Stadion", skąd będą mieli bardzo blisko do swego wejścia. Na Narodowym będzie pracowała rekordowa liczba 1400 ochroniarzy. Policja będzie pilnowała porządku poza obiektem.

Będziemy świadkami największego finału Pucharu Polski od 1986 roku, gdy na Stadionie Śląskim, w obecności 55 tys. widzów, GKS Katowice pokonał 4-1 Górnika Zabrze. Musiały nastać dopiero porządki Bońka, żebyśmy się doczekali podniesienia rangi krajowego pucharu.

- Jeszcze kilka lat temu Puchar Polski nie wiązał się z żadną renomą - mówi były reprezentant Polski Piotr Świerczewski kanałowi "Łączy nas Piłka". - Porównałbym sytuację sprzed kilku lat do wyjścia z piękną dziewczyną na randkę. Idziesz na film do małego kina, w którym jest słabe światło i dźwięk, parę osób na sali. Nawet jeśli film będzie dobry, to jednak nie będzie takiego samego wrażenia, jakbyś poszedł do multipleksu z dolby surround, założył okulary 3D, a dookoła ciebie siedziałoby mnóstwo osób żywiołowo przeżywających to, co ty. Ten sam film, a inne odczucia. Tak właśnie wygląda różnica pomiędzy finałem na Stadionie Narodowym i całą otoczką jemu towarzyszącą a meczem, który nie ma żadnego prestiżu.

- Mamy przecież jeden z najpiękniejszych obiektów w Europie. Sam występ na nim powinien być nobilitacją dla graczy i wierzę, że tak właśnie będzie. Liczę na świetne widowisko - nie kryje Świerczewski.

Puchar Polski: sprawdź szczegóły!

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Legia Warszawa | Puchar Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje