Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 17. kolejki Ekstraklasy

Igor Angulo nie przestaje strzelać, Arka Gdynia odniosła najwyższe zwycięstwo w historii swoich występów w Ekstraklasie, a Korona Kielce sensacyjnie pokonała Legię Warszawa. Kto zasłużył na miano Asa, a kto Cieniasa 17. kolejki? Głosuj i weź udział w zabawie Interii!

Asy

Krzysztof Piątek (Cracovia)

Reklama

Kapitan "Pasów" zapewnił trzy punkty swojej drużynie. Najpierw trafił głową, a następnie pewnie wykorzystał rzut karny w doliczonym czasie.

Igor Angulo (Górnik Zabrze)

Hiszpański snajper zdobył kolejne dwie bramki i z 18 trafieniami jest nadal niekwestionowanym liderem w klasyfikacji strzelców, a Górnik ponownie jest na czele Lotto Ekstraklasy.

Michał Koj (Górnik Zabrze)

Bardzo dobry mecz w wykonaniu lewego obrońcy Górnika, a ponadto świetna asysta przy bramce Angulo.

Adam Frączczak (Pogoń Szczecin)

Po raz kolejny udowodnił, że nie liczy się dla niego nominalna pozycja. Tym razem został przesunięty ze środka ataku na skrzydło, a i tak zdobył bramkę i zaliczył asystę.

Jakub Piotrowski (Pogoń Szczecin)

Było go wszędzie pełno. Również miał udział przy dwóch bramkach, choć nie zaliczył żadnej klasycznej asysty. Gdyby jeszcze trafił w 30. minucie w dobrej okazji, to zanotowałby wręcz perfekcyjny występ.

Joel Valencia (Piast Gliwice)

Zaczął wspaniale, bo już w trzeciej minucie strzelił gola, potem grał też całkiem dobrze, ale po przerwie nie pojawił się na murawie. "Wydaje mi się, że ta zmiana była podyktowana chęcią zmiany taktyki. Ja czuję się dobrze, nic mi nie dolega" - powiedział po meczu Ekwadorczyk.

Luka Zarandia (Arka Gdynia)

Wystąpił pierwszy raz w podstawowym składzie Arki w tym sezonie i z pewnością obronił się swoją grą. Zaliczył asystę.

Mateusz Szwoch (Arka Gdynia)

Strzelił dwa gole, co prawda z rzutów karnych, ale je też trzeba wykorzystać, miał asystę, próbował także strzelać "piętką".

Ruben Jurado (Arka Gdynia)

Napastnik Arki szybko wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Siłą fizyczną wręcz demolował obrońców Sandecji i przyczynił się do najwyższej ligowej wygranej Arki w historii.

Łukasz Kosakiewicz (Korona Kielce)

Rządził na prawej stronie. Brał udział przy wszystkich golach dla Korony, w tym zaliczył dwie asysty.

Mateusz Możdżeń (Korona Kielce)

Świetnie radził sobie w środku pola, a miał przeciw sobie trudnych przeciwników - Mączyńskiego i Moulina. Dograł kapitalną piłkę do Kosakiewicza przy jednej z bramek.

Arkadiusz Malarz (Legia Warszawa)

Przy stanie 1-0 dla mistrzów Polski kilka razy popisał się świetnymi interwencjami, broniąc strzały Kaczarawy, Kovaczevicia, a przede wszystkim odbijając piłkę po interwencji Astiza, kiedy zdążył jeszcze wygarnąć ją sprzed linii bramkowej.

Kasper Hämäläinen (Legia Warszawa)

Forma Fina rośnie. Z Koroną zaliczył najpierw asystę, a potem wykorzystał sytuację sam na sam z Maciejem Gostomskim. Zszedł przy stanie 2-2.

Maciej Makuszewski (Lech Poznań)

To jego gol dał prowadzenie "Kolejorzowi" w meczu z Wisłą Płock. Reprezentant Polski ściął z piłką do środka i uderzył, zaskakując Seweryna Kiełpina

Piotr Celeban (Śląsk Wrocław)

Przyłożył głowę w odpowiednim momencie, by Śląsk odniósł zwycięstwo w derbowym meczu z Zagłębiem Lubin. Co prawda piłka chyba i tak wpadłaby do siatki po strzale debiutanta Mathieu Scaleta, ale kapitan był tam, gdzie powinien.

Jakub Słowik (Śląsk Wrocław)

W pierwszej połowie w nieprawdopodobny sposób obronił piłkę po strzale Arkadiusza Woźniaka. Zawodnik Zagłębia miał stuprocentową sytuację, lepszą niż nawet rzut karny.

Kamil Wojtkowski (Wisła Kraków)

Wskoczył do pierwszego składu Wisły i zrobił wszystko, by tam pozostać. Strzelił debiutanckiego gola w Ekstraklasie, był liderem ofensywy, gdy słabszy dzień miał Carlitos.

Łukasz Piątek (Bruk-Bet Termalica)

Środkowy pomocnik wyróżnia się w Termalice piłkarską jakością. Po raz kolejny pewnie wykonał rzut karny, a jego podania rozrywały na strzępy defensywę "Białej Gwiazdy".

Cieniasy

Maskotka Górnika

Pod sektorem Jagiellonii  niewybrednymi gestami prowokowała fanów tego zespołu. "Zachowanie wolontariusza, który w tym meczu wcielił się w rolę maskotki, było niewłaściwe. Klub wyciągnie właściwe wnioski na przyszłość, by prezentowane zachowanie już się nie powtórzyło" - napisał Górnik w oświadczeniu.

Piotr Wlazło (Jagiellonia Białystok)

Nie był to udany mecz pomocnika Jagiellonii. Wlazło zaliczył też gola samobójczego, który dał Górnikowi prowadzenie 2-1.

Grzegorz Wojtkowiak (Lechia Gdańsk)

W pewnym momencie obrona Lechii zaczęła przypominać szwajcarski ser. Cracovia z łatwością atakowała pole karne. Wojtkowiak nie potrafił nią dobrze zarządzać. Razem z Błażejem Augustynem nie przypilnował Piątka przy golu na 1-1.

Łukasz Załuska (Pogoń Szczecin)

"Portowcy" nie odnieśli zwycięstwa z Piastem przez bramkarza, który najpierw przepuścił pod pachą strzał Valencii ("Nie chcę zrzucać winy na stan murawy, ponieważ warunki były trudne dla obu zespołów. Miałem już prawie piłkę na rękach, bo ten strzał był łatwy do obrony"). Potem Załuska, starając się ratować sytuację, wbił piłkę do własnej siatki, po centrze Martina Bukaty.

Dawid Szufryn (Sandecja Nowy Sącz)

Dowodził defensywą Sandecji, która straciła aż pięć bramek w meczu z Arką. To najwyższa porażka Sandecji w Ekstraklasie. Po jego zagraniu ręką Arka miała rzut karny.

Parik Mraz (Sandecja Nowy Sącz)

On także sprokurował "jedenastkę" dla gdynian. Zaliczył słabe 45 minut i po przerwie nie wrócił już na boisko.

Adam Hlouszek (Legia Warszawa)

Był ogrywany na swojej stronie przez Kosakiewicza. Źle się ustawiał, popełniał proste błędy jak nie on.

Alan Uryga (Wisła Płock)

Rozgrywał pierwszy mecz w tym sezonie i nie będzie go mile wspominał. To po jego błędzie padł bowiem zwycięski gol dla Lecha. Z lewej strony dośrodkował Mihai Radut, piłka trafiła pod nogi Urygi, który tak nieudolnie interweniował, że wyłożył ją Christianowi Gytkjaerowi, a napastnik Lecha trafił do siatki.

Arkadiusz Woźniak (KGHM Zagłębie Lubin)

"Miedziowi" powinni wygrać derby ze Śląskiem, ale fatalną skuteczność zaprezentował Woźniak. Nie wykorzystał co najmniej dwóch wyśmienitych okazji - w pierwszej połowie jego uderzenie z kilku metrów cudowną paradą obronił Słowik. Pod koniec meczu Woźniak natomiast fatalnie skiksował po podaniu Lubomira Guldana.

Victor Perez (Wisła Kraków)

Zupełnie bezsensownie sprokurował rzut karny dla Bruk-Betu. Rozłożył szeroko ręce we własnym polu karnym i został trafiony przez Mikovicia.

Artjom Putiwcew (Bruk-Bet Termalica)

O ile z przodu gra Termaliki mogła się podobać, tak defensywa była dziurawa jak szwajcarski ser. Putiwcew odpowiada za stratę przynajmniej jedno z trzech goli.

Paweł Pieprzyca, WG

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy