Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 22. kolejki Ekstraklasy

Nemanja Nikolić znowu pokazał, że jak polską Ekstraklasę, to jest prawdziwą gwiazdą. Reprezentant Węgier, który pojawił się w niej dopiero w tym sezonie, w 22. kolejce strzelił dwa gole i w sumie ma ich na koncie już 23! Przedstawiamy Asów i Cieniasów tej serii gier.

ASY

Tomasz Hołota (Śląsk Wrocław) - solidny występ, do tego bramka na wagę trzech punktów

Reklama

Mariusz Pawełek (Śląsk Wrocław) - może na przedpolu nie brylował, ale na linii klika razy błysnął refleksem. Bez niego Śląsk nie wygrałby z Wisłą.

Dawid Kownacki (Lech Poznań) - to się nazywa superrezerwowy! Wszedł na boisko w 88. minucie spotkania, a schodził z dwoma bramkami na koncie. Czyli w pięć minut zdobył tyle goli, co we wszystkich wcześniejszych meczach w tym sezonie.

Karol Linetty (Lech Poznań) - sypał asystami jak z rękawa i łącznie zanotował aż trzy. Reprezentacyjna forma!

Szymon Pawłowski (Lech Poznań) - jeśli ktoś się zastanawiał, czy dobrze, że przedłużył umowę, to w niedzielę dostał odpowiedź. A dokładnie dwie, bo tyle bramek zdobył pomocnik Lecha.

Wojciech Kędziora (Termalica Bruk-Bet Nieciecza) - zimą w Niecieczy ubolewali, że klub ma problemy z zakontraktowaniem napastnika. Tymczasem świetnie z tej roli wywiązał się Kędziora, który zdobył dwa gole

Nemanja Nikolić (Legia Warszawa) - taki napastnik to skarb. Pewne uderzenie, świetne wyczucie sytuacji i dwa gole. Dzięki temu Węgier ma świetne statystyki - 23 bramki w 22 meczach.

Aleksandar Prijović (Legia Warszawa) - dwie asysty Szwajcara mówią wszystko. Właśnie po to Legia ściągnęła go latem

Jakub Szmatuła (Piast Gliwice) - gdyby nie jego interwencje, to Piast z Łęcznej nie wywiózłby nawet punktu. Kilka razy świetnie się zachował, pewny punkty zespołu.

Łukasz Mierzejewski (Górnik Łęczna) - w obronie nie dawał się ogrywać, w ofensywie próbował napędzać zespół i szło mu to całkiem nieźle

Erik Jendriszek (Cracovia) - wystarczy zobaczyć jego piękną bramkę z Górnikiem, by wiedzieć czemu jest nominowany. Do tego miał udział przy trzecim golu

Bartosz Kapustka (Cracovia) - młodzian z Cracovii nie zwalnia tempa. Dobra końcówka rundy, jeszcze lepsze występy w reprezentacji Polski, a teraz mocne otwarcie wiosny. Przeciwko Górnikowi zdobył bramkę

Sebastian Mila (Lechia Gdańsk) - wreszcie się przełamał. Strzelił gola z rzutu karnego, ucałował herb Lechii i teraz może mu być już lżej. Na pomocniku reprezentacji ciążyły przeciętne mecze, ale spotkanie z Podbeskidziem może okazać się przełomowe. Mila w formie przydałby się Adamowi Nawałce.

Sławomir Peszko (Lechia Gdańsk) - tak samo jak Peszko. Skrzydłowy strzelił pierwszego gola w Ekstraklasie od 2010 roku. Zaprezentował też kilka ciekawych zagrań, które zasługują na nominację.

Milosz Krasić (Lechia Gdańsk) - przepracował zimę, postawił na niego trener Piotr Nowak, a Serb rozegrał najlepszy mecz odkąd jest w Polsce. Strzelił gola, zanotował asystę i był jednym z najlepszych na boisku.

Matusz Putnocky (Ruch Chorzów) - w spotkaniu przeciwko Zagłębiu Lubin miał mnóstwo roboty. Rozpędzeni piłkarze Piotr Stokowca raz po raz zagrażali jego bramce, ale Putnocky spisywał się znakomicie i zachował czyste konto.

Filip Starzyński (Zagłębie Lubin) - po nieudanej przygodzie w Belgii Starzyński wrócił do Polski i od razu pokazał się z bardzo dobrej strony. Może być wielkim wzmocnieniem Zagłębia.

Airam Cabrera (Korona Kielce) - wypracował pierwszego gola dla Korony, przy którym zanotował przepiękną asystę. Pozazdrościł Bartłomiejowi Pawłowskiemu i sam strzelił drugiego. Najlepszy w Koronie na boisku w Szczecinie.

Rafał Murawski (Pogoń Szczecin) - podobnie jak cała drużyna miał słaby początek, ale potem nakręcał grę "Portowców". Ponadto strzelił kontaktową bramkę, a także zaliczył dwie asysty, w tym przy decydującym golu Adama Gyurcsy, wcześniej przeprowadzając niesamowity rajd z piłką, który rozpoczął sprzed własnego pola karnego, po drodze mijając trzech rywali!

Adam Frączczak (Pogoń Szczecin) - zagrał na prawej obronie, al częściej go było widać na połowie rywala. Piękne trafienie na 2-2 po zejściu do środka i uderzeniu lewą nogą. Piłka odbiła się od dwóch słupków i wpadła do siatki.

CIENIASY

Maciej Sadlok (Wisła Kraków) - kiedyś Radosław Sobolewski powiedział do Sebastiana Mili: "Gdzie się wpychasz, jak maszyna pracuje?". To samo powinien wykrzyczeć Arkadiusz Głowacki Sadlokowi. Były zawodnik Ruchu wyskoczył przed kapitanem Wisły, źle odbił piłkę, która trafiła do Tomasz Hołoty i za moment była już w siatce.

Wilde Donald Guerrier (Wisła Kraków) - zimą zgubił dynamikę, drybling, o skuteczności nie mówiąc. Bardzo słaby mecz.

Zdenek Ondraszek (Wisła Kraków) - atakował rywali, mocno się zastawiał, ale co z tego skoro nie zrobił tego, czego od napastnika się oczekuje. A do strzelenia gola miał dwie okazje.

Witalij Bałaszow (Wisła Kraków) - miał być szybki i zbierać asysty, a nie zaprezentował ani jednego, ani drugiego.

Pavol Stano (Termalica Bruk-Bet Nieciecza) - nie tego oczekuje się od tak doświadczonego zawodnika. Nie radził sobie z kierowaniem defensywą, a po jego faulu sędzia odgwizdał rzut karny (inna sprawa, że kontrowersyjnego).

Paweł Gil (sędzia meczu Lech - Termalica) - nie zauważył spalonego przy stanie 2-2 i Szymon Pawłowski dał prowadzenie Lechowi. To była kluczowa sytuacja spotkania, duży błąd arbitra.

Przemysław Frankowski (Jagiellonia Białystok) - na chwilę jakby przemienił się w zawodnika Legii i wyłożył piłkę do Nikolicia. Szkolny błąd, po którym Jagiellonia już się nie podniosła (gol na 3-0).

Sebastian Madera (Jagiellonia Białystok) - źle się ustawiał, przewracał, nie nadążał do zblokowania piłki. Bardzo słaby występ.

Maciej Jankowski (Piast Gliwice) - zmiana otoczenia nie pomogła. W Wiśle był niewidoczny i unikał bezpośrednich starć, w Piaście na razie jest podobnie.

Dominik Sadzawicki (Górnik Zabrze) - rywale nawet nie musieli robić zwodów, by go zgubić. Zawinił przy pierwszym golu dla Cracovii i tym samym udowodnił, że czytanie gry nie jest jego mocną stroną

Ołeksandr Szeweluchin (Górnik Zabrze) - zaliczył "pusty przebieg" przy bramce na 3-0 i nie był to jego jedyny błąd w tym spotkaniu.

Kohei Kato (Podbeskidzie Bielsko-Biała) - w kilkanaście minut dostał dwie żółte kartki i osłabił zespół. Z nim w składzie Podbeskidzie tak łatwo by nie przegrało.

Marek Sokołowski (Podbeskidzie Bielsko-Biała)
- od doświadczonych graczy oczekuje się więcej. Sokołowski nie zachował chłodnej głowy i po czerwonej kartce dla Kato... powtórzył wyczyn Japończyka.

Adam Deja (Podbeskidzie Bielsko-Biała) - niemal przez cały mecz niewidoczny, ale gdy już się pokazał, to po jego zagraniu ręką sędzia podyktował rzut karny dla Lechii.

Patryk Lipski (Ruch Chorzów) - wiosna miała należeć do młodziana z Chorzowa, ale w pierwszym meczu kompletnie zawiódł. Zaszumiało?

Arkadiusz Woźniak (Zagłębie Lubin)
- podobno prezentował fenomenalną formę w sparingach i tym wywalczył miejsce w składzie. Po takim meczu jak z Ruchem szybko może zostać odstawiony na boczny tor. Bardzo nieskuteczny.

Radek Dejmek (Korona Kielce) - może i nie był najgorszym zawodnikiem swojego zespołu w Szczecinie, ale przy golu na 1-2 zachował się katastrofalnie we własnym polu karnym. Po dośrodkowaniu z prawej strony Frączczaka zupełnie zgubił z pola widzenia piłkę, co spowodowało, że leżący na ziemi Władimer Dwaliszwili, mógł zaliczyć asystę przy trafieniu Murawskiego.

Autorzy: Piotr Jawor, Łukasz Szpyrka, Paweł Pieprzyca

Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy | piłka nożna | Ekstraklasa