Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 25. kolejki Ekstraklasy: Od Kuświka do Dudy

Celna główka Grzegorza Kuświka dała Ruchowi Chorzów zwycięstwo w Krakowie i pozycję wicelidera T-Mobile Ekstraklasy i to on urasta do miana największego Asa 25. kolejki. Na drugim biegunie znalazł się napastnik Legii Ondrzej Duda, którego zmarnowane sytuacje kosztowały zespół utratę dwóch punktów we Wrocławiu. Zapraszamy do wyboru Asów i Cieniasów Ekstraklasy!

Asy:

Sebastian Dudek (Zawisza)

Reklama

Na miano bohatera meczu z Górnikiem zasłużył strzelając dwa piękne gole. Za pierwszym razem huknął z woleja po nieudanym wybiciu piłki "na uwolnienie" przez Bartosza Iwana, a za drugim precyzyjnie strzelił z wolnego. Bramki kapitalne, a co najważniejsze - dały Zawiszy trzy punkty.

Rafał Grzyb (Jagiellonia Białystok)

"Jaga" zainkasowała komplet punktów w meczu z Zagłębiem Lubin, a ozdobą spotkania był piękny gol Rafała Grzyba. Kapitan drużyny z Białegostoku huknął z 30 metrów nie do obrony. Bramkarz "Miedziowych" Silvio Rodić nawet nie zdążył zareagować.

Marian Kelemen (Śląsk Wrocław)

Wrocławianie "urwali" punkt faworyzowanej Legii. Do niespodzianki pewnie by nie doszło, gdyby nie fenomenalna postawa Kelemena. Słowak kapitalnie obronił strzały m.in. Dudy, Radovicia i Kucharczyka. W kilku przypadkach dopisało mu też szczęście, ale i tak zasłużył na wysoką ocenę. Przy straconym golu bez szans. Śmiało można powiedzieć, że gdyby nie słowacki bramkarz wrocławian, Legia wygrałaby i to wysoko!

Grzegorz Kuświk (Ruch Chorzów)

"Niebiescy" nie przestają zadziwiać. Podopieczni Jana Kociana odnieśli szóste zwycięstwo z rzędu i to gdzie - na stadionie wicelidera Wisły Kraków! Jedynego gola w tym spotkaniu strzelił Kuświk dzięki któremu padła twierdza Kraków, a Ruch wyprzedził w tabeli "Białą Gwiazdę". Kuświk z kryciem Gordana Bunozy doskonale radził sobie przez cały mecz, nie tylko w sytuacji, gdy zdobył bramkę. Grzegorz u Kociana narodził się na nowo. Zdobył już 10 bramek w tym sezonie, czyli więcej, niż w całej dotychczasowej karierze! Trzymajmy jednak ciśnienie i dajmy się mu wykazać na międzynarodowym poziomie, zanim zaczniemy krzyczeć: "Reprezentacja Polski!".

Marco Paixao (Śląsk Wrocław)

Śląsk powoli wychodzi z marazmu. Na pewno duża w tym zasługa nowego trenera Tadeusza Pawłowskiego, a przede wszystkim najlepszego strzelca wrocławskiego zespołu Marco Paixao. Portugalczyk w meczu z Legią wpisał się na listę strzelców (z rzutu karnego, ale poza tym wyróżniał się w grze) i może jedynie żałować, że nie wystarczyło to do zwycięstwa. Paixao ma już na koncie 14 goli i depcze po piętach liderowi klasyfikacji strzelców Marcinowi Robakowi.

Miroslav Radović (Legia Warszawa)

Serb z polskim paszportem to motor napędowy Legii, co potwierdził w pojedynku ze Śląskiem. Gdyby koledzy wykorzystali znakomite podania Radovicia, to stołeczny zespół wygrałby bez problemów. We Wrocławiu pomocnik rozegrał mecz numer 300. w barwach Legii, co uczcił strzeleniem gola. W ten sposób uratował liderowi jeden punkt.

Rok Sztraus (Cracovia)

"Pasy" przerwały serię czterech porażek ligowych, remisując w Szczecinie z Pogonią 0-0. Dobrze spisał się Krzysztof Pilarz w bramce i obrona, która nie pozwoliła strzelić gola Marcinowi Robakowi, liderowi klasyfikacji snajperów, my wyróżniamy jednak słoweńskiego pomocnika. Sztraus rządził w środku pola i praktycznie nie dawał sobie odebrać piłki, w niedzielę potwierdził też, że w 2014 roku jest w dobrej dyspozycji, bo w trakcie serii porażek on był jednym z nielicznych piłkarzy Cracovii, do których nie można było mieć większych pretensji.

Richard Zajac (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

"Górale" walczą o wygrzebanie się ze strefy spadkowej. W miniony weekend wywieźli cenny punkt z Gliwic. Jednym z najlepszych zawodników na boisku był Richard Zajac. "Klasa interwencja" - tak o sytuacji z 69. minuty mówił komentujący to spotkanie Kamil Kosowski, kiedy bramkarz Podbeskidzia wygrał pojedynek sam na sam z Gerardem Badią. "Uratował nam punkt" - ocenił trener "Górali" Leszek Ojrzyński.

Cieniasy:

Ondrzej Duda (Legia Warszawa)

Słowak mógł zaliczyć świetny debiut w Ekstraklasie. Mógł, gdyby miał lepiej ustawiony celownik we Wrocławiu. Debiutancka trema zrobiła swoje, bo zmarnował dwie "setki". Zwłaszcza pudło z 18. minuty, kiedy fatalnie przestrzelił z kilku metrów, pewnie długo mu się będzie śnić po nocach.

Antoni Łukasiewicz (Górnik Zabrze)

Powszechnie wiadomo, że dychy na setkę nie biega, ale błędy, jakie popełnił w meczu z Zawiszą nie wynikały tylko z braków szybkościowych. To jego konto obciąża pierwszy gol stracony przez zabrzan. W sytuacji, która okazała się kluczowa do losów meczu, w dziecinny sposób dał sobie odebrać piłkę przy linii bocznej. Zawinił też w 66. minucie, gdy odpuścił krycie i nie przeciął prostopadłego podania. Sytuację ratował Tomasz Wełnicki, a sędzia uznał, że faulował. W efekcie Górnik nie dość, że musiał grać w dziesiątkę, to jeszcze stracił trzeciego gola z wolnego.

Robert Jeż (Górnik Zabrze)

Jego udział w meczu z Zawiszą to kolejny przykład na to, że polska liga dąży do mistrzostwa w stawianiu na przeciętniaków, byle tylko mieli obcy paszport. Kompletnie niewidoczny, słabe stałe fragmenty gry, a przecież nie chodzi o młodego piłkarza na dorobku.

Ryszard Wieczorek (Górnik Zabrze)

Niespełna cztery miesiące trwała druga przygoda Ryszarda Wieczorka jako trenera klubu przy ulicy Roosevelta. W tym czasie jego podopieczni na dziewięć rozegranych meczów ligowych dwa wygrali, dwa zremisowali i doznali pięciu porażek. W 2014 roku Górnik trzy razy schodził z boiska pokonany, za każdym razem tracąc po trzy gole, i tylko raz udało mu się wywalczyć jeden punkt, a drużyna spadła z drugiego miejsca tabeli na piąte. Działacze nie wytrzymali nerwowo i szybko zdymisjonowali szkoleniowca. Sytuację trafnie skomentował prezes PZPN-u Zbigniew Boniek: - Do tego mariażu w ogóle nie powinno dojść. Trenerowi Wieczorkowi i Górnikowi już poprzednim razem współpraca nie układała się dobrze.

Marcin Brosz (Piast Gliwice)
Młody trener gliwiczan i jego ekipa mają ostatnio pod górkę. O tym, jak smakuje zwycięstwo, mogli zapomnieć (piłkarze Piasta nie wygrali od listopadowego 2-0 z Górnikiem). Z kim mieli przerwać tę serię sześciu meczów bez wygranej, jeśli nie z Podbeskidziem - przedostatnią ekipą ligi? Okazało się, że nawet atut własnego boiska nie wystarcza. Piast gra bezbarwnie i ma gigantyczne kłopoty ze strzelaniem bramek. Jego bilans za ostatnie siedem meczów jest dołujący fanów: tylko dwie bramki zdobyte i aż 13 straconych!

Mariusz Rumak (Lech Poznań)

Pokazał, że nie ma rzeczy niemożliwych. Prowadzimy 2-0 w Łodzi i nie zdobywamy trzech punktów z czerwoną latarnią tabeli - da się? Da się! Pan trener Rumak wpadł na pomysł zdjęcia najlepszego na boisku Łukasza Teodorczyka. Lech nie miał czym straszyć, Widzew nabrał odwagi do ataków i 2-2 gotowe!   


Robert Kopeć, Mirosław Ząbkiewicz, Paweł Pieprzyca, Michał Białoński