Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 27. kolejki Ekstraklasy

W 27. kolejce Ekstraklasy najwięcej bramek zdobyli piłkarze Wisły Płock oraz Górnika Łęczna. Obie drużyny strzeliły rywalowi po cztery gole. W pozostałych spotkaniach też nie brakowało emocji. Kto w tej kolejce był najlepszy, a kto zawiódł na całej linii?

Asy:

Reklama

Joan Roman (Śląsk Wrocław)

Hiszpan wypracował dwie bramki dla swoje zespołu. Pierwszą sam strzelił po indywidualnej akcji, a później wywalczył rzut karny, którego na gola zamienił Kamil Biliński.

Sito Riera (Śląsk Wrocław)

W końcu dostał szansę, by zagrać od pierwszej minuty i robił wszystko, by utrzymać miejsce w składzie. Na boisku roznosiła go energia, starał się być dosłownie wszędzie.

Petar Brlek (Wisła Kraków)

Najlepszy na boisku w spotkaniu Wisły Kraków z Lechem Poznań. Harował jak wół, grając bliżej swojej bramki niż zwykle, a i tak w ofensywie dał drużynie więcej od Semira Stilicia.

Przemysław Pitry (Górnik Łęczna)

Po raz drugi z rzędu wystąpił jako środkowy obrońca i ciężko uwierzyć, że nie jest to jego nominalna pozycja. Z nim na stoperze Górnik jeszcze nie przegrał. Franciszek Smuda miał nosa, żeby przestawić go z napastnika na obrońcę.

Gerson (Górnik Łęczna)

Partner Pitrego kilkukrotnie ważnymi interwencjami uchronił swój zespół od straty bramki, a w dodatku zaliczył świetną asystę przy golu Grzegorza Bonina. Po takim dryblingu trener Smuda może spokojnie myśleć o wystawieniu go na prawym skrzydle!

Grzegorz Bonin (Górnik Łęczna)

Popisał się przepięknym strzałem sprzed pola karnego, nie dając żadnych szans bramkarzowi rywali. Jeżeli Łęczna ponownie zdoła się utrzymać, to kapitan "Dumy Lubelszczyzny" zasłuży chyba na pomnik.

Dominik Kun (Wisła Płock)

"Aktorsko" wywalczony rzut karny oraz dwie świetne asysty przy bramkach Mateusza Piątkowskiego. Przy trzeciej bramce kompletnie ośmieszył Deleu.

Mateusz Piątkowski (Wisła Płock)

Gdy wracał do Polski, wszyscy zastanawiali się w jakiej jest formie. Dwoma bramkami z Cracovią Piątkowski dał jasną odpowiedź. Kibiców Wisły na pewno cieszy wysoka skuteczność obu napastników - zarówno Piątkowskiego, jak i Jose Kante.

Sebastian Steblecki (Cracovia)

Przez całe spotkanie, podobnie jak reszta drużyny, nie zachwycał, ale jego gol był jednym z najpiękniejszych, jakie padły w tym sezonie.

Michał Kucharczyk (Legia Warszawa)

Trafił do siatki w drugim meczu z rzędu i póki co to on jest pierwszą "dziewiątką" w talii Jacka Magiery. Jego gole wciąż utrzymują Legię w grze o mistrzostwo Polski.

Adam Hlouszek (Legia Warszawa)

To była najlepsza wersja Czecha, jaką znamy. Bardzo aktywny w akcjach ofensywnych, występ okrasił asystą.

Cillian Sheridan (Jagiellonia Białystok)

Cały mecz walczył z obrońcami Bruk-Betu Termaliki, w końcówce wykorzystał rzut karny, strzelając swojego pierwszego gola w Lotto Ekstraklasie.

Rafał Wolski (Lechia Gdańsk)

Rozegrał bardzo dobry mecz z Zagłębiem Lubin. To po jego podaniu Lukasz Haraslin zgrał piłkę głową, a Marco Paixao zdobył jedyną bramkę w meczu.

Łukasz Moneta (Ruch Chorzów)

Obrońcy Piasta mieli z nim ogromne problemy, raz po raz zatrzymując go faulem. Nie przeszkodziło mu to w drugiej części oddać strzał, po którym trafił w słupek. Cały czas napędzał akcje Ruchu.

Aleksandar Sedlar (Piast Gliwice)

Najlepszy piłkarz w derbach Śląska. Gdyby nie jego fenomenalne interwencje, Ruch wykorzystałby przynajmniej jedną z kilku okazji.

Cieniasy:

Ilijan Micanski (Korona Kielce)

W piątej minucie minął już bramkarza i miał wyprowadzić swoją drużynę na prowadzenie. Niestety strzelił tak lekko, że jego uderzenie zdołał wybić obrońca. Gdyby wtedy padła bramka, mecz ze Śląskiem mógłby potoczyć się zupełnie inaczej.

Maciej Gajos (Lech Poznań)

Mógł obejrzeć czerwoną kartkę za brutalne wejście w nogi Krzysztofa Mączyńskiego. Dobrze, że reprezentantowi Polski nic się nie stało, ale tak ostra gra nie ma nic wspólnego z piłką nożną.

Paweł Brożek (Wisła Kraków)

W meczu Wisły z Lechem obie drużyny zdecydowanie lepiej zaprezentowały się w defensywie niż w ofensywie. Najlepszym tego dowodem jest bezproduktywny występ Brożka, który został zmieniony już po godzinie gry.

Dawid Sołdecki (Arka Gdynia)

Główny winowajca pierwszej straconej przez Arkę bramki. Popełnił karygodny błąd, dając się wyprzedzić Javiemu Hernandezowi.

Tadeusz Socha (Arka Gdynia)

Zagrał bardzo słabe spotkanie, podobnie jak cała defensywa Arki Gdynia. Po faulu na Leandro nie obejrzał czerwonej kartki (choć powinien), ale właśnie ze sprokurowanego przez niego rzutu wolnego bramkę strzelił Szymon Drewniak.

Tomasz Kwiatkowski (sędzia meczu Wisła Płock - Cracovia)

Podyktował rzut karny za faul Deleu na Kunie, którego nie było. Skrzydłowy Wisły Płock wbił się przed rywala, ale Brazylijczyk nie spowodował jego upadku, a i tak ewentualny kontakt nastąpił przed polem karny. Błąd sędziego Kwiatkowskiego nastąpił przy stanie 1-1.

Deleu (Cracovia)

Miał zastąpić Jakuba Wójcickiego na prawej obronie, ale tego nie zrobił. Przy rzucie karnym, nie faulował Dominika Kuna, błąd popełnił sędzia, ale za to dał mu się ograć jak dziecko przy trzeciej bramce dla płocczan. Dodatkowo każde jego dośrodkowanie było zupełnie nieudane.

Piotr Polczak (Cracovia)

Już w szóstej minucie jego nieudane wybicie otworzyło drogę do bramki Siergiejowi Kriwcowi. Reszta drużyna poszła za przykładem swojego kapitana i oddała mecz praktycznie bez walki.

Mateusz Cetnarski (Cracovia)

Swoją grą tak zirytował trenera Jacka Zielińskiego, że ten na boisku wolał oglądać 18-letniego debiutanta Radosława Kanacha. Cetnarski po przerwie nie powrócił już na boisko.

Nadir Ciftci (Pogoń Szczecin)

Kompletnie niewidoczny w całym spotkaniu, nie potrafił wspomóc Adama Gyurcsę i Spasa Delewa w ofensywie. Kiedy otrzymał znakomite podanie w pole karne, jego błąd techniczny zniweczył całą akcję.

Łukasz Janoszka (KGHM Zagłębie Lubin)

Miał dwie sytuacje do wyrównania w Gdańsku, ale żadnej z nich nie wykorzystał.

Stojan Vranjesz (Piast Gliwice)

Piłka go szukała, ale tym razem Vranjesz nie miał szczęścia. Zmarnował dwie stuprocentowe sytuacje, po których Piast powinien prowadzić.

Jarosław Niezgoda (Ruch Chorzów)

Po przerwie na mecz reprezentacji młodzieżowej zatracił skuteczność. W pierwszej części meczu z Piastem miał piłkę na nodze, a przed nim był tylko Jakub Szmatuła, ale nie trafił dobrze w piłkę i zmarnował stuprocentową sytuację.

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Ranking Ekstraklasy - kliknij!


Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy