Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 27. kolejki Ekstraklasy

Ten weekend upłynął pod znakiem pogromów: Lech zaaplikował pięć goli liderowi z Białegostoku, Arka nie dała szans Termalice, a Piast i Cracovia na wyjazdach pewnie pokonały Sandecję i Pogoń. Kto zasłużył na miano Asa, a kto Cieniasa 27. kolejki Ekstraklasy? Głosuj i weź udział w zabawie serwisu eurosport.interia.pl!

Asy:

Filip Starzyński (Zagłębie Lubin)

Reklama

Wszedł w drugiej połowie, gdy jego zespół przegrywał i grał w osłabieniu. W doliczonym czasie gry strzałem bezpośrednio z rzutu wolnego dał Zagłębiu cenny remis.

Carlitos (Wisła Kraków)

Gdy Carlitos strzela, Wisła wygrywa. Napastnik ze Śląskiem zagrał tak, jak jesienią - czyli był bezapelacyjnie najlepszy, strzelił trzy gole i zrównał się w klasyfikacji strzelców z Igorem Angulo.

Tomasz Jodłowiec (Piast Gliwice)

Aż dziwne, jak szybko odzyskał formę po odejściu z Legii. Z miejsca stał się czołową postacią Piasta, grając twardo, nieustępliwie i całkiem dobrze w ataku.

Karol Angielski (Piast Gliwice)

Postawił na niego trener Waldemar Fornalik, a 21-letni napastnik odwdzięcza się dobrą grą. Z Sandecją zdobył swoją drugą bramkę w Ekstraklasie, sprytnym strzałem, po którym piłka odbiła się jeszcze od słupka.

Ołeksij Dytiatjew (Cracovia)

Wiosną prezentuje się naprawdę dobrze. Poprawił się w obronie, a i w ofensywie jest w stanie dołożyć coś ekstra, jak z Pogonią, gdy zdobył bramkę po rzucie rożnym.

Krzysztof Piątek (Cracovia)

Strzelił pierwszego gola, miał też spory udział przy trzecim, który ostatecznie został zweryfikowany jako samobój Drygasa. Prztyczek należy mu się jednak za dwie zmarnowane doskonałe sytuacje.

Semir Stilić (Wisła Płock)

Przyjemnie patrzy się na grę Bośniaka, gdy ten jest w formie. Asystował przy pierwszej bramce, w drugiej połowie doskonale wyłożył piłkę Kante, który powinien strzelić gola, lecz nie trafił w piłkę.

Emir Dilaver (Lech Poznań)

Nadaje charakteru poznańskiej drużynie. Potrafił strzelić gola głową, choć upadł już na murawę.

Mario Szitum (Lech Poznań)

Nie załamał się tym, że sędzia Tomasz Musiał anulował jego gola. Przeciwnie, zmotywowało to go do jeszcze lepszej gry i kilka chwil później cieszył się po asyście przy wyrównującym golu Gytkjaera.

Christian Gytkjaer (Lech Poznań)

Jeden z najlepszych meczów Gytkjaera w Poznaniu. Rozstawiał obrońców, cofał się po piłkę, siał postrach w polu karnym. Występ zwieńczony ładną bramką.

William Remy (Legia Warszawa)

Kolejny znakomity mecz francuskiego obrońcy. Był nie do przejścia w obronie, strzelił pierwszego gola w polskiej lidze.

Cafu (Legia Warszawa)

Świetny debiut pomocnika wypożyczonego z FC Metz. Regulował tempo gry Legii, przejął dowodzenie w środku pola. A że Mączyński dobrze czuje się mając obok siebie takiego zawodnika - wpłynął także pozytywnie na grę partnerów.

Jarosław Niezgoda (Legia Warszawa)

11. gol w sezonie, ósmy na 1-0. Pierwsza bramka zwykle ustawia mecz, nie dziwne więc, że i tym razem Legia po golu Niezgody nie dała wydrzeć sobie zwycięstwa.

Andrij Bohdanow (Arka Gdynia)

Doświadczony pomocnik miał pod kontrolą środek pola w Gdyni. Budził frustrację rywali, przez co kilkukrotnie został boleśnie sfaulowany.

Mateusz Szwoch (Arka Gdynia)

Gol i asysta to najlepsza laurka dla rozgrywającego. Do bramki trafił z rzutu karnego. Jest bodaj najlepszym ligowym specjalistą od "jedenastek". W karierze wykonywał ich 12 i za każdym razem strzały kończyły się golem.


Cieniasy:

Tomasz Loska (Górnik Zabrze)

Nie wyszedł ten mecz bramkarzowi Górnika. Przy pierwszej bramce mógł zachować się lepiej, gdy zbyt wcześnie rzucił się na ziemię, ale jego konto głównie obciąża drugi gol. Strzał Starzyńskiego z rzutu wolnego nie był przesadnie mocny, piłka nie leciała tuż przy słupku, a golkiper nawet nie zareagował.

Mateusz Matras (Zagłębie Lubin)

Był odstawiony w Lechii, ale trener Lewandowski szybko zaufał mu w Lubinie i już kilkanaście dni po transferze wystawił na boisku od pierwszej minuty. Ten jeszcze przed kwadransem obejrzał czerwoną kartkę, po ataku kung-fu na Szymona Matuszka.

Igors Tarasovs (Śląsk Wrocław)

Nie ratuje go nawet fakt, że strzelił gola - jego głównym obowiązkiem jest zabezpieczanie własnej bramki, z czego wywiązuje się fatalnie. Przy drugiej bramce dał się łatwo ograć Carlitosowi, obracał się, jakby ciągnął za sobą wóz z węglem.

Tim Rieder (Śląsk Wrocław)

Drugi ze stoperów Śląska w nominacjach do Cieniasów. Obrońca z rezerw Augsburga miał zbawić obronę wrocławian, ale na razie pomaga rywalom - np. atakując piłkę ręką w polu karnym, dzięki czemu Carlitos mógł spróbować swoich sił z rzutu karnego. Hiszpan oczywiście zamienił go na bramkę.

Michał Gliwa (Sandecja Nowy Sącz)

Zazwyczaj ratował Sandecję, ale ostatnio nawet jemu niewiele wychodzi. Zawinił przy drugiej bramce, kiedy podał piłkę pod nogi Jodłowca. Chwilę później mógł wyciągać futbolówkę z siatki.

Bartłomiej Kasprzak (Sandecja Nowy Sącz)

Kiedy w poczynaniach swoich i swojej drużyny czuć tak ogromną niemoc, to nic dziwnego, że chce się jak najszybciej opuścić boisko. Kasprzak wyleciał z niego przedwcześnie po czerwonej kartce, jaką zobaczył, gdy dał upust frustracji i zaatakował kolano Jakuba Czerwińskiego.

Łukasz Zwoliński (Pogoń Szczecin)

Pogoń przeważała, ale kolejny raz kończy mecz z "zerem" z przodu. Przy okazji zawinił przy drugiej straconej bramce, krył bowiem Dytiatjewa przy rzucie rożnym.

Elhadji Pape Diaw (Korona Kielce)

Potrafi przez cały mecz grać solidnie, by w pewnym momencie zachować się jak junior. W Płocku z jego nonszalancji skorzystał Merebaszwili, ustalając wynik meczu na 2-0.

Łukasz Burliga (Jagiellonia Białystok)

Obejrzał już dziesiątą żółtą kartkę w tym sezonie - nikt nie ma więcej. Dodatkowo pokazał koszmarny brak ambicji przy bramce Kamila Jóźwiaka.

Guti (Jagiellonia Białystok)

Zagrał wskutek absencji Mitrovicia i pokazał, dlaczego ostatnio przegrywa walkę o miejsce w składzie. Miał spory problem z upilnowaniem Gytkjaera, ponadto po jego zagraniu ręką rzut karny wykorzystał Darko Jevtić.

Grzegorz Wojtkowiak (Lechia Gdańsk)

Grał bez ambicji, co najdobitniej pokazuje zachowanie przy golu Kucharczyka. Kucharczyk zdążył oddać dwa strzały, w międzyczasie dobijał Radović, a Wojtkowiak ledwo co zdążył podnieść się z ziemi.

Milosz Krasić (Lechia Gdańsk)

Jego grę powoli można nazwać sabotażem. Człapał po boisku, angażując się - i to też z umiarem - jedynie w ofensywne akcje. Wyraźnie złamał linię spalonego przy golu Remy'ego.

Artiom Putiwcew (Bruk-Bet Termalica)

Przy bramce na 3-0 z łatwością przepchnął go Maciej Jankowski, który nie należy przecież do najsilniejszych napastników ligi. Przy kolejnym golu w dość prosty sposób poradził z nim sobie Piesio.

Martin Miković (Bruk-Bet Termalica)

Ten mecz mógł potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby Miković nie sprezentował rywalom pierwszego gola. Tak trzeba nazwać "wycięcie" w polu karnym Zbozienia, co było równoznaczne z rzutem karnym.

Vladislav Gutkovskis (Bruk-Bet Termalica)

Miał zastąpić Śpiączkę i zrealizował to zadanie zbyt dosłownie. Na tyle, że już w pierwszych minutach nie trafił z czterech metrów do bramki, choć leżący Steinbors był bez szans na skuteczną interwencję.

Wojciech Górski

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy