Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 30. kolejki Ekstraklasy

Działo się w ostatniej kolejce fazy zasadniczej Ekstraklasy. Nie brakowało emocji i pięknych goli, ale najważniejsze że znamy już zespoły, które będą bić się o mistrzowski tytuł oraz te, które stoczą zaciekłą walkę o utrzymanie. Na miano bohatera kolejki zasłużył Kamil Wilczek, który został nowym liderem klasyfikacji strzelców.

Asy


Luis Carlos (Korona Kielce)

Reklama

Luis Carlos, podobnie jak Olivier Kapo, ojciec zwycięstwa Korony w meczu z Lechią. Gol, dwie asysty i w pełni zasłużona wysoka ocena od użytkowników Interii - 4,4, czyli lepiej niż solidnie.

Miroslav Czovilo (Cracovia)

"Pasy" na wiosnę zawodziły i w końcu nastąpiła zmiana trenera - Roberta Podolińskiego zastąpił Jacek Zieliński. Efekt nowej miotły zadziałał, bo w dwóch ostatnich meczach Cracovia strzeliła sześć goli tracąc tylko jednego. Odżył też Miroslav Czovilo, który znów jest niezwykle groźny przy stałych fragmentach gry, co pokazał w meczach z PGE GKS Bełchatów i Zawiszą Bydgoszcz.

Dariusz Formella (Lech Poznań)

Przed ostatnią kolejką fazy zasadniczej Lech miał jeszcze cień szansy, żeby przeskoczyć w tabeli Legię. "Kolejorz" musiał wygrać z Podbeskidziem i liczyć na wpadkę obrońców tytułu z Pogonią. Podopieczni Macieja Skorży przez chwilę byli nawet wirtualnym liderem i przyczynił się do tego Dariusz Formella. Pomocnik Lecha nie stracił zimnej głowy wykorzystując fatalny błąd Roberta Mazana. Formella mógł jeszcze zaliczyć asystę, ale Richard Zajac świetnie obronił "główkę" Kaspera Hamalainena.

Guilherme (Legia Warszawa)

Zmiana pozycji z obrońcy na pomocnika wyraźnie służy Guilherme. Brazylijczyk w końcu może pokazać pełnię swoich umiejętności. Strzela, podaje, drybluje - z przyjemnością patrzy się na jego grę. Z Pogonią zaliczył ważne trafienie na 1-1. Jeden z obrońców gości zbyt krótko wybił piłkę, a Guilherme nie zastanawiał się długo tylko "kropnął" z woleja. Od tego momentu Legia "przycisnęła" i wbiła jeszcze jednego gola (Igor Lewczuk) zapewniając sobie zwycięstwo i pierwsze miejsce po fazie zasadniczej.

Robert Jeż (Górnik Zabrze)

Górnik Zabrze potrzebował zwycięstwa w pojedynku z rewelacją wiosny Zawiszą Bydgoszcz, żeby bez oglądania się na innych zapewnić sobie miejsce w grupie mistrzowskiej. Zabrzanie swój cel osiągnęli, a postarał się o to Robert Jeż zdobywając dwa gole. Były to pierwsze trafienia Słowaka od 15 sierpnia.

Olivier Kapo (Korona Kielce)

Piłkarze Korony szybko zapomnieli o porażce w Krakowie z Wisłą, która zamknęła im drogę do grupy mistrzowskiej. Zawodnicy Ryszarda Tarasiewicza zrehabilitowali się ogrywając faworyzowaną Lechię Gdańsk. Pierwsze skrzypce w kieleckim zespole grał Olivier Kapo. To on dał prowadzenie gospodarzom, kiedy huknął z ostrego kąta pod poprzeczkę. Miał też udział przy golu na 2-0 znakomicie podając do Luisa Carlosa.

Robert Pich (Śląsk Wrocław)

We Wrocławiu odbył się mecz przyjaźni między Śląskiem a Wisłą. Kibice obu klubów darzą się sympatią, czemu dawali wyraz na trybunach. Na boisku o przyjaźni nie było mowy, bo gra toczyła się o czwarte miejsce i więcej spotkań u siebie w grupie mistrzowskiej. Zwycięsko z tego pojedynku wyszedł Śląsk po kapitalnym trafieniu Roberta Picha. Piękny gol i w nagrodę od nas As.

Patryk Tuszyński (Jagiellonia Białystok)

Ten 25-letni napastnik zaliczył wejście smoka w spotkaniu z Ruchem Chorzów. Na placu gry pojawił się w 66. minucie i kilkadziesiąt sekund później wykorzystał prostopadłe podanie Jana Pawłowskiego i strzałem w długi róg zmusił do kapitulacji golkipera "Niebieskich".

Kamil Wilczek (Piast Gliwice)

Piast przegrywał w Łęcznej z Górnikiem 0-1, ale od czego w drużynie z Gliwic jest Kamil Wilczek. 27-letni zawodnik strzelił dwa gole i zapewnił swojemu zespołowi cenne trzy punkty. Wilczek z 15. trafieniami na koncie objął prowadzenie w klasyfikacji strzelców Ekstraklasy.

Cieniasy


Mateusz Bąk (Lechia Gdańsk)

Trzy razy musiał wyciągać piłkę z siatki w Kielcach, a to nie świadczy najlepiej o bramkarzu. Pierwszy gol obciąża jego konto. Wprawdzie Olivier Kapo uderzył mocno, ale z bardzo ostrego kąta i Mateusz Bąk mógł w tym przypadku zachować się lepiej. Przy kolejnych dwóch golach nie miał zbyt wiele do powiedzenia.

Gerson (Lechia Gdańsk)

Obrońca Lechii na długo zapamięta Luisa Carlosa. Brazylijczyk "zakręcił" nim w polu karnym i strzelił gola. Gerson częściowo zrehabilitował się wypracowując gola na 2-2, ale i tak nie zaliczy występu w Kielcach do udanych.

Michał Janota (Pogoń Szczecin)

Wszedł na boisko w 88. minucie i szybko z niego wyleciał. Janota ostro zaatakował Dominika Furmana za co zobaczył czerwoną kartkę. Legionista natomiast boisko opuścił na noszach. Przymusowy odpoczynek od gry dobrze mu zrobi. Będzie miał czas, żeby przemyśleć swoje zachowanie.

Robert Mazan (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

"Górale" walczyli o awans do grupy mistrzowskiej i potrzebowali do tego zwycięstwa z Lechem. Plan legł w gruzach po beznadziejnym zachowaniu Roberta Mazana. Słowak blisko własnego pola karnego źle przyjął piłkę i ratował sytuację tak nieporadnie, że wyłożył piłkę Dariuszowi Formelli. Ten z niespodziewanego prezentu skorzystał.

Piłkarze PGE GKS-u Bełchatów

Byli rewelacją rundy jesiennej i plasowali się w czołówce Ekstraklasy. W środę, mimo prowadzenia 1-0 z Cracovią, przegrali siódmy z ośmiu ostatnich meczów w lidze i zakończyli rundę zasadniczą w strefie spadkowej. Trener Marek Zub, który jeszcze w tym sezonie nie wygrał, mówi, że to "problemy mentalne".

Robert Kopeć, wast