Dziennik Barcy i Realu

Wojciech Stawowy: Barcelona i tak jest najlepsza na świecie

- Każdy zespół przechodzi słabsze momenty. Nawet Barcelona - stwierdził Wojciech Stawowy, trener pierwszoligowej Cracovii, a także kibic "Dumy Katalonii".

Gdy niedawno obchodził 47. urodziny piłkarze prowadzonej przez niego Cracovii zrobili mu miły prezent, wręczając koszulkę Barcelony. Stawowy chce, by "Pasy", na ile to możliwe, wzorowały się na Barcelonie. Walcząca o awans Cracovia zajmuje trzecie miejsce w tabeli.

Reklama

Panie trenerze, jak pan przeżył wczorajszy wieczór? Mam na myśli porażkę FC Barcelona z Realem Madryt 1-3 i odpadnięcie z Pucharu Króla.

Wojciech Stawowy: - Przeżyłem normalnie. Porażki są wliczone w sport. Czasami trzeba uznać wyższość rywala. Nie zmienia to jednak faktu, że Barcelona jest najlepszym zespołem w Primera Division i na świecie.

To jednak nie pierwsza "wpadka" Barcelony w ostatnich dniach. Przecież przegrała także z Milanem 0-2 w 1/8 finału Ligi Mistrzów i przed rewanżem znalazła się w trudnej sytuacji. I nie chodzi mi tylko o same wyniki, ale także o styl. Zespół z Katalonii zawsze potrafił sobie przecież stwarzać wiele okazji bramkowych, a w wymienionych meczach z tym też był problem.

- To pokazuje, że każdy zespół przechodzi słabsze momenty. Barcelonie przydarzyło się to teraz. Wcześniejsza tendencja nie uległa jednak zmianie. Kwestią czasu jest, kiedy ta drużyna znowu wejdzie na właściwe tory. Piłkarze na pewno się sprężą i opanują kryzys.

Jaki wpływ na postawę zawodników ma fakt, że zespół od grudnia pozostaje bez trenera? Tito Vilanova leczy się w Nowym Jorku, a na co dzień z drużyną pracuje jego asystent Jordi Roura, który kontaktuje się ze swoim przełożonym, ale to przecież nie to samo.

- Ogromny. Pierwszy szkoleniowiec ma bardzo duży wpływ na drużynę. Poza tym każdy trener jest inny i Vilanova może mieć coś, czego nie posiada Roura, mimo że jest jego asystentem. W tym momencie zespół jest osierocony. Szkoleniowiec potrafi zmotywować i poprowadzić inaczej niż nawet jego najlepszy pomocnik.

Barcelona nie jest już też tą samą drużyną, którą była za Josepa Guardioli, pomimo że to są ci sami piłkarze.

W czym przejawia się ta różnica?

- Organizacja, prowadzenie gry i strategia - tu widać największą różnicę. Za Guardioli to była maszyna mieląca przeciwników. Mimo że Pep odszedł w sposób przemyślany, następcą został Vilanova, który był u niego asystentem i taka kontynuacja była potrzebna, to przecież każdy trener inaczej patrzy na futbol. I choć w składzie pozostali ci sami zawodnicy, ich umiejętności są takie same, to nie ma zespołu.

Rozmawiał: Paweł Pieprzyca

Zobacz wyniki, strzelców bramek i terminarz Pucharu Króla

Dyskutuj na forum, czy to już koniec wielkiej Barcy?