Ekipa Interii w drodze na Euro 2016. Polscy kibice też jadą

Była duża flaga na całą tylną szybę, były też małe chorągiewki. Jeśli na trasie Polska - Francja widać jakiś kibiców, to tylko z naszego kraju.

Przynajmniej tak było w naszym przypadku. Wyjechaliśmy z Krakowa o godz. 6. Trasa prowadziła przez Czechy (m. in. Brno), Austrię (Wiedeń) i Włochy (Padwa), gdzie nocujemy przed wyjazdem do Nicei. To właśnie tam w niedzielę Polacy zmierzą się z Irlandią Północną (godz. 18).

Reklama

- Wybrałem się na ten mecz ze Śląska. Zabrałem ze sobą półtoraroczną córeczkę, dla której to pierwsza tak daleka podróż. To pierwsza kibicka naszej kadry - uśmiechał się jeden z polskich kibiców, którego spotkaliśmy w Padwie.

Ale w każdym państwie mijaliśmy (lub byliśmy mijani) przez samochód z polskimi flagami. Jeden z busów całą tylną szybą miał zakrytą biało-czerwoną płachtą, inni przyczepili do samochodów małe chorągiewki. Może nie wyglądało to na inwazję polskich kibiców na Niceę, ale na trasie fanów z innych państw w ogóle nie spotkaliśmy.

Dla wybierających się do Francji kilka wskazówek. Najtańsza paliwo jest w Polsce. Drugie miejsce pod tym względem zajmuje Austria, następne są Czechy, a najdroższe Włochy.

By zaoszczędzić kilka euro warto tankować poza autostradami. Podobnie jest z posiłkami - poza trasą wybór jest większy, a ceny niższe.

W Austrii i Czechach należy kupować winiety na autostrady, we Włoszech płaci się na tzw. bramkach.

Ciekawym miejscem na rozprostowanie kości jest Bad Waltersdorf. To w tej niewielkiej austriackiej miejscowości podczas Euro 2008 stacjonowała reprezentacja Polski pod wodzą Leo Beenhakkera. Dziś można podjechać pod samą murawę, a nawet wejść na teren obiektu, gdzie na co dzień trenowali Polacy.

Z Padwy Piotr Jawor, Michał Białoński, Łukasz Szpyrka

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | Euro 2016 | Bad Waltersdorf