Mistrzostwa Europy 2017 U-21 w Polsce

Euro U-21 2017. Dawidowicz: Każdy z nas chce wygrywać

- Każdy z nas chce wygrywać. Nikt nie kalkuluje. Na każdy mecz będziemy wychodzili po zwycięstwo - mówi pomocnik młodzieżowej reprezentacji Polski Paweł Dawidowicz przed ME do lat 21 w naszym kraju. Dawidowicz przekonuje, że jego decyzje o zagranicznych klubach były słuszne.

Paweł Dawidowicz ocenił, że kłopoty polskich piłkarzy w swoich klubach nie będą miały znaczenia w trakcie zbliżających się młodzieżowych mistrzostw Europy w Polsce. "Kluczowe będą przygotowania w Arłamowie" - powiedział 22-letni pomocnik.

Reklama

Ostatnio w Warszawie przechodził pan rehabilitację. Jest pan gotowy do udziału w mistrzostwach Europy U-21 w Polsce?

Paweł Dawidowicz: - Od 1,5 tygodnia trenuję indywidualnie z pełnym obciążeniem i pomału jestem wprowadzany do treningów z zespołem. Od czwartku będę normalnie trenował z drużyną. Na tydzień przed rozpoczęciem turnieju będę gotowy na 100 procent.

W minionym sezonie miał pan jednak pecha.

- Dokładnie. Jeśli tylko byłem zdrowy, to grałem. Ale co jakiś czas przytrafiał się uraz. W rundzie jesiennej miałem tylko jeden uraz, który wykluczył mnie z gry na trzy tygodnie. Wiosną jednak miałem dwie kontuzje. Jedna wykluczyła mnie z pierwszego miesiąca rundy rewanżowej, natomiast z powodu drugiej, klub zwolnił mnie wcześniej, abym przygotował się do turnieju w Polsce.

Jak ocenia pan decyzję o wypożyczeniu do VfL Bochum?

- To była trafiona decyzja. Kiedy byłem zdrowy, to grałem i zdobywałem nowe doświadczenia. Przede wszystkim wiem, że niektórym trenerom czasami trzeba się postawić. Chodzi o lżejsze treningi po powrocie ze zgrupowania reprezentacji. Czasami organizm nie wytrzymuje tak dużych obciążeń.

Do niemieckiego zespołu został pan wypożyczony z Benfiki Lizbona. Dwa lata w tym klubie spędził pan w rezerwach. Nie za wcześnie odszedł pan z Lechii Gdańsk?

- Często słyszę to pytanie i za każdym razem mówię, że po raz drugi podjąłbym taką samą decyzję. Rozwinąłem się pod każdym względem: piłkarskim, fizycznym, taktycznym i mentalnym. Oczywiście w Polsce również można się rozwinąć. Jednak pod względem mentalnym duży rozwój następuje za granicą. Na początku dostaje się "dzwona", a potem trzeba się podnieść.

Pan dostał "dzwona"?

- Nawet nie, bo rok temu przygotowywałem się z pierwszym zespołem do sezonu i nie odstawałem od reszty. Zawodnicy z pierwszego zespołu obserwowali mnie tylko na pierwszym treningu. Potem mnie zaakceptowali i traktowali jak członka drużyny. Niestety ponownie nie dopisało mi zdrowie i nie zagrałem w sparingach. Dlatego zdecydowano się mnie wypożyczyć.

Rok temu przebywał pan w Arłamowie z seniorską drużyną narodową. Teraz brakuje pana na zgrupowaniu przed meczem z Rumunią w eliminacjach mistrzostw świata 2018. To nie jest krok do tyłu?

- Zupełnie nie. Wystarczy popatrzeć na składy innych zespołów biorących udział w MME. Do Polski przyjadą klasowi piłkarze i zapowiada się fajny turniej. Na pewno będzie wysoki poziom.

W grupie A reprezentacja Polski zmierzy się kolejno ze Słowacją, Szwecją i Anglią. To rosnąca skala trudności jeśli chodzi o kolejnych rywali?

- Bardzo dużo będzie zależało od pierwszego meczu ze Słowacją. Teoretycznie poziom trudności rośnie z każdym meczem. Póki co nie znam szczegółów o naszych rywalach.

Czego można się spodziewać po reprezentacji Polski w tym turnieju?

- Też chciałbym to wiedzieć (śmiech). Pewne jest, że każdy z nas chce wygrywać. Nikt z nas nie kalkuluje. Po prostu na każdy mecz będziemy wychodzili po zwycięstwo. Na pewno zaangażowania i woli walki nam nie zabraknie. To jest podstawa do odnoszenia zwycięstw.

Czy na waszą postawę może mieć wpływ, że część z was nie grała regularnie w minionym sezonie w swoich klubach?

- Ci, którzy ostatnio nie grali, to w większości zawodnicy z zagranicznych klubów. Żeby znaleźć się w takim klubie, musieli osiągnąć określony poziom. Według mnie kluczem będą przygotowania w Arłamowie. Jeśli dobrze się przygotujemy, to kłopoty w klubach nie będą miały znaczenia.

A gdzie upatruje pan największej siły polskiej reprezentacji?

- Jesteśmy zgranym zespołem i jeden idzie za drugiego. Wszyscy się szanują i nie ma żadnych zgrzytów. Każdy jest w stanie pracować za kolegę. To najważniejsza cecha naszego zespołu.

Rozmawiał Marcin Cholewiński