Mistrzostwa Europy 2017 U-21 w Polsce

Euro U-21: Portugalia - Serbia 2-0

Portugalczycy potwierdzili mistrzowskie aspiracje i od zwycięstwa rozpoczęli mistrzostwa Europy do lat 21 na polskich boiskach. Podopieczni Rui Jorge'a pokonali Serbię 2-0 (1-0). Kapitalną zmianę w zespole z Półwyspu Iberyjskiego dał Renato Sanches, który zaliczył piękną asystę.

Euro U-21 2017 - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabele!

Reklama

Do sobotniego starcia w Bydgoszczy Portugalczycy podeszli bez największej gwiazdy - Renato Sanchesa z Bayernu Monachium. Pomocnik nabawił się zapalenia ucha i rozpoczął mecz na ławce rezerwowych.

Mimo to Portugalczycy od samego początku potwierdzili, że są faworytem spotkania. W 5. minucie, po wrzutce z rzutu wolnego i zgraniu głową, Ruben Neves trafił w słupek bramki Vanji Milinkovicia-Savicia. Siedem minut później, po szybkiej akcji prawą stronę, bramkę mogli zdobyć Serbowie. Jednego z rywali w ostatniej chwili zablokował Joao Cancelo.

Po słabszym początku piłkarze z Bałkanów złapali wiatr w żagle. Po kapitalnym zagraniu Andrija Żivkovicia, fatalne pudło zanotował kapitan Serbów - Urosz Djurdević. Chwilę później, napastnik Partizana Belgrad wystąpił w roli podającego, a Portugalię przed stratą bramki uchroniło kapitalne wyjście z bramki - Bruno Vareli, który uprzedził Aleksandara Czavricia. 

Niewykorzystane szanse zemściły się na drużynie Nenada Lalatovicia. Po kapitalnej kontrze Diogo Jotra zagrał do Daniela Podence'a, który zacentrował spod linii końcowej. Piłkę trącił Milinković-Savić, ale nie zdołał jej wybić. Ta trafiła do Goncalo Guedesa, a ten dopełnił formalności.

Po przerwie to Serbowie stwarzali więcej szans. Z dystansu próbował Djurdević, ale doskonale spisał się Varela. Kilka minut później, bramkarz znów był na posterunku, łapiąc piłkę po "bombie" Mijata Gacinovicia. Selekcjoner Portugalii, Rui Jorge chciał zniwelować przewagę Serbów w środku pola, ale nawet wejście Renato Sanchesa na niewiele się zdało.

Drużyna Lalatovicia dalej dominowała, a w fenomenalnych sytuacjach dwukrotnie pudłował rezerwowy Nemanja Radonjić.

Portugalczycy, którzy dwa lata temu dotarli do finału imprezy, wykazali się nie lada wyrachowaniem. Potrzebowali jednej akcji, aby "zabić" końcówkę meczu. W 88. minucie Renato Sanches błyskotliwie zagrał do Bruno Fernandesa, a kapitan wicemistrzów Europy pokonał byłego bramkarza Lechii Gdańsk.

Kolejnym rywalem zespołu Rui Jorge'a będzie Hiszpania. Serbowie zagrają z Macedonią. Mecze odbędą się we wtorek - 20 czerwca.

Po meczu powiedzieli:

- Nie zawsze łatwo jest być tym nadającym rytm przez całe spotkanie. Były takie momenty, w których gubiliśmy nieco koncentrację, co przekładało się na słabszą jakość naszej gry. To powodowało, że musieliśmy się cofnąć i nie byliśmy w stanie skutecznie atakować. Ale trzeba też powiedzieć wprost, że graliśmy przeciwko Serbii, która w rundzie kwalifikacyjnej na 12 rozegranych spotkań w 10 zdobywała bramki. Obawialiśmy się więc trochę tego spotkania, ale tym bardziej wynik, który dziś osiągnęliśmy, nas cieszy - powiedział selekcjoner Portugalczyków, Rui Jorge.

- Mimo wygranej, nic jeszcze nie jest przesądzone, więc musimy być nadal skupieni. Przed nami dwa mecze, a czasu na odnowę nie ma zbyt dużo. Zawiedliśmy dziś trochę technicznie, a praktycznie nam się to nie zdarza. Obecnie to jedyna rzecz, którą musimy poprawić - dodał.

- Gratulacje dla reprezentacji Portugalii za zwycięstwo. To był dobry mecz dla widowni i dobry futbol ze strony obu zespołów. Nie za bardzo sprzyjała nam za to pogoda. Rano i przez większość dnia padało, a tuż przed meczem wyszło ostre słońce, które trochę przeszkadzało piłkarzom. Gra mogła się ułożyć zupełnie inaczej, gdyby Djurdjević wykorzystał swoją szansę w pierwszej połowie, ale taki jest futbol. Przez większość spotkania walka o piłkę trwała w środku boiska, a bramka, którą straciliśmy w pierwszej połowie, była wynikiem naszego błędu. Tak się zdarza. W przerwie problem z nogą miał Czavrić i musieliśmy dokonać zmiany na Plavsicia. Byliśmy wówczas szybsi i zaczęliśmy stwarzać sobie realne szanse na zdobycie bramki. Stąd także dokonałem kolejnych zmian, które jeszcze bardziej przyspieszyły naszą grę - ocenił trener Serbii, Nenad Lalatović.

- Mieliśmy kilka szans, by piłkę umieścić w bramce Portugalii, ale jak było widać nie udało się. Nasi piłkarze dawali z siebie wszystko, ale pod koniec meczu zobaczyliśmy dlaczego Portugalia od tak dawna nie przegrała jeszcze meczu. My musimy swoich szans poszukać teraz w kolejnych meczach i na tym się skupiamy - dorzucił.

Portugalia - Serbia 2-0 (1-0)

1-0 Goncalo Guedes (37.)

2-0 Bruno Fernandes (88.)

Żółte kartki: Ruben Semedo, Bruma, Bruno Fernandes (Portugalia), Marko Grujić, Mijat Gaćinović, Nemanja Antonov, Milaj Gajić (Serbia).

Sędzia: Benoit Bastien (Francja). Widzów: 10 724.

Dowiedz się więcej na temat: Euro U21 2017