Mistrzostwa Europy 2017 U-21 w Polsce

Polska - Włochy 1-2 w meczu U21. Obrona do poprawy

Za niespełna trzy miesiące rozpoczynają się młodzieżowe mistrzostwa Europy. Mecz z Włochami był najważniejszym testem kadry Marcina Dorny przed rozpoczynającym się turniejem. Nie wypadł on najlepiej. Choć wynik 1-2 na to nie wskazuje, to Polska gładko przegrała z Włochami.

To, co najbardziej martwi, to bardzo słaba postawa defensywy. Problemy zaczynają się już z obsadą bramki. Ostatnio pierwszym bramkarzem był Jakub Wrąbel. Ale po spotkaniu na stadionie Cracovii Dorna powinien poważnie przemyśleć, kto stanie między słupkami podczas turnieju.

Reklama

Wrąbel przed sezonem przegrał rywalizację w bramce Śląska Wrocław z Mariuszem Pawełkiem i Luboszem Kamenarem i został wypożyczony do Olimpii Grudziądz. W meczu z Włochami jego konto poważnie obciąża pierwsza bramka. Nie najlepiej spisał się także pod koniec pierwszej połowy, kiedy źle odbił piłkę.

Drugi gol dla Włochów padłby wcześniej, gdyby nie to, że sędzie odgwizdał spalonego. Kto, jeśli nie on? Dorna ma bardzo wąskie pole manewru. Na czwartkowy mecz powołał także Dawida Podleśnego. Ale z nim sytuacja wygląda jeszcze gorzej niż z Wrąblem. Jesienią Podleśny rozegrał dwa ligowe i dwa pucharowe mecze w barwach Lechii Gdańsk. Podczas zimowego okienka trafił do Wigier Suwałki, ale tam praktycznie nie wstaje z ławki rezerwowych.

Wśród powołanych na to zgrupowanie nadzieją jest Maksymilian Stryjek. 20-latek jest jednak z dala poważnego futbolu, bo na co dzień terminuje w rezerwach Sunderlandu.

A jeszcze do niedawna pewniakiem między słupkami był Bartłomiej Drągowski. Po transferze z Jagiellonii do Fiorentiny jego sytuacja we Włoszech, jest jednak na tyle zła, że Dorna nie chce wystawiać go w drużynie młodzieżowej. W czwartek Drągowski wystąpił w drużynie U-20.

Także obrona nie funkcjonuje najlepiej, choć wydawałoby się, że tutaj nie powinno być problemów. W defensywie Dorna sukcesywnie stawia na Tomasza Kędziora i Jana Bednarka z Lecha Poznań. W czwartkowy wieczór linię defensywy uzupełnili chwalony za grę w VfL Bochum Paweł Dawidowicz i Paweł Jaroszyński, który ostatnio wrócił do składu Cracovii. Cała czwórka to zawodnicy już z całkiem pokaźnym doświadczeniem, ale przeciwko Włochom wcale nie było tego widać, bo dość łatwo dawali się ogrywać Włochom.

Oprócz Dawidowicza kolejnymi innymi zawodnikami z doświadczeniem z pierwszej reprezentacji byli Bartosz Kapustka i Mariusz Stępiński. Po "Kapim" widać było głód gry, zwłaszcza w pierwszej połowie starał się szarpać lewym skrzydłem. Do tego animuszu dodawała mu okazja pokazania się przed dobrze znaną publicznością. Ale też prochu nie udało mu się wymyślić, bo w ofensywie nasza gra też nie rzucała na kolana. Jedyne za co można pochwalić Polaków to skuteczność. Przeciwko Włochom mieliśmy praktycznie tylko jedną dobrą szansę na zdobycia gola. Bezbłędnie wykorzystał ją Dawid Kownacki, najlepszy z Polaków podczas czwartkowego meczu.

W poniedziałek w Kielcach "Biało-czerwoni" zagrają kolejny sparing. Tym razem w Kielcach zmierzą się z Czechami.

Co znacznie może poprawić grę Polaków na Euro? Wzmocnienia z pierwszej reprezentacji. W czerwcowym turnieju będą mogli wystąpić m.in. Karol Linetty, Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński. Czy zagrają? Tego nie wie nikt. Do tego atmosferę podgrzały słowa Roberta Lewandowskiego, który zasugerował, że ich miejsce jest w pierwszej reprezentacji. Póki co, piłkarze unikają jednoznacznych deklaracji.

Krzysztof Oliwa, Kraków