Mistrzostwa Europy siatkarzy 2017 w Polsce

Polska - Serbia 0:3. Michał Kubiak: Zawaliłem. Biorę to na siebie

- Inaczej wyobrażaliśmy sobie początek tego turnieju - powiedział kapitan reprezentacji Polski siatkarzy Michał Kubiak po porażce z Serbią 0:3 w meczu otwarcia mistrzostw Europy na PGE Narodowym w Warszawie.

- Chcieliśmy ten mecz wygrać, ale rzeczywistość jest inna i musimy ją na dzień dzisiejszy zaakceptować. Wnioski na pewno będą wyciągnięte. Graliśmy słabiej niż Serbowie - zaznaczył Kubiak. Kapitan Orłów zapisał na swoim koncie 11 punktów - najwięcej w naszym zespole. Był jednym z najbardziej zapracowanych zawodników. Przyjmował najwięcej zagrywek rywali (23), w ataku dostał 22 piłki z czego skończył 9 i dwa razy zdobył punkt blokiem.

- Po części wszystko zawiodło. Graliśmy w drugim secie punkt za punkt i przy odrobinie szczęścia i chłodnej głowy mogliśmy końcówkę rozstrzygnąć inaczej. Tak się nie stało i to już jest historia - podkreślił 29-letni zawodnik.

Kubiak w dwóch ostatnich akcjach spotkania został zablokowany przez Serbów. - Za trzeciego seta, to mogę ze swojej strony przeprosić kolegów, którzy ciężko pracowali na odrobienie strat. Zawaliłem ja. Biorę to na siebie - stwierdził.

Porażka z Serbami nie przekreśla szans Polaków na podium ME. Teraz jednak trzeba zadbać o to, żeby znaleźć się w ćwierćfinale. Ciężko będzie o bezpośredni awans, bo trudno przypuszczać, żeby podopieczni Nikoli Grbicia nie uporali się z Finlandią i Estonią. "Biało-czerwoni" muszą sobotnie spotkanie z Finami wygrać, bo inaczej sytuacja jeszcze bardziej się skomplikuje. Zespół, który zajmie pierwsze miejsce, awansuje bezpośrednio do ćwierćfinału. Ekipy z drugiej i trzeciej lokaty o 1/4 powalczą w barażach, a czwarta drużyna odpada z dalszej rywalizacji.

- Nie możemy teraz położyć się i rozmyślać o tym, co się stało. Trzeba myśleć o tym, co jest przed nami. Turniej się nie skończył. Oczywiście droga byłaby łatwiejsza gdybyśmy wygrali z Serbią, ale tak jak mówiłem, trzeba to zaakceptować i przygotować jak najlepiej do kolejnych spotkań - zakończył kapitan reprezentacji.

Z Warszawy Robert Kopeć i Anna Zając