ME w piłce ręcznej Polska 2016

Reprezentacja Polski zaczęła akcję "Norwegia"

​W czwartek reprezentacja polskich szczypiornistów zaczęła akcję o kryptonimie "Norwegia". Spotkanie, które może nam otworzyć podwoje półfinału mistrzostw Europy już w sobotę o godz. 20:30. Selekcjonera Orłów Michaela Bieglera nie wszyscy jeszcze znają. Dowodzę tego ochroniarze, którzy nie chcieli go wpuścić na czwartkowy trening.

Wystarczy kilka rozmów, krótkich obserwacji, by wiedzieć, że po ostatnim, fenomenalnym występie z Francją nikt w reprezentacji Polski nie odleciał balonem z napisem:

Reklama

"Jesteśmy mistrzami świata, bo rozbiliśmy dotychczasowych czempionów".

Każdy spośród Orłów ma świadomość, że to dopiero połowa drogi do celu, jakim jest awans do półfinału, a jeszcze lepiej do finału ME w Polsce.

Trener Michael Biegler: - To nie ma żadnego znaczenia, czy po wygranej nad Francją śpi mi się lepiej czy gorzej. Dla mnie liczy się tylko to , abyśmy zrealizowali zadanie.

Jan Korczak-Mleczko, rzecznik Związku Piłki Ręcznej w Polsce: - Euforia po Francji? Była tylko tuż po meczu. Później wrócił spokój i skupienie. Każdy wie, że nie doszliśmy nawet do półmetka.

- Dzisiaj będziemy ćwiczyć szybki atak - ogłosił Biegler swoim podopiecznym, którzy żwawo wzięli się do roboty.


Bartosz Jurecki uczestniczył tylko w rozgrzewce. Z opaską uciskową na prawej łydce powrzucał piłkę do kosza. Asystował mu trener Biegler, więc mieli swego rodzaju współzawodnictwo.

We właściwej części treningu popularny "Szrek" już nie brał udziału. Zamiast tego, był poddawany zabiegom leczniczym autorstwa Jerzy Buczaka i Krzysztofa Rudominy, których ręce potrafią czynić cuda. Decyzja o tym, czy B. Jurecki zagra z Norwegami zapadnie w sobotnie przedpołudnie.

- Robimy wszystko, by Bartek był do naszej dyspozycji - zapewnił Michael Biegler.

"Biało-czerwoni" podbili serca kibiców trzema wygranymi w Krakowie, ale choć są na dobrej drodze, to poza meczami jeszcze nie przyciągają takich tłumów, jak ich koledzy z piłkarskiej reprezentacji. Po luźniejszej środzie dzisiaj ruszyły przygotowania do batalii z Norwegią oraz do dwóch kolejnych spotkań z Białorusią (25 stycznia, godz. 20:30) i Chorwacją (27 stycznia, godz. 20:30). Tymczasem pod halą AWF-u, gdzie Polacy trenowali wieczorem nie było łowców autografów, a otwartą część zajęć filmowały zaledwie trzy kamery.

Także Michael Biegler nie jest jeszcze rozpoznawalny, jak np. selekcjoner piłkarzy Adam Nawałka. Dość powiedzieć, że ochroniarze nie chcieli go wpuścić na parkiet, tylko wraz z dziennikarzami, wysyłali na balkon hali AWF-u.

- Pan dokąd?! - zamierzali zawrócić Michaela Bieglera wpół drogi.

Dopiero wysłannik Interii wytłumaczył im, że to trener reprezentacji Polski, więc go przepuścili.

To wszystko jednak szczegóły, o które pewnie Karol Bielecki, Sławek Szmal i ich koledzy nie dbają. Ich interesuje dobre wykonanie roboty. Dla kibiców, którzy tak wspaniale rozbujali Kraków Arenę podczas bitwy z Francją. Sława? Rozpoznawalność? One przyjdą same, w ślad za wynikami.

Bieglera nie zdziwiło lanie, jakie naszemu kolejnemu rywalowi - Białorusi sprawili Francuzi (34-23).

- Białorusini nie wytrzymali trudów trzech ciężkich spotkań w Grupie B - tłumaczył.

W identycznych terminach grali też "Trójkolorowi", ale ich pierwsze dwa mecze - z Macedonią i Serbią przypominały spacerek. Zwycięstwo zapewnili sobie stosunkowo łatwo.

Mecz Polska - Norwegia w sobotę o godz. 20:30. Zapraszamy na relację LIVE!

Z Krakowa Michał Białoński, Łukasz Szpyrka