Mistrzostwa świata 2014

"Nie możemy ciągle odpadać po fazie grupowej"

Reprezentacja Chorwacji przegrała z Meksykiem 1-3 w ostatnim meczu fazy grupowej i pożegnała się z mundialem. Rozczarowania grą drużyny narodowej nie kryją chorwackie media.

"Smutny koniec "Ognistych" (przydomek reprezentacji)" - napisał dziennik "Jutarnji List" po porażce 1-3 z Meksykiem, która oznaczała pożegnanie z mundialem.

Reklama

"Nie możemy ciągle odpadać już po rundzie grupowej wielkich imprez i mówić, że dobrze graliśmy... Jestem bardzo rozczarowany, oczekiwałem dużo więcej" - przyznał kapitan zespołu Darijo Srna.

"Do 60 minut spisywaliśmy się dobrze, a potem straciliśmy gole w łatwy sposób. Szkoda mi naszych wszystkich kibiców. Zespół na szczęście mamy perspektywiczny, dlatego nie zabraknie nas na kolejnym turnieju" - dodał Dejan Lovren.

Meksykanie objęli prowadzenie w 72. minucie po strzale Rafaela Marqueza. Po kilku minutach wynik podwyższyli Andres Guardado i Javier Hernandez. Honorową bramkę zdobył Ivan Periszić.

"Jestem smutny, bo do stanu 0-0 nasza gra wyglądała nieźle. Ale realnie oceniając, lepsza jedenastka awansowała do 1/8 finału" - przyznał Danijel Pranjić. Z kolei bramkarz Stipe Pletikosa mówił: "W kluczowych sytuacjach nie byłem w stanie uratować swej reprezentacji. Nie udało się osiągnąć tego, co zamierzaliśmy".

Gazeta "Vecernji List" tekst podsumowujący występ kadry zatytułowała "Klątwa trzecich spotkań" i opatrzyła go zdjęciami piłkarzy i trenera Niko Kovacia ze spuszczonymi głowami.

Od 2002 roku Chorwaci rywalizowali w trzech turniach finałowych MŚ i tylu samo ME. Z grupy udało im się awansować tylko podczas Euro 2008 w Austrii i Szwajcarii (jednym z rywali byli Polacy), ale w ćwierćfinale przegrali rzutami karnymi z Turcją.

Dziennikarze przypomnieli, że ekipę "Ognistych" do domu posyłali tacy przeciwnicy, jak Ekwador (MŚ 2002) i Australia (2006). W spotkaniu przeciwko piłkarzom z antypodów (2-2) bramki strzelili Srna i obecny selekcjoner Niko Kovać.

Dziennik "Novi list" nie pozostawił suchej nitki na podopiecznych Kovacia i szkoleniowcu. "To było katastrofalne pożegnanie z Brazylią. Zostaliśmy rozbici przez Meksykanów. Trenerowi nie udało się znaleźć lewego obrońcy, zawiodła taktyka w ostatnim występie".

Bałkańskie media zgodnie przyznają, że Meksyk zasłużył na zwycięstwo. "Adios. Meksyk przerwał nasz sen o awansie, bowiem był dużo lepszym zespołem. Do tego tym razem nam pomógł sędzia (Uzbek Rawszan Irmatow), który nie podyktował rzutu karnego za zagranie ręką Darijo Srny. Nie mielibyśmy pretensji za jedenastkę i czerwoną kartkę" - napisała gazeta "24 sata".

"Trzeba przyznać, że Meksykanie byli lepsi. Kiedy po 70 minutach otrzymaliśmy potężny cios, już się nie podnieśliśmy, a na boisku pozostała już tylko jedna drużyna. Musimy zastanowić się, gdzie popełniliśmy błędy. Przecież ten zespół powinien awansować" - przyznał Luka Modrić.

Mimo niepowodzenia w Brazylii, słynny przed laty napastnik, a obecnie prezes federacji Davor Suker zapowiedział, że Kovać pozostanie na stanowisku. "Niko będzie dalej żeglował na swym statku, poprowadzi kadrę w eliminacjach mistrzostw Europy 2016".