Mistrzostwa świata 2014

Niemcy sprawili Brazylii największe "lanie" na mistrzostwach świata

Niemcy pokonując Brazylię 7-1 w Belo Horizonte odnieśli najwyższe zwycięstwo w półfinałach piłkarskich mistrzostw świata. Brazylia nigdy w historii nie straciła aż tylu bramek, a taka przykrość przytrafiła im się, gdy byli gospodarzem światowego czempionatu.

Nawet reżyser Alfred Htichcock, który mawiał, że film powinien zacząć się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie musi rosnąć, by tego nie wymyślił.

Reklama

W 11. minucie prowadzenie dla reprezentacji Niemiec uzyskał Thomas Mueller, dla którego było to już piąte trafienie na tych mistrzostwach świata.

Potem świat Brazylijczyków się kompletnie zawalił. W ciągu sześciu minut, między 23. a 29., podopieczni Joachima Loewa strzelili jeszcze cztery gole! Julia Cesara pokonali Miroslav Klose, dwa razy Toni Kroos i nawet Sami Khedira.

W drugiej połowie "Canarinhos" dobił Andre Schuerrle, który dołożył jeszcze dwa trafienia. Honorową bramkę dla gospodarzy zdobył tuż przed końcem Oscar.

Dla urodzonego w Opolu Klosego był to już 16. gol w finałach mistrzostw świata, czym pobił rekordowe osiągnięcie należące do... Brazylijczyka Ronalda (15).

Nigdy w historii mundiali żadna drużyna nie strzeliła szybciej pięciu goli niż we wtorek Niemcy. Gdy w 1974 roku Jugosławia pokonywała Zair 9-0, a do przerwy prowadziła 6-0, piąte trafienie zaliczyła po pół godzinie gry.

Brazylia nigdy wcześniej nie straciła siedmiu bramek! Tylko raz przegrała mecz piłkarski różnicą sześciu. W 1920 roku podczas rozgrywanego w Chile turnieju Copa America uległa Urugwajowi 0-6. Wcześniej na mistrzostwach świata najwięcej goli, pięć, "Canarinhos" stracili w 1938 roku, w spotkaniu z Polską, które ostatecznie jednak wygrali 6-5 po dogrywce.

"Biało-czerwoni" też potrafili strzelić pięć goli w pierwszej połowie mistrzostw świata. We wspomnianym 74'  zrobili to w meczu z Haiti, wygranym ostatecznie 7-0.

Najpierw jęk rozpaczy po kolejnych golach Niemców, a później niedowierzanie i wymowna cisza - taka atmosfera we wtorek wieczorem panowała wśród brazylijskich kibiców piłki nożnej, którzy przebieg półfinału mistrzostw świata śledzili na słynnej Copacabanie.

Plaża w Rio de Janeiro mieniła się tym razem żółtym kolorem nie piasku, a koszulek, które założyli fani "Canarinhos". Pierwsze rozczarowanie przeżyli oni jeszcze przed początkowym gwizdkiem sędziego w Belo Horizonte, gdyż spadł rzęsisty tropikalny deszcz.

Pięć goli zdobytych przez Niemców w pierwszej połowie zostało przyjętych przeraźliwymi jękami rozpaczy. Później w okolicy zapanowała cisza, a radości nie kryła tylko niezbyt liczna grupa sympatyków Thomasa Muellera, Manuela Neuera i ich kolegów.

"Znowu będziemy najbardziej przygnębionym krajem i narodem w świecie" - przewidywał skutki porażki jeden z kibiców Pablo Ramoz.

Brazylia wydała miliardy dolarów na przygotowanie turnieju. Wynagrodzić tak wysokie wydatki miał szósty tytuł mistrzów świata. Już po pierwszej połowie wiadomo było, że tego celu nie uda się zrealizować.

Autor: Paweł Pieprzyca