Mistrzostwa świata 2014

Watykański dziennik: Messi nie wytrzymuje napięcia

Nawet watykański dziennik "L'Osservatore Romano" rozpływał się z zachwytu nad grą reprezentacji Niemiec, która w finale piłkarskich MŚ pokonała Argentynę 1-0. Gazeta zamieściła także wywiad z byłym słynnym piłkarzem Sandro Mazzolą, który nie kryje rozczarowania Argentyńczykiem Lionelem Messim.

Na łamach dziennika wydawanego w Watykanie były włoski piłkarz, szef stowarzyszenia byłych zawodników Damiano Tommasi z wielkim uznaniem i podziwem ocenia grę niemieckiej reprezentacji. Podkreśla, że "mentalności zwycięzcy nie buduje się w kilka tygodni". Wyraża zadowolenie, że wygrała drużyna, dająca najlepszy przykład gry zespołowej, w której dostrzec można "stały ruch wszystkich elementów", każdego ze swoimi indywidualnymi cechami.

Reklama

"Gwiazdy tak, ale w służbie wszystkich" - tak Tommasi podsumowuje podopiecznych Joachima Loewa, którzy w decydującym meczu pokonali Argentyńczyków 1-0. Niemcy zdaniem autora właśnie to pokazali podczas brazylijskich mistrzostw.

Następnie były włoski piłkarz pisze, że "musiał wygrać czynnik M", to znaczy:  "Messi przeciwko Muellerowi lub argentyński lider zespołu Javier Mascherano przeciwko Mannschaft, czyli drużynie niemieckiej".

"Może też być czynnik M. jak Mario, Mario Goetze: autor wspaniałego gola" - dodaje autor komentarza.

Lecz przede wszystkim na stadionie Maracana w Rio de Janeiro zwyciężył czynnik M pojmowany jako merytokracja, czyli system, w którym pozycje uzależnione są od kompetencji.

"Finał naprawdę przyniósł zwycięstwo tego, kto najbardziej zasługiwał na puchar" - konstatuje Damiano Tommasi.

Watykański dziennik zamieścił również wywiad z byłym słynnym piłkarzem Sandro Mazzolą, który nie kryje rozczarowania Messim. "Niewątpliwie jest to wielki piłkarz, ma niezwykłą technikę i szaloną szybkość zagrywki, ale jasne jest, że nie wytrzymuje napięcia towarzyszącego pewnym meczom" - zauważa rozmówca watykańskiej gazety.

W jego opinii były to "mistrzostwa dogrywek", co jest znakiem wielkiej równowagi drużyn i tego, że brakuje naprawdę wielkich mistrzów. I były to także, uważa Mazzolla, "mistrzostwa bramkarzy", na czele z Niemcem Manuelem Neuerem.